Ludzie rynku

Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen: na początku maja wniosek o przejęcie PGNiG

- Orlen dokłada starań, aby w tym kwartale przedstawić strukturę transakcji dotyczącą połączenia z PGNiG i Lotosem, określającą m.in., w jaki sposób pod względem finansowym i kapitałowym zamierza przeprowadzić fuzję mówi Daniel Obajtek. Z prezesem PKN Orlen rozmawia Tomasz Furman.
Daniel Obajtek, PKN Orlen, Lotos, PGNiG

Daniel Obajtek

Foto: materiały prasowe

Wyniki finansowe grupy Orlenu za I kwartał są lepsze, niż oczekiwał tego rynek. Dlaczego?

Moim zdaniem są bardzo dobre, jak na obecną sytuację makroekonomiczną na świecie. Nasz kluczowy wskaźnik zysk EBITDA LIFO wyniósł 2,4 mld zł, co oznacza, że wróciliśmy do wypracowywania takich wyników jak w latach 2015–2018, gdy otoczenie bardzo nam sprzyjało, zwłaszcza w branży rafineryjnej. Wtedy marża rafineryjna wynosiła 7–8 USD na każdej baryłce przerabianej ropy. Dziś wynosi ok. 4,7 USD. Dobre wyniki, to przede wszystkim efekt podjętych wcześniej przez nas decyzji dotyczących dywersyfikacji prowadzonej działalności i budowy koncernu multienergetycznego, co chyba nie wszyscy zauważają i doceniają. W I kwartale br. wygenerowaliśmy prawie 4 mld zł gotówki na działalności operacyjnej, co zdarzyło się nam pierwszy raz w historii. To bardzo pomaga prowadzić biznes i inwestycje, zwłaszcza dziś, gdy mamy do czynienia z pandemią i licznymi obostrzeniami. Wreszcie wskaźnik długu netto do wyniku EBITDA spadł nam do 0,9x, podczas gdy w strategii zapisaliśmy go na poziomie 2,5x.

Zarabiacie też na prawach do emisji CO2?

Zarabiamy, bo mieliśmy odwagę podjąć w ubiegłym roku decyzję o zakupie 19 mln praw do emisji CO2. Dzięki temu, mogliśmy w I kwartale wykazać ok. 600 mln zł dodatkowego zysku EBITDA LIFO. Za każde z praw płacimy średnio po 24 euro. Dziś na rynku ich cena wynosi już 48 euro. Tanie prawa do emisji CO2 kupiliśmy na trzy lata, co oznacza, że do połowy 2023 r. nasze koszty działalności rafineryjnej, petrochemicznej i energetycznej będą znacznie niższe, niż gdybyśmy musieli je nabywać po obecnych cenach.

Od 30 kwietnia 2020 r. w skład grupy Orlen wchodzi Energa. Jaki wpływ ma jej działalność na wyniki koncernu?

W ostatnich trzech kwartałach (od 1 lipca 2020 r. do 31 marca 2001 r. – red.) Energa zapewniła nam ok. 1,8 mld zł dodatkowego zysku EBITDA. To pokazuje, że jej zakup był i jest dla nas opłacalny, co jeszcze kilka miesięcy temu wiele osób podawało w wątpliwość. Z Energą wiążemy też ogromne nadzieje na dalszy rozwój. Gdańska spółka przeznaczy w najbliższych dziesięciu latach prawie 30 mld zł na inwestycje.

W tym czasie inwestycje całej grupy Orlen planowane są na poziomie 140 mld zł. Jakie z nich zrealizujecie najszybciej?

W biznesie rafineryjnym w najbliższych dwóch latach oddamy do użytku instalacje Visbreakingu i zmodernizujemy Hydrokrakingu, dzięki czemu będziemy mogli produkować z tzw. pozostałości próżniowej więcej paliw, a tym samym uzyskiwać lepsze niż dotychczas marże na przerobie ropy. W tym roku zakończymy budowę, a w przyszłym rozpoczniemy rozruch instalacji glikolu propylenowego w Orlen Południe. W biznesie energetycznym mamy ambitne plany związane zarówno z pozyskiwaniem nowych mocy w OZE, jak i mocy niskoemisyjnych związanych z uruchamianiem bloków gazowo-parowych.

Kiedy zatem ruszy budowa elektrowni gazowo-parowej w Ostrołęce?

Za kilka tygodni planujemy podpisanie umowy z generalnym wykonawcą inwestycji dotyczącej CCGT w Ostrołęce. Tak jak wcześniej zapowiadaliśmy, projekt realizujemy w kooperacji z Energą i PGNiG. Obecnie opracowywane są szczegóły dotyczące współpracy.

Sztandarowym projektem Orlenu jest jednak program rozwoju petrochemii o wartości 8,3 mld zł, którego realizację zaplanowano do końca 2023 r. Jakie prace są obecnie w jego ramach prowadzone?

Tego typu przedsięwzięcie zawsze wymaga stosunkowo długiego planowania, przeprowadzenia licznych analiz, rozmów i konsultacji. Powoli zmierzamy do końca tego etapu i mogę już powiedzieć, że w II kwartale chcemy podpisać umowę z wykonawcą na realizację najważniejszej i największej w historii Orlenu inwestycji. Będzie to przedsięwzięcie polegające na rozbudowie kompleksu olefin w Płocku. O jego skali może świadczyć chociażby to, że nowe instalacje powstaną na 150 ha gruntów w bezpośrednim sąsiedztwie rafinerii i obiektów jej towarzyszących, które dla porównania zajmują obszar ok. 700 ha.

Jeszcze większe wydatki mogą wiązać się z nadal trwającymi przejęciami Lotosu i PGNiG. Kiedy coś więcej będzie wiadomo, w jaki sposób Orlen chce je sfinalizować, sfinansować i jaką ma wizję na dalszy wspólny rozwój?

W tej sprawie cały czas intensywnie pracujemy i bardzo dużo się dzieje, o czym będziemy informować. Na początku maja zamierzamy złożyć do UOKiK wniosek o zgodę na przejęcie PGNiG. Jak już wiadomo Komisja Europejska przekazała tę sprawę do rozpatrzenia polskiemu organowi antymonopolowemu, co może świadczyć o tym, że na poziomie unijnym nie jest to sprawa szczególnie skomplikowana i budząca wątpliwości. Oczywiście UOKiK będzie musiał zbadać wiele wątków, co wynika chociażby ze skali działalności prowadzonej przez oba koncerny. Z tego powodu liczymy się też z możliwością wydłużania postępowania o tzw. drugą fazę, która polega na badaniu rynku. Niezależnie od tego zamierzamy przedstawić strukturę transakcji dotyczącej połączenia Orlenu, PGNiG i Lotosu. Dokładamy starań, aby to się wydarzyło jeszcze w tym kwartale.

Co w niej konkretnie chcecie zawrzeć?

Dziś mogę jednie powiedzieć, że struktura transakcji będzie m.in. dokładnie określała, w jaki sposób pod względem finansowym i kapitałowym zamierzamy przeprowadzić ten proces. Pokażemy też, jak widzimy dalszy rozwój powstałego w ten sposób koncernu multienergetycznego. Proces opracowywania struktury transakcji połączenia Orlenu, PGNiG i Lotosu jest mocno skompilowany, wymaga czasu. Jestem przekonany, że ogromna praca poczyniona przez łączone koncerny, przy współpracy z międzynarodowymi instytucjami finansowymi i doradczymi, przyniesie jednak zamierzone rezultaty.

Czy wtedy dowiemy się też, komu Orlen sprzeda część aktywów Lotosu, określonych przez Komisję Europejską w tzw. warunkach zaradczych?

To jest odrębny etap prac związanych z fuzją. W jaki dokładnie sposób zamierzamy spełnić wymagania Komisji Europejskiej, w tym przy współpracy z jakimi partnerami – o tym planujemy poinformować rynek w ciągu najbliższych miesięcy. Wtedy podamy też, który z partnerów, jakie aktywa Lotosu nabędzie, i co w zamian wniesie. Nazw podmiotów, z którymi prowadziliśmy i prowadzimy negocjacje nie mogę dziś podać. W tym kontekście jest jeden wyjątek. Z całą mocą chcę podkreślić, że wśród naszych partnerów, ani bezpośrednio, ani pośrednio, nie będzie firm rosyjskich.

Kiedy zamierzacie sfina­lizować przejęcia Lotosu i PGNiG?

Jeśli wszystko będzie przebiegać zgodnie z naszymi założeniami, to jest szansa, że obie akwizycje będą sfinalizowane jeszcze w tym roku.

Cały czas obracamy się wokół Polski, a przecież Orlen chce odgrywać także coraz większą rolę na rynkach międzynarodowych. Czy i jakie plany rozwoju macie chociażby w krajach ościennych?

Niedawno byłem na Litwie, gdzie prowadzimy rozmowy dotyczące pozyskania finansowego wsparcia tego państwa dla inwestycji w Możejkach. Dzięki wydatkom na pogłębiony przerób ropy chcemy przekształcić tamtejszą rafinerię w zakład zdecydowanie bardziej dochodowy i konkurencyjny, niż ma to miejsce obecnie. Jeśli dojdziemy do porozumienia, a wierzę, że tak się stanie, będziemy realizować na Litwie największą pod względem wartości inwestycję w historii tego kraju. W Niemczech mocno inwestujemy w stacje paliw. Jednym z elementów tego procesu jest pozyskiwanie nowych obiektów działających pod marką Orlen, a nie jak dotychczas rozwijanie marki star. Pod Berlinem i w Hamburgu mamy już stacje w barwach znanych naszym klientom w Polsce. Docelowo wszystkie obiekty będą działać pod szyldem Orlen. Podobne ruchy planujemy w Czechach i na Słowacji, gdzie nasze stacje funkcjonują obecnie pod marką Grupa Orlen – Benzina.

Kiedy wszystkie wasze stacje paliw będą działać pod jedną marką?

Nie chcemy i nie realizujemy tego procesu w oderwaniu od uwarunkowań rynkowych. Decyzja o zmianie marki w przypadku każdego obiektu musi mieć uzasadnienie ekonomiczne. Z tego też powodu nie zamierzamy sztucznie przyspieszać rebrandingu. Myślę jednak, że za dwa lata już wszystkie nasze stacje powinny działać pod jednym szyldem. To też wymaga odpowiednich działań marketingowych, nie tylko w skali regionalnej, ale i globalnej. Z tego też powodu mocno inwestujmy w sport i staramy się przyczyniać do jego rozwoju, po to aby marka Orlen była coraz bardziej rozpoznawalna na świecie.

To dlaczego w ubiegłym roku zrezygnowaliście z organizacji dużej, własnej imprezy jaką był Orlen Warsaw Marathon i imprezy mu towarzyszącej?

Wybuchła pandemia, więc nie było szans na organizację imprezy masowej. Ciągle jednak chcemy promować aktywny tryb życia i być częścią narodowego święta biegania. Dlatego doszliśmy do porozumienia z PZU, że dobrze byłoby, aby w stolicy rozwijać jeden duży maraton i towarzyszące mu imprezy, tak, aby rosło też jego znaczenie poza Polską. Chcemy to robić poprzez wspólny maraton. Naszym celem jest organizacja wielotysięcznej imprezy dla jak najszerszego grona uczestników i dokonamy tego, kiedy tylko minie pandemia.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.