Ludzie rynku

Jacek Rachel, prezes DM BDM: animacja przestaje się opłacać

WYWIAD | JACEK RACHEL -
z prezesem domu maklerskiego BDM rozmawia Przemysław Tychmanowicz

Jacek Rachel, prezes domu maklerskiego BDM

Foto: Archiwum

Ubiegły rok był bardzo trudny dla branży maklerskiej, ale w tym chyba oddychacie pełną piersią?

Wyższa zmienność cen instrumentów finansowych na rynkach kapitałowych w okresie pandemii Covid-19, w tym na naszej giełdzie, przyczyniła się do wzrostu obrotów. Tym samym wzrosły też osiągane przez firmy inwestycyjne prowizje brokerskie. Ale niestety to jedyny pozytywny element w tej tragicznej sytuacji wywołanej wirusem. Martwimy się o kondycję spółek – emitentów jak i całej gospodarki. To niewątpliwie spore wyzwanie i bardzo wymagający czas dla przedsiębiorców, w tym także dla podmiotów rynku kapitałowego. Wszyscy musimy odnaleźć się w tej nowej sytuacji. Tak więc chwilowy wzrost obrotów i prowizji oczywiście cieszy nas w tej ogólnie smutnej sytuacji, ale daleko nam do komfortu działania.

W tym roku największym wydarzeniem w branży jest napływ nowych klientów. Jak to wygląda w przypadku DM BDM, zarówno jeśli chodzi o to, co wydarzyło się w marcu, jak i w kwietniu?

Potwierdzam znaczący wzrost zainteresowania rynkiem kapitałowym wśród inwestorów indywidualnych w ostatnim czasie. Wzrosty obrotów obserwujemy w BDM już od początku bieżącego roku, przy czym rzeczywiście skokowy wzrost zainteresowania odnotowaliśmy w marcu. Dość powiedzieć, że średnie obroty na rynku akcji osiągane przez klientów indywidualnych stanowią obecnie trzy–czterokrotność obrotów z końca ubiegłego roku. Zauważamy wzrost aktywności wśród dotychczasowych klientów, powrót inwestorów, których rachunki od miesięcy i lat były „uśpione" oraz pojawianie się nowych osób zainteresowanych inwestowaniem na giełdzie. W I kwartale bieżącego roku otworzyliśmy więcej rachunków inwestycyjnych niż przez całe II półrocze ubiegłego roku. Odnosząc się do różnic między marcem a kwietniem, to obroty naszych klientów utrzymują się na niezłym poziomie, natomiast tempo otwierania nowych rachunków nieco spadło. Wiele osób, obserwując panikę na rynkach i znaczne spadki cen akcji na giełdzie, dostrzegło w tym szansę na atrakcyjną inwestycję. Taka alternatywa w kontekście niskich stóp procentowych okazała się silnym magnesem przyciągającym inwestorów na rynek. Mamy nadzieję, że nie jest to tylko chwilowa reakcja na zmienność na rynkach, a nowi inwestorzy pozostaną z nami na dłużej.

DM BDM wprowadził ostatnio możliwość całkowicie zdalnego otwierania rachunków. Ruch ten w obecnych warunkach wydaje się być czymś naturalnym, ale też ciśnie się na usta pytanie, dlaczego dopiero teraz? Czy nie można było zrobić tego wcześniej? Organizacyjnie to aż tak wielkie wyzwanie? A może branża do tej pory po prostu „szła na łatwiznę"?

Z naszego punktu widzenia sytuacja zasadniczo zmieniła się dopiero w ostatnim czasie. Dotychczas używanie podpisu elektronicznego przez osoby fizyczne było raczej ciekawostką niż normą. Wygenerowanie i utrzymanie podpisu kwalifikowanego było kosztowne, a w konsekwencji sporadycznie stosowane przez klientów indywidualnych. Jednocześnie klienci korzystali z możliwości zdalnego podpisania umów, z wykorzystaniem pośrednictwa kuriera. W związku z powyższym, tak naprawdę nie było znaczącego zainteresowania elektronicznym sposobem zawierania umów. Teraz oba wymienione przeze mnie czynniki uległy diametralnej zmianie. Z jednej strony, w sytuacji epidemii wzrosło zainteresowanie załatwianiem spraw w sposób niewymagający bezpośrednich kontaktów międzyludzkich (z kurierem), a z drugiej strony udało się nam znaleźć sposób na ominięcie przez klientów kosztów generowania podpisu kwalifikowanego. Zwracam bowiem uwagę, że akceptujemy Profil zaufany ePUAP, który jest rozwiązaniem darmowym i prostym do uzyskania. Nie mam zamiaru oceniać całej branży w zakresie tempa wdrażania umów elektronicznych, ale cieszę się, iż jesteśmy jednymi z pierwszych w tym zakresie i można tym samym powiedzieć, że przecieramy szlaki oraz pośrednio wymuszamy nowe standardy rynkowe.

Spójrzmy na wasz biznes z drugiej strony, czyli od strony emitentów. Nadchodzą chude lata? W obecnych warunkach może być trudno przeprowadzać np. emisje obligacji?

To nie jest jednoznaczne. Zakładamy, że emitenci będą szukać optymalnej, zdywersyfikowanej struktury finansowania, w którą obligacje korporacyjne mogą się dobrze wpisywać. Z kolei, w niepewnym otoczeniu, wielu świadomych inwestorów stara się coraz bardziej dywersyfikować swój portfel. Uważamy, że oprócz akcji, nieruchomości, lokat, obligacji skarbowych, metali szlachetnych i innych alternatywnych inwestycji w zdywersyfikowanym portfelu powinno się znaleźć miejsce na obligacje korporacyjne. Od lat jesteśmy aktywni na tym rynku, współpracując z solidnymi emitentami, takimi jak grupa PCC Rokita, grupa Pragma czy Kruk. Dostosowujemy się do otoczenia, szukamy nowych rozwiązań. Obecnie w publicznej ofercie dajemy inwestorom możliwość zapisania się na obligacje PCC Rokita o stałym oprocentowaniu. Zapisy odbywają się wyłącznie w sposób zdalny. Równocześnie inwestorom umożliwiamy szybkie i bezpieczne otwarcie w sposób szybki i bezpieczny rachunku inwestycyjnego. Z ciekawością obserwujemy, jak w takim trudnym czasie inwestorzy przyjmą ofertę tego uznanego emitenta. Liczymy, że w środowisku niskich stóp procentowych oferowane obligacje będą ciekawym produktem inwestycyjnym.

W ostatnim czasie przeprowadziliście także kilka zmian organizacyjnych w firmie. Mam tutaj na myśli dział doradztwa inwestycyjnego, a także dział analiz. Te zmiany dobiegły już końca czy też należy spodziewać się kolejnych ruchów?

Staramy się aby nasza organizacja była optymalna od strony kosztów, a funkcje realizowane przez poszczególne jednostki organizacyjne jak najlepiej wypełniały swoje zadania oraz potrzeby naszych klientów. Z tego punktu widzenia jest to proces ciągły. Temu służyły również ostatnie zmiany organizacyjne i kadrowe w zakresie doradztwa i analiz. W ostatnich tygodniach doszły nam jeszcze zupełnie nowe wyzwania – przygotowanie domu maklerskiego do funkcjonowania w warunkach pandemii. Utrzymaliśmy pełną funkcjonalność biura, wprowadzając równocześnie wiele rozwiązań służących bezpieczeństwu naszych klientów i pracowników. Wielu naszych pracowników pracuje zdalnie, jesteśmy również przygotowani na okoliczność zamknięcia naszych placówek i przejście na całkowicie zdalną obsługę naszych klientów. Mam jednak nadzieję że do tego nie dojdzie

A co z aktywnością animatora? Nie brakuje na rynku głosów, że biznes ten stał się bardzo wymagający i są problemy z rentownością.

Dla nas segment animacji to od lat bardzo ważna działalność. Swoje zadania i obowiązki traktujemy odpowiedzialnie. Naszą solidność w tym zakresie doceniają zarówno emitenci, z którymi mamy umowy, oraz giełda, wielokrotnie nas nagradzając. W ostatnich tygodniach znacznie wzrosła aktywność animatorów. Podczas załamania na rynkach animator był często jedyną stroną zapewniającą popyt. Szczególnie widoczne było to w segmencie obligacji korporacyjnych, mniej płynnych spółek spoza WIG20 i mWIG40 oraz rynku NewConnect. Faktem natomiast jest, że działalność animatora stała się bardzo wymagająca, a jego rentowność uległa drastycznemu pogorszeniu. Dodatkowo podczas gwałtownej przeceny nie dało się uniknąć strat w portfelu akcji i obligacji. W chwili obecnej każdy animator znalazł się w sytuacji malejącej rentowności, skokowego wzrostu ryzyka i jednocześnie rosnących wymogów biurokracji (chociażby identyfikacja beneficjentów rzeczywistych). Nie dziwi więc fakt, że część podmiotów wycofuje się z tego rynku. Z drugiej strony, jak ważna to jest funkcja dla całego rynku, pokazał właśnie ostatni kryzys. Gdyby nie aktywność animatorów, arkusze wielu spółek zupełnie świeciłyby pustkami. Dlatego też liczymy, że działalność ta będzie przez regulatora i giełdę wspierana zarówno w sferze przyjaznych przepisów, jak i skierowanych do animatorów programów wsparcia. Podmioty wspierające płynność muszą być bardziej premiowane przez emitentów i giełdę, ponieważ stawki za animację stały się niewspółmiernie niskie w stosunku do ryzyka, jakie generuje ten typ działalności. Jeśli nic się nie zmieni, będziemy rozważać rezygnację z funkcji animatora.

A rejestry akcjonariuszy. Jak duży może być dla was biznes?

Mamy długie, ponaddwudziestoletnie, doświadczenie na rynku w zakresie prowadzenia różnego rodzaju rejestrów, depozytów, ksiąg akcyjnych. Chcemy to wykorzystać w zakresie świadczenia usług rejestru akcjonariuszy. Aktywnie edukujemy potencjalnych klientów i liczymy, że ta linia biznesowa w przyszłości będzie dostarczała powtarzalnych przychodów. Liczymy na współpracę z tymi spółkami również w innych częściach rynku kapitałowego. Rozwijamy także usługi agenta emisji i agenta płatniczego dla obligacji i certyfikatów. Są to już zauważalne przychody, a liczymy, że w przyszłości się zwiększą.

Jakie miejsce widzi pan na rynku dla niezależnych domów maklerskich takich jak DM BDM? Chcecie rywalizować z największymi brokerami, mającymi zaplecze bankowe, czy bardziej stawiacie na specjalizację m.in. w obszarze rejestrów akcjonariuszy?

W otoczeniu zachodzą dynamiczne zmiany, jest duża niepewność. Świadczymy pełen zakres usług maklerskich, mamy zdywersyfikowane przychody. Staramy się działać relacyjnie, długoterminowo ale też transakcyjnie. W niektórych obszarach osiągnęliśmy skalę i jakość procesów, które umożliwiają świadczenie usług na najwyższym poziomie przy zadowalającym poziomie rentowności, w niektórych takiej skali nie mamy. Szukamy szans rynkowych, patrzymy na koszty, ale utrzymujemy, a w niektórych obszarach inwestujemy w zwiększenie zasobów. Mamy inny model niż bankowi brokerzy. Jesteśmy przekonani, że niezależni, elastyczni i przewidywalni brokerzy, tacy jak DM BDM w niektórych obszarach mogą odgrywać istotną rolę na rynku i na tym się skupiamy.

Jest pan jednym z największych udziałowców DM BDM. Dalej wierzy pan w ten biznes? A może należy się spodziewać jakichś zmian w akcjonariacie firmy?

Tak, dom maklerski BDM to ponad 20 lat mojej kariery zawodowej. Miałem okazję w tym czasie uczestniczyć we wszystkich istotnych zmianach na rynku kapitałowym. Były w tym czasie dobre i złe chwile, ale zawsze było ciekawie. Dzisiejsza trudna sytuacja i nowe wyzwania działają na nas mobilizująco. Istotnych zmian w akcjonariacie w najbliższym czasie nie planujemy, ale ich także nie wykluczamy, jeśli uznamy, że są one konieczne dla realizacji naszych celów biznesowych.

CV

Jacek Rachel doświadczenie w DM BDM zdobywał kolejno na stanowiskach: maklera papierów wartościowych, dyrektora ds. współpracy z akcjonariatem instytucjonalnym oraz doradcy inwestycyjnego. W 1998 r. został prezesem domu maklerskiego. Od 2001 r. nieprzerwanie pełni różne funkcje (w tym wiceprezesa zarządu) w organach Izby Domów Maklerskich. Aktualnie jest członkiem Rady Domów Maklerskich. Jest również jednym z akcjonariuszy DM BDM. Posiada w firmie 14,2 proc. udziałów.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.