Inwestycje

Rafał Lis, CVI Dom Maklerski: Rynek private debt sposobem na inflację

#PROSTOZPARKIETU | Rafał Lis: Prywatne emisje obligacji dopiero się rozkręcają.

Przemysław Tychmanowicz rozmawiał w Parkiet TV z Rafałem Lisem, partnerem zarządzającym CVI Domu Maklerskiego.

Foto: parkiet.com

Rynek akcji szaleje, a wy stawiacie na prywatne emisje obligacji korporacyjnych. Dlaczego?

Na rynku finansowym można zarabiać w różnorodny sposób. Ryzyko kredytowe jest bardzo wdzięcznym obszarem. Przyjęło się, że jest to obszar zdominowany przez system bankowy, gdzie banki, udzielając kredytu, zarabiają na tym ryzyku kredytowym. Jednak oprócz systemu bankowego jest jeszcze rynek kapitałowy i obligacje korporacyjne skierowane do szerszego grona inwestorów, choć są też i takie emisje, które są kierowane do pojedynczych inwestorów. Zajęliśmy się tym, gdyż z jednej strony jesteśmy w stanie dostarczać finansowanie przedsiębiorcom na realizację ich potrzeb, a z drugiej strony dzięki tej strategii jesteśmy w stanie realizować w sposób powtarzalny dobre stopy zwrotu dla inwestorów.

Rynek po stronie pośredników chyba też nie jest jeszcze dobrze zagospodarowany?

Niewątpliwie rynek ten jest jeszcze w dosyć wczesnej fazie rozwoju. Udział finansowania pozabankowego przedsiębiorstw jest w Polsce stosunkowo niewielki, a na pewno zdecydowanie mniejszy niż na rynkach rozwiniętych. Mamy więc stosunkowo dużo pracy, mamy też więcej możliwości inwestycyjnych i większy wybór. Naszym rynkiem jest tak naprawdę cała gospodarka.

W czasach, kiedy kredyt jest bardzo tani, można zadać pytanie, po co firmy miałyby sięgać po prywatne emisje obligacji. A może emitują ci, którzy nie mogą liczyć na finansowanie bankowe...?

Powodów, dla których przedsiębiorstwa decydują się na dywersyfikację źródeł finansowania i wyjście poza finansowanie bankowe, jest kilka. Fakt, że finansowanie private debt jest bardziej elastyczne, również z perspektywy koniecznych zabezpieczeń czy też metryk finansowych, które w danym momencie posiada przedsiębiorstwo, przemawia na korzyść tego finansowania. Oczywiście po części jest tak, że kredyt bankowy jest łatwo dostępny dla firm, które mają bardzo dobrą sytuację finansową. Rynek kapitałowy akceptuje natomiast wyższe ryzyko, podwyższone wskaźniki zadłużenia czy mniej oczywiste zabezpieczenia. W zamian za to mamy dodatkową premię w postaci oprocentowania. Można więc powiedzieć, że uzupełniamy lukę pozostawioną przez system bankowy. Z naszą ofertą jesteśmy w stanie dostarczyć finansowanie w mniej oczywistych przypadkach.

Macie branżę, w którą najchętniej inwestujecie, albo która najchętniej sięga po to źródło finansowania?

Spore zainteresowanie na rynku obligacji korporacyjnych w formule publicznej i prywatnej wykazuje branża deweloperska. Jest to oczywiście pochodna bardzo dobrej koniunktury na tym rynku. Okazuje się, że w ramach tej działalności oprócz finansowania bankowego jest mnóstwo miejsca właśnie na pozabankowe źródła. Mamy bardzo dużo projektów dotyczących deweloperów mieszkaniowych, ale też gorącym obszarem jest deweloperka komercyjna.

Jednak aby nie być zdominowanym przez jeden sektor, w ramach portfeli szukamy emitentów z różnych branż. Oczywiście są trudniejsze tematy, jak chociażby budownictwo, realizujące kontrakty długoterminowe, ale tutaj też staramy się być pomocni i wyciągamy dłoń do emitentów. Zdecydowanie mniej finansujemy przedsięwzięć na wczesnym etapie działalności.

Emitenci to oczywiście jedna strona. Są jeszcze inwestorzy. Na jakie potencjalne stopy zwrotu mogą liczyć na tym rynku?

Poziom ryzyka i potencjalnych stóp zwrotu może być zróżnicowany. Obecnie inwestujemy pieniądze zgromadzone od inwestorów przeciętnie na 8–9 proc. brutto. Po odjęciu kosztów ryzyka, dystrybucji, opłat przekłada się na stopę zwrotu rzędu 5–6 proc. netto. Wydaje nam się, że w obecnych warunkach rynkowych jest to ciekawa opcja. Jest to jeden z niewielu obszarów rynku finansowego, gdzie jesteśmy w stanie w sposób powtarzalny walczyć z inflacją i utrzymać realną wartość pieniędzy naszych inwestorów.

Ostatnio pojawiła się informacja o współpracy CVI DM z Europejskim Funduszem Inwestycyjnym. Na czym ona polega?

Z EFI współpracujemy już od kilku lat. W ramach jednego z funduszy mieliśmy program gwarancyjny, gdzie EFI gwarantował do 50 proc. danego zaangażowania, dzięki czemu byliśmy w stanie obniżyć koszt finansowania dla emitenta. Ten program się skończył, natomiast podpisaliśmy ostatnio z EFI umowę na inwestycję już bezpośrednią w nowy fundusz, który 80 proc. pieniędzy ma inwestować w Polsce. W tym przypadku nie mówimy więc o gwarancjach, ale o konkretnych środkach, które EFI zdecydował się powierzyć funduszowi. Jego działalność będzie zbliżona do tego, co robimy w innych wehikułach, w których zarządzamy portfelami. Nowością jest przyciągnięcie zagranicznych, instytucjonalnych pieniędzy do tej klasy aktywów. Postawiliśmy więc pierwszy krok do tego, aby przyciągnąć na ten rynek w Polsce inwestorów międzynarodowych.

Czy to znaczy, że chcecie odważniej spojrzeć na rynki i kapitał zagraniczny? Czy jednak to Polska nadal będzie dominować?

Inwestujemy w regionie już od kilku lat. Mamy w zasadzie już międzynarodowy zespół. Staramy się być aktywni na zagranicznych rynkach, by mieć dostęp do emitentów. To pozwala nam poszerzyć zakres przedsięwzięć, które jesteśmy w stanie sfinansować. Oczywiście wciąż dominuje Polska, natomiast potencjał w rynkach zagranicznych bez wątpienia też istnieje.

Jakie cele stawiacie sobie na przyszłość?

Chcemy w sposób powtarzalny osiągać wysokie stopy zwroty dla inwestorów. To jest warunek pozyskiwania nowych pieniędzy. Zarządzamy obecnie kwotą około 4–5 mld zł. Wydaje mi się, że mogłaby być to kwota dwa, a nawet trzy razy większa.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.