Inwestycje

Bartosz Świdziński, Erste Securities: Debiutów na GPW może być więcej niż wycofań

#PROSTOzPARKIETU. Idziemy w kierunku rynku firm nowej ekonomii - uważa Bartosz Świdziński, członek zarządu Erste Securities

Przemysław Tychmanowicz rozmawiał w „Parkiet TV” z Bartoszem Świdzińskim, członkiem zarządu Erste Securities.

Foto: parkiet.com

Od roku na GPW mamy ponadprzeciętne obroty. Czy taka sytuacja utrzyma się dłużej?

Ten rok zapowiada się dobrze. Patrząc na otoczenie, czyli środowisko bardzo niskich stóp procentowych, wysoką inflację oraz fakt, że powoli zaczynają się napływy do funduszy inwestycyjnych – mam tutaj na myśli przede wszystkim fundusze akcji – a także planowane projekty IPO, można być optymistą. Ciężko natomiast prognozować, jak wysokie faktycznie mogą być obroty.

W 2020 r. znaczącą część obrotów na rynku akcji wygenerowali inwestorzy indywidualni. Byli oni nawet aktywniejsi od inwestorów instytucjonalnych. Tak już pozostanie?

Faktycznie rok 2020 był wyjątkowy. Co prawda przez lata to inwestorzy indywidualni byli bardzo ważną częścią naszego rynku, natomiast ich udział w obrocie stopniowo spadał, a zyskiwali inwestorzy instytucjonalni, przede wszystkim ci z zagranicy. W tej chwili inwestorzy indywidualni są drugą siłą na GPW i jest to wyjątkowa sytuacja. Patrząc bowiem na podobne rynki do naszego, ciężko znaleźć podobny przypadek. W krótkim i średnim terminie udział inwestorów indywidualnych może utrzymywać się na stosunkowo wysokim poziomie. To oczywiście bardzo pozytywne zjawisko, gdyż inwestorzy indywidualni zwracają uwagę na większą liczbę spółek, często nawet na takie, którymi nie interesują się inwestorzy instytucjonalni.

Wiadomo, że polskie instytucje są w dużej mierze uzależnione od napływów od klientów indywidualnych. Czy jednak instytucje nie przespały czasu pandemii?

Wydaje mi się, że nie. Aktywność inwestorów instytucjonalnych charakteryzuje się nieco innymi czynnikami. Mieliśmy niskie napływy do funduszy akcji, a zmiany w portfelu funduszy też trwają dłużej. Widać też, że polscy inwestorzy instytucjonalni coraz więcej inwestują za granicą. Patrząc również wartościowo, widać, że fundusze zwiększyły aktywność na warszawskiej giełdzie w stosunku do 2019 r. Ten wzrost wyniósł około 17 proc. i pewnie wszyscy byśmy sobie życzyli, aby co roku ten wzrost był dwucyfrowy. Oczywiście ciężko to porównywać ze wzrostem aktywności inwestorów indywidualnych, która wyniosła około 300 proc.

Jak przez ostatnich 12 miesięcy zmieniło się postrzeganie Polski przez inwestorów zagranicznych? Mieliśmy chociażby głośne IPO Allegro. Ono sprawiło, że Polska zyskała w oczach zagranicznych inwestorów?

Na pewno zmieniła się percepcja i PR wokół giełdy. W ostatnich latach ciężko było inwestorom zagranicznym znaleźć pozytywne informacje na temat polskiego rynku. Wszystkie działania samej giełdy i brokerów nie dały tyle naszemu rynkowi co debiut Allegro. Nie można także pominąć faktu, że zachodzi strukturalna zmiana, jeśli chodzi o notowane spółki. W Polsce mamy dużo ciekawych przedsiębiorstw i dzięki tej zmianie w postrzeganiu giełdy coraz więcej spółek wchodzi lub planuje wejść na giełdę. To w połączeniu z dużymi obrotami, oczywiście, jest dodatkowym czynnikiem, który ma wpływ na to, jak postrzegają nas inwestorzy zagraniczni. Ale też nie ma co liczyć na to, że z dnia na dzień znacząco zwiększą oni swoje zaangażowanie w Polsce.

Czy nasz rynek ma szansę zmienić się w rynek spółek nowej ekonomii?

Jestem o tym przekonany, szczególnie biorąc pod uwagę to, jakim przedsiębiorczym narodem jesteśmy i ile jest spółek zaliczanych do nowej ekonomii. Proces przechodzenia rynku w tym kierunku już się rozpoczął. Oczywiście prym u nas wiedzie branża gier, ale też mamy coraz więcej spółek z branży e-commerce czy też z sektora biotechnologii. Przechodzenie w stronę rynku nowej ekonomii to jednak proces, on pewnie potrwa co najmniej kilka lat. Wierzę jednak, że spółki z tej kategorii będą wchodziły do WIG20 i to też będzie wpływało na to, jak będzie oceniała nas zagranica.

Czy te zmiany będziemy obserwowali już w tym roku? To będzie udany okres, jeżeli chodzi o rynek IPO?

Wydaje mi się, że tak. Potwierdzają to zresztą inni przedstawiciele branży maklerskiej, którzy otwarcie mówią, że mają w planach kolejne transakcje. Pewnym czynnikiem niepewności jest sytuacja w funduszach. Jak już wspomniałem, coraz więcej pieniędzy inwestowanych jest na rynkach zagranicznych. Właśnie w tym kierunku płyną teraz pieniądze. Do polskich funduszy akcji w lutym, który był jednym z najlepszych miesięcy w ostatnim czasie, napływy netto wyniosły tylko 50 mln zł. Jeżeli nie będzie dopływu świeżego kapitału do funduszy akcji, to część IPO może stanąć pod znakiem zapytania. Mimo to wydaje mi się, że możemy być optymistami i możemy liczyć nawet na kilkanaście IPO w tym roku.

Czy jest więc szansa, że w tym roku na GPW będziemy mieli więcej debiutów niż wycofań spółek? Czeka nas kolejna fala wezwań?

Rynek prywatny cały czas pozostaje bardzo mocny, jest dużo kapitału i giełda musi z nim konkurować. Jest dużo spółek, które dwutorowo prowadzą swoje projekty. Rozważają wejście na giełdę, ale jednocześnie szukają też inwestora strategicznego. Z drugiej strony fundusze private equity też biorą giełdę pod uwagę, jeżeli chodzi o wyjście z inwestycji portfelowych. Osobiście liczę, że w tym roku jednak więcej spółek zadebiutuje na GPW, niż ją opuści.

A czy dla polskich spółek dobrym pomysłem jest wejście na którąś z zagranicznych giełd?

Polskie spółki są na to gotowe, pytanie tylko, co dostaną w zamian. Dobrym przykładem jest tutaj Allegro. Była to bardzo duża transakcja, ale pewnie nie odbiłaby się tak dużym echem, gdyby spółka weszła na giełdę w Londynie. Dla firm, które większość przychodów generują w Polsce, lepszym rozwiązaniem jest jednak giełda w Warszawie.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.