REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka - Kraj

Inwestycje stanęły już na początku roku

Wydatki konsumpcyjne Polaków wzrosły w I kwartale o zaledwie 1,2 proc. rok do roku, najmniej od 2013 r., inwestycje zaś praktycznie zamarły. Mimo to, początek roku był dla polskiej gospodarki lepszy niż można się było obawiać w związku z pandemią Covid-19.
Foto: Bloomberg

Jak podał w piątek GUS, produkt krajowy brutto Polski, oczyszczony z wpływu czynników sezonowych, zmalał w I kwartale realnie (w cenach stałych) o 0,4 proc. w stosunku do poprzedniego kwartału, gdy z kolei wzrósł o 0,2 proc. To wynik najsłabszy od dekady, ale wstępnie – dwa tygodnie temu – GUS szacował, że spadek PKB był nawet nieco głębszy i wyniósł 0,5 proc.

W ujęciu rok do roku, nieoczyszczony z wpływu czynników sezonowych PKB wzrósł realnie o 2 proc. rok do roku zamiast o 1,9 proc., jak wstępnie szacował GUS. W IV kwartale wzrost wynosił jeszcze 3,2 proc. rok do roku, a ankietowani przez „Parkiet" pod koniec kwietnia ekonomiści szacowali przeciętnie, że w I kwartale br. wyhamował do 1,5 proc. rok do roku. W tym kontekście piątkowe dane są zaskakująco dobre.

Polska gospodarka utrzymała też stosukowo dobrą formę na tle innych państw UE. Przykładowo, gospodarka Niemiec po oczyszczeniu z wpływu czynników sezonowych skurczyła się w I kwartale o 2,2 proc. w stosunku do IV kwartału, najmocniej od I kwartału 2009 r. We Francji spadek PKB sięgnął niemal 6 proc., a we Włoszech i Hiszpanii około 5 proc. Pandemia Covid-19 mocno uderzyła też w te gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej, w których dużą rolę odgrywa przemysł motoryzacyjny. PKB Czech zmalał w I kwartale o 3,6 proc., Słowacji zaś o 5,4 proc.

Z piątkowych danych GUS wynika, że za wyhamowanie wzrostu gospodarczego w I kwartale odpowiadało zarówno osłabienie popytu konsumpcyjnego, jak i inwestycyjnego.

Wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych wzrosły w ujęciu realnym o zaledwie 1,2 proc. rok do roku, po zwyżce o 3,3 proc. w IV kwartale, zgodnie z przeciętnymi oczekiwaniami ekonomistów ankietowanych przez „Parkiet". To efekt ograniczeń aktywności ekonomicznej wprowadzonych w połowie marca w celu stłumienia epidemii koronawirusa, ale też strachu samych konsumentów przed chorobą.

Rozczarowująca była jednak dynamika inwestycji, która zmalała w I kwartale do zaledwie 0,9 proc. rok do roku z 6,1 proc. w IV kwartale. To najsłabszy wynik od IV kwartału 2016 r., gdy kończyła się krótka inwestycyjna zapaść. Ankietowani przez „Parkiet" ekonomiści przeciętnie szacowali, że nakłady inwestycyjne w I kwartale zwiększyły się o 2 proc. rok do roku. Za tymi oczekiwaniami stało założenie, że inwestycje charakteryzują się sporą inercją i epidemia wpłynie na nie z opóźnieniem.

Przed głębszym spowolnieniem ochroniły Polskę wyniki handlu zagranicznego, które dodały do rocznego tempa wzrostu PKB 0,4 pkt proc. (to oznacza, że bez tego czynnika wzrost PKB wyniósłby 1,6 proc. rok do roku). To efekt tego, że choć eksport wyraźnie zwolnił – wzrósł o zaledwie 0,6 proc. rok do roku, najmniej od III kwartału 2009 r. – to import wręcz zmalał. W porównaniu do I kwartału 2019 r. był o 0,2 proc. mniejszy, co jest najsłabszym wynikiem od połowy 2013 r.

Co dalej? W II kwartale, jak oceniają ekonomiści, PKB Polski spadnie o 8-12 proc. kwartał do kwartału, i podobną zniżkę zanotuje w ujęciu rok do roku. To przełoży się na spadek PKB w całym 2020 r. o około 4 proc.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA