Gospodarka - Kraj

Drożeje wszystko oprócz butów i podróży

Ceny dóbr i usług konsumpcyjnych wzrosły w grudniu o 8,6 proc. rok do roku – potwierdził w piątek GUS. Poprzednio inflacja była tak wysoka w 2000 r. Do jej przyspieszenia pod koniec roku przyczyniły się przede wszystkim duże wzrosty cen żywności. Drożało jednak prawie wszystko, z wyjątkiem obuwia i zagranicznych podróży.
Foto: Bloomberg

Z opublikowanych w piątek danych wynika, że towary konsumpcyjne podrożały w grudniu o 9 proc. rok do roku, po zwyżce o 8,1 proc. rok do roku. To zdaje się potwierdzać, że inflacja w Polsce w dużej mierze napędzana jest przez zjawiska globalne: wzrost cen surowców energetycznych i rolnych, a także zaburzenia w łańcuchach dostaw, które skutkują niedoborem niektórych komponentów i wysokimi cenami frachtu. Niepokoić może jednak to, że w grudniu wyraźnie – do 7,6 proc. rok do roku, z 6,6 proc. w listopadzie – przyspieszył wzrost cen usług, który od kwietnia był dość stabilny, utrzymywał się w przedziale od 6 do 7 proc.

„Szok podażowy (globalny – red.) padł w Polsce na podatny grunt w postaci dynamicznie rosnącego popytu konsumpcyjnego i ciasnego rynku pracy, co ułatwia przenoszenie wyższych kosztów na ceny końcowe. Dodatkowo przy ciasnym rynku pracy rośnie ryzyko rozkręcenia spirali cenowo-płacowej. Naszym zdaniem obecnie mamy do czynienia z jesienno-zimową falą szoków podażowych, po której podobnie jak w 2021 r. nastąpi fala przenoszenia wyższych kosztów przez firmy na ceny detaliczne (to efekty drugiej rundy). Jest to możliwe bo bariera popytu jest niska" – napisali w komentarzu Rafał Benecki i Adam Antoniak, ekonomiści z ING Banku Śląskiego.

O tym, że w grudniu wskaźnik cen i dóbr konsumpcyjnych (CPI), główna miara inflacji w Polsce, wzrósł o 8,6 proc. rok do roku, po zwyżce o 7,8 proc. miesiąc wcześniej, GUS informował wstępnie tydzień temu. Była to spora niespodzianka, bo ekonomiści przeciętnie spodziewali się, że inflacja przyspieszyła do 8,3 proc. Tymczasem w ostatnich miesiącach GUS swoje wstępne szacunki często później jeszcze rewidował w górę. Tym razem tak się nie stało. Tym samym potwierdziły się też szacunki, że średnio w 2021 r. inflacja wyniosła 5,1 proc. – najwięcej od 2001 r.

W stosunku do listopada inflację w największym stopniu podbiły ceny żywności, która ma największy udział w wydatkach statystycznego konsumenta i tym samym największą wagę w CPI. Żywność i napoje bezalkoholowe podrożały o 8,6 proc. rok do roku, po 6,4 proc. w listopadzie. To wynik najwyższy od co najmniej 10 lat. Jeszcze wiosną ub.r. wzrost cen towarów z tej kategorii nie przekraczał 2 proc. rocznie. W ocenie ekonomistów z ING BSK, przyspieszenie wzrostu cen żywności dodało do zwyżki CPI (w ujęciu rok do roku) aż 0,6 pkt proc. Kolejne 0,2 pkt proc. dodało przyspieszenie inflacji bazowej, nie obejmującej cen żywności i energii.

Podobnie jak w poprzednich miesiącach, w grudniu bardzo szybko rosły też ceny paliw do prywatnych środków transportu (o 32,9 proc. rok do roku, po 36,6 proc. w listopadzie) i nośników energii, takich jak gaz, prąd i opał (o 14,3 proc., po 13,4 proc. miesiąc wcześniej). Ta ostatnia kategoria istotnie podbija koszty utrzymania mieszkania i domu. W grudniu wzrosły one o 11,2 proc. rok do roku, a w całym 2021 r. o 7,4 proc.

Spośród głównych kategorii towarów i usług konsumpcyjnych, o mniej niż 3 proc. w ujęciu rok do roku podrożały jedynie napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe (2,5 proc.) oraz odzież i obuwie (2,9 proc.). Odzież i obuwie to też jedne z nielicznych składowych koszyka konsumpcyjnego, które w grudniu potaniały w stosunku do listopada. Na tej liście są jeszcze m.in. zagraniczne wyjazdy (zorganizowane) oraz kakao.

W II połowie grudnia w życie weszły niektóre rozwiązania z tzw. rządowej tarczy antyinflacyjnej, na którą składają się przede wszystkim obniżki podatków pośrednich i podatku od sprzedaży detalicznej. Mimo to w styczniu, jak przeciętnie oczekują ekonomiści, inflacja prawdopodobnie i tak przebije 9 proc. rok do roku. W kolejnych miesiącach wyraźnie zmaleje za sprawą drugiej tarczy antyinflacyjnej, ogłoszonej w tym tygodniu. Będzie to efekt m.in. obniżki do zera VAT na żywność.

Ankietowani przez nas ekonomiści przeciętnie szacują, że inflacja w 2022 r. – pomimo działania tarcz – wyniesie średnio 7,6 proc. Wielu podkreśla, że gdy tarcze wygasną, czyli w sierpniu, inflacja może nawet przebić styczniowy szczyt i zbliżyć się do 10 proc. Z drugiej strony, rząd może obniżone w ramach tarcz  podatki utrzymać dłużej.

„Prognozowanie procesów inflacyjnych w 2022 r. jest nie lada wyzwaniem. Wprowadzenie tarczy antyinflacyjnej i idącej za nią znacznej obniżki podatków pośrednich powoduje podwyższoną zmienność prognoz inflacyjnych. Po pierwsze, pod znakiem zapytania stoi okres obowiązywania tarcz (na chwilę obecną wygaszenie tarczy jest planowane na sierpień, ale z dużym prawdopodobieństwem możliwe jest przedłużenie co najmniej do końca roku). Jeszcze trudniejsze do ujęcia są efekty asymetryczne dostosowania cen przez przedsiębiorców przy obniżkach stawek VAT, które zwłaszcza jeśli są tymczasowe, często stają się okazją do zwiększania marż. Nie należy też zapominać stymulacyjnym charakterze takiego działania podnoszącego ścieżkę inflacji w średnim okresie, co spowolni powrót inflacji do celu" – tłumaczy Kamil Łuczkowski, ekonomista z banku Pekao.

Przez to, że obniżki podatków pośrednich, jeśli nie idą w parze z cięciem wydatków publicznych, są formą ekspansji fiskalnej, wielu ekonomistów uważa, że tarcze spowolnią powrót inflacji do celu NBP (2,5 proc.). W ocenie analityków z ING BSK, jeszcze w 2023 r. inflacja będzie średnio wynosiła około 6 proc.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.