Giełda

Marek Buczak: odreagowanie na giełdach za kilka tygodni

Na rynkach pojawił się strach. S&P 500 podczas ostatniej sesji stracił ponad 3 proc. Z kolei niemiecki DAX, który ma bardzo duże znaczenie dla GPW, stracił wczoraj ponad 2 proc. Dziś spadki są kontynuowane. Czy warto bić na alarm? Zapytaliśmy ekspertów.

Marek Buczak

Po wypiciu porannej kawy giełdowi specjaliści zmierzyli się z naszymi pytaniami:

1) Czy zbliża się większa przecena na rynkach w USA i Niemczech?

2) Co z GPW w tym kontekście do końca roku?

Oto co odpowiedział Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych Quercus TFI

Musimy mieć świadomość, że hossa na rynkach rozwiniętych jest już w mocno zaawansowanej fazie. Giełdy tak po prostu nie mogą rosnąć w nieskończoność. Poziom wycen, szczególnie na rynku amerykańskim, już od dłuższego czasu jest wysoki. W minionych miesiącach nad rynkami finansowymi pojawiły się czarne chmury, będące następstwem narastających ryzyk. Do głównych problemów można obecnie zaliczyć:

a) Niepewność związana z agresywną polityką handlową administracji Donalda Trumpa, która może zakończyć się wojną handlową na dużą skale;

b) Spowolnienie gospodarcze na świecie (widzimy to szczególnie w obniżających się prognozach na 2019 rok, słabsze są także odczyty wskaźników wyprzedzających m.in. w Niemczech);

c) Problemy krajów uzależnionych od napływów kapitału zagranicznego – przykładem Turcja, przed którą mocne hamowanie gospodarki;

Czytaj także: Adam Łukojć: nie wydaje się, by bessa miała się zacząć już teraz

d) Polityka (poza Brexit, coraz większy niepokój wzbudzają działania rządu Włoch, dodatkowo jesteśmy w okresie przed wyborami do kongresu w USA);

e) Rosnące stopy procentowe (choć na razie tylko w USA).

Wobec powyższego w minionych kwartałach doszło do słabości na rynkach europejskich. W największym stopniu odwrót inwestorów dotknął Niemcy (najbardziej eksponowane na powyższe ryzyka i będące w przeszłości preferowanym rynkiem przez inwestorów amerykańskich). Notowania wielu blue chips spadły tam od początku roku nawet o 30-40 proc. Krótkoterminowo nie widzę czynników, które mogłyby odwrócić negatywny trend. W związku z czym spadki, szczególnie na mniejszych i mniej płynnych spółkach, mogą się utrzymać (tym bardziej że klienci funduszy inwestycyjnych mogą wycofywać środki z funduszy akcji do bezpieczniejszych strategii). Jednak w perspektywie kilku tygodni powinno dojść do odreagowania (tym bardziej że w Europie notowania wielu spółek stały się atrakcyjne). Z większym niepokojem przyglądam się amerykańskiemu rynkowi akcji, który w dalszym ciągu jest notowany blisko szczytów.

A jeśli chodzi o GPW, oczekiwałbym podobnego scenariusza jak w Niemczech, czyli krótkoterminowo dalsze spadki, później odreagowanie. Jednak skala spadków wśród blue chips może być ograniczona, bo Polska w minionych kwartałach latach underperformowała (powody znamy wszyscy). Gorzej z mniejszymi spółkami, na których ewidentnie nie ma płynności. Tutaj pojawia się szansa dla głównych akcjonariuszy/inwestorów strategicznych do wezwań w celu ich ściągnięcia z giełdy.

SAŁ


Wideo komentarz

Powiązane artykuły