Banki

Sąd Najwyższy bez frankowej decyzji, spory będą trwały

Sędziowie mają własny konflikt. Pozwów pewnie będzie przybywać i trudno liczyć na powszechne ugody.

Prof. Małgorzata Manowska, pierwsza prezes Sądu Najwyższego.

Foto: materiały prasowe

W czwartek sędziowie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego nie podjęli wyczekiwanej uchwały. Zamiast tego zwrócili się do TSUE z pytaniami... dotyczącymi sposobu wyboru sędziów SN. Tego właśnie dotyczy konflikt między starymi i nowymi sędziami, który decyduje o braku zdolności IC do wydawania uchwał.

Dalsza niepewność

Brak uchwały nie jest zaskoczeniem, ale notowania banków frankowych zyskiwały. Po informacji z SN akcje Millennium zaczęły drożeć o 4,5 proc., mBanku zaś o 2,1 proc.

– Stanowisko SN nie jest zaskoczeniem, mając na uwadze ostatnie wydarzenia. Pozostaje mieć nadzieję, że sądy powszechne wezmą sprawy w swoje ręce i na podstawie dotychczasowego orzecznictwa TSUE będą orzekały zgodnie z dotychczas przyjętą linią orzeczniczą. Wstrzymanie się z wydaniem merytorycznej uchwały przez SN będzie oddziaływało również na banki, które wstrzymały się z podjęciem decyzji o ugodach – komentuje Wojciech Bochenek z kancelarii Bochenek i Wspólnicy reprezentującej frankowiczów. Jego zdaniem szanse na to, że banki wyjdą szeroko z propozycjami ugód, są niewielkie. To sprawi, że jedyną drogą do rozwiązania problemu związanego z kredytem frankowym będzie droga sądowa – ocenia Bochenek.

– Za bardzo prawdopodobny scenariusz należy uznać ten, w którym brakujące elementy frankowej układanki prawnej będą przychodzić z TSUE. Znaczenie będzie miało głównie pytanie wysłane niedawno do TSUE o to, czy bankom należy się opłata za korzystanie z kapitału w razie unieważnienia umowy. Nie spodziewam się, aby IC odpowiedziała na to pytanie, zanim zrobi to TSUE – komentuje Piotr Bodył-Szymala, dyrektor obszaru prawa w Santander Banku Polska.

Jego zdaniem orzeczeń z Luksemburga będzie na tyle dużo i zwykle są na tyle bogate, że rodzi to ryzyko różnych interpretacji. Strony mogą wybierać sobie tylko pewne sprzyjające im fragmenty, więc jeśli nie będzie zdecydowanego jednoznacznego stanowiska TSUE, spory interpretacyjne wciąż mogą trwać.

– Linia orzecznicza może też być kształtowana uchwałami siedmiu sędziów SN, które mogą mieć moc zasady prawnej, czyli będą wiążące dla wszystkich innych składów SN, i aby ją przełamać, konieczna byłaby uchwała Izby Cywilnej SN. Tej się w najbliższych miesiącach nie należy spodziewać, więc siódemkowe uchwały prawdopodobnie na razie będą stabilne – mówi Bodył-Szymala.

Jego zdaniem oczekiwanie, że jeden ruch sędziów wyjaśni wszelkie wątpliwości frankowe, to iluzja. – Jeśli obecna niepewność będzie bardzo się przedłużać, będzie to negatywne dla klientów i banków. Banki z decyzją dotyczącą ugód czekały na uchwałę IC SN. Chciały, aby przecięła ona wszelkie wątpliwości. Skoro uchwały nie ma, to szanse na rozwiązanie pozasądowe, czyli ugody, rosną. Pytanie, jak klienci i banki wycenią swój czas i jaka będzie ich skłonność do prowadzenia sporów – ocenia.

Rozłożenie kosztów

Sytuacja banków nie wydaje się zła. Wprawdzie należy się liczyć z dalszym dużym napływem spraw frankowych, ale koszty będą rozkładane w czasie. Poza tym przedstawione na wniosek IC SN opinie NBP i KNF okazały się dla branży korzystne w zakresie opłaty za korzystanie z kapitału: jeszcze pół roku temu żadna duża instytucja nie dawała bankom takiego prawa. To daje im pewną nadzieję i może zmniejszać ich skłonność do wychodzenia z powszechnymi ofertami ugód. Koszt unieważnień wszystkich umów frankowych bez opłaty za kapitał to dla sektora 109 mld zł, z opłatą (opartą tylko na stawce WIBOR) to 76 mld zł, ugody to 43 mld zł.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.