Analizy

#TydzieńNaRynkach. Próba powrotu do wzrostu na giełdach

Rozwijająca się w poprzednim tygodniu spadkowa korekta została powstrzymana, ale dalszy rozwój sytuacji jest nadal mocno niepewny. Czynników ryzyka nie brakuje, ale inwestorzy nie poddają się pesymistycznym nastrojom.

Po debacie z udziałem Donalda Trumpa i Joe Bidena pojawiła się podwyższona zmienność na rynkach – osłabił się dolar, zyskały zaś m.in. akcje i złoto.

Foto: AFP

Nastroje na rynkach finansowych są zmienne. Zaczynają dominować tendencje do realizacji zysków z akcji, ale jednocześnie inwestorzy nie chcą się z takim scenariuszem łatwo pogodzić, prawdopodobnie dlatego, że nie znajdują sensownej alternatywy.

Zagrożenia dla hossy

Problemów ograniczających perspektywę hossy jest kilka, poczynając od nasilających się przejawów pandemii, związanych z tym zagrożeń dla globalnej koniunktury, po kwestie polityczne, związane głównie ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych. Debata Donalda Trumpa i Joe Bidena układu sił raczej nie zmieniła, a z pewnością zwiastuje perspektywę coraz ostrzejszej kampanii, a także bardzo wysokie prawdopodobieństwo kwestionowania wyniku wyborów. To zaś każe spodziewać się podwyższonej zmienności notowań i wzrostu nerwowości.

Na jaki rodzaj aktywów w takich warunkach postawić, na razie nie wiadomo. Po wspomnianej debacie zdecydowanie osłabił się dolar, a to pomogło rynkowi akcji oraz części surowców, w tym oczywiście złotu. Spore wahania widoczne były na rynku długu, gdzie rentowność dziesięcioletnich amerykańskich obligacji skarbowych najpierw zdecydowanie rosła, a po przekroczeniu poziomu 0,7 proc. uległa dość wyraźnej korekcie w dół, sygnalizując niepewność inwestorów. Z całego „zamieszania" na razie obronną ręką wychodzą inwestorzy giełdowi. Indeksy na Wall Street, które jeszcze w poprzednim tygodniu straszyły testowaniem ważnych poziomów wsparcia, w ostatnich dniach poszły w górę. S&P 500 do czwartku zwyżkował o 2,5 proc., próbując wrócić powyżej 3400 pkt, do czego niewiele brakowało. Dow Jones rósł o 2,4 proc. i przez chwilę znalazł się ponad 28 000 pkt. Nasdaq Composite zyskał 3,8 proc., a w jego przypadku był to już drugi z rzędu tydzień solidnej poprawy nastrojów, oddalającej groźbę pogłębienia korekty.

Mimo problemów z koronawirusem i niejednoznacznych danych gospodarczych, na głównych giełdach europejskich w ostatnich dniach także dominowały optymistyczne nastroje. Indeks we Frankfurcie szedł w górę o nieco ponad 2 proc., niemal identyczną skalę zwyżki notowały paryski CAC40 i londyński FTSE250. Największym beneficjentem osłabienia dolara były rynki wschodzące. ETF na MSCI Emerging Markets zyskiwał do czwartku 3,6 proc., niwelując niemal tej samej skali stratę z poprzedniego tygodnia.

Energetyka i buty wsparły WIG20

Tydzień przełomu września i października nie był zbyt pomyślny dla posiadaczy akcji notowanych na warszawskim parkiecie, ale przyniósł jednak lekkie wzrostowe odreagowanie. WIG20 do czwartku zwyżkował o 1,2 proc., indeks średnich spółek wzrósł o 2 proc., a sWIG80 o 1,6 proc. Po kilku tygodniach spadkowych to zawsze miła odmiana, ale o wybuchu optymizmu trudno wciąż mówić. Patrząc kalendarzowo, wrzesień dopełnił swojej niezbyt chlubnej tradycji, sprowadzając WIG20 o niemal 5 proc. w dół, a wskaźniki małych i średnich firm – o 3,5–4 proc.

Foto: GG Parkiet

Pierwsza sesja październikowa przyniosła sygnał raczej niezbyt optymistyczny. Indeks blue chips po poniedziałkowym zrywie ponownie powrócił poniżej 1700 pkt. Oprócz nielicznych obrońców, miał też poważne obciążenia. W tej pierwszej grupie nieoczekiwanie znalazły się akcje CCC, rosnące w czwartek o ponad 17 proc., a w skali pierwszych czterech sesji minionego tygodnia – o ponad 25 proc. To sporo jak na spółkę raportującą prawie 600 mln zł straty netto za pierwsze półrocze. Optymistyczne oczekiwania przedstawicieli firmy robią wrażenie, ale ostrożność związana z przebiegiem pandemii nakazywałaby chyba nieco mniejszą determinację w zakupach akcji. Zapowiedź uwolnienia spółek energetycznych od ciężaru finansowania budowy elektrowni atomowej, poprzez odkupienie przez Skarb Państwa ich udziałów w PGE EJ 1, sprawiła, że kurs akcji PGE rósł do czwartku o ponad 20 proc. Walory Tauronu zwyżkowały jedynie o niespełna 4 proc. Fatalną passę usiłowały przerwać papiery Aliora, zyskując ponad 10 proc., po poprzednim przekraczającym 14 proc. tąpnięciu. Wyraźne, sięgające prawie 6 proc., wzrostowe odreagowanie zanotowały także akcje PKO BP, które kilka dni temu spadły poniżej 20 zł, czyli poziomu z 2009 r.

Zaskakujący był z kolei czwartkowy spadek notowań walorów CD Projekt o 8,6 proc. przy bardzo wysokich obrotach. Spadkowa korekta niedawnej gwiazdy warszawskiego parkietu nabiera impetu, budząc niepokój posiadaczy akcji. Zejście ich ceny poniżej 400 zł stwarza zagrożenie pogłębieniem zniżki nawet do 350 zł. Ze spadkowej korekty próbowały wyrwać się walory JSW. Wzrosły one do czwartku o prawie 3 proc., ale atak na poziom 28 zł okazał się mocno nieudany, spotykając się z silną kontrą niedźwiedzi, a to budzi pewne obawy o dalsze losy rynku. Po ubiegłotygodniowej, przekraczającej 9 proc. przecenie akcji Lotosu, byki próbowały powstrzymać falę podaży, ale z umiarkowanym sukcesem. Do czwartku papiery gdańskiej rafinerii nie zmieniły wartości. Papiery PKN Orlen „podskoczyły" o niespełna 1 proc.

Po sięgającej 4 proc. zniżce wrześniowej indeks mWIG40 październik rozpoczął pozornie nie najgorzej, tracąc w czwartek jedynie 0,3 proc., a w trakcie pierwszych czterech sesji rosnąc o 2 proc. Dobra wiadomość jest taka, że indeks odbił się od 3400 pkt, zła zaś ta, że nie dobił do 3600 pkt. Powrót do trendu wzrostowego nie jest przesądzony, ale rozstrzygnięć w tej kwestii można się spodziewać już w najbliższych dniach. Akcji spółek zdecydowanie zyskujących nie było ostatnio w tym segmencie zbyt dużo. W ostatnich dniach wyróżniały się papiery PlayWaya, zwyżkujące o 16,5 proc., odzyskujące siłę po bardzo dobrych wynikach finansowych za drugi kwartał. Solidne wzrostowe odreagowanie zanotowały akcje AmRestu, które do czwartku rosły o ponad 10 proc., po niedawnej 16-proc. przecenie, związanej z nasileniem pandemii. Dobrze zachowywały się walory średnich banków. Akcje Handlowego zwyżkowały o 5 proc., a ING BSK o ponad 4 proc. Wysoką zmiennością charakteryzowały się papiery niedawnych gwiazd. Papiery Mabionu do czwartku zwyżkowały o ponad 7 proc., ale z ponad 18-proc. skoku z poniedziałku zostało niewiele. Przekraczającą 14 proc. przecenę odreagowały walory XTB, ale o zaledwie 2,7 proc. Spadkową korektę kontynuowały akcje Inter Cars, choć już z dużo mniejszym natężeniem.

Na rynku ropy znany schemat

Po nieco bardziej dynamicznych ruchach z pierwszych tygodni września notowania ropy naftowej zdawały się wracać do ustalonego schematu, czyli stabilizacji. W przypadku WTI jej poziom to okolice 40 dolarów za baryłkę, a dla gatunku Brent – 42 dolary. Fundamentalnie ani rynkowo nie ma żadnych nowych impulsów, a dodatkowo wyjątkowo skuteczne okazują się działania naftowego kartelu. W trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia i piątkowego poranka ropa WTI taniała o 7 proc. Informacje o spadku zapasów surowca w Stanach Zjednoczonych zostały zrównoważone przez doniesienia o zwiększonej produkcji w Libii i Iranie, które przez OPEC zostały w kwestii limitów potraktowane łagodniej niż inni. Perspektywy wzrostu popytu na świecie są nadal niezbyt optymistyczne, więc zmiany trendu notowań raczej nie należy się spodziewać co najmniej w horyzoncie kilku miesięcy.

Metale przemysłowe nadal nie mogą wrócić do formy, czemu trudno się dziwić, patrząc na globalną gospodarkę, a niewielka poprawa jej kondycji, sygnalizowana przez wrześniowe wskaźniki PMI, nie stanowi żadnego przełomu wobec dalszego nasilenia pandemii. Notowania kontraktów terminowych na miedź zniżkowały do czwartku co prawda już tylko o niespełna 4 procent, a nie o prawie 5 proc., jak w poprzednim tygodniu, a powrót powyżej 300 centów za funt jest na razie dość mało prawdopodobny. Miedź od marcowego dołka i tak już sporo zyskała, więc jakaś korekta jej się należy. Fundamenty jednak nie wspierają byczych nastrojów. W przypadku pozostałych metali sytuacja była w ostatnich dniach dość mocno zróżnicowana. Cena aluminium co prawda symbolicznie zwyżkowała, ale wrażenie po cofnięciu się z wtorkowego wyskoku o niemal 4 proc. do 5 proc. spadku dzień później nie jest raczej najlepszym sygnałem.

Osłabienie dolara pomogło dość wyraźnie notowaniom metali szlachetnych. Cena złota do czwartku szła w górę o prawie 2,5 proc., ponownie przekraczając 1900 dolarów za uncję. Pewien niepokój po sięgającym niemal 5 proc. spadku z poprzedniego tygodnia jednak pozostał. Trend wzrostowy, który pozwolił nabrać bykom pewności zarobku, zaczął jednak się trochę psuć. Od szczytu z pierwszych dni sierpnia notowania złota uległy korekcie o około 8 proc.

Generalnie perspektywy rynku są pozytywne, ale zmiany tej skali mogą już nieco hamować zapał kupujących. Obecna korekta jest zdecydowanie bardziej łagodna niż marcowa, ale uświadamia, że cena kruszcu również może spadać. Sporą część strat z poprzedniego tygodnia, gdy spadek wyniósł ponad 10 proc., odrobiła platyna, której notowania do czwartku szły w górę o 7 proc. Pallad drożał o ponad 5 proc., także „wymazując" większą część poprzedniego tąpnięcia. Wzrost zmienności w przypadku tych metali jednych może odstraszać, innych przyciągać.

Bardzo zróżnicowana była w ostatnich dniach sytuacja na rynku surowców rolnych. Mocno, o ponad 7 proc., w górę szły ceny pszenicy, o 5 proc. drożała kukurydza, spadały za to notowania kawy (o ponad 5 proc.) i kakao (o 3,5 proc.).

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.