Analizy

Dywidendy szansą na imponujące zyski w długim terminie

Na warszawskiej giełdzie nie brakuje spółek, które od lat dzielą się zyskami z akcjonariuszami. Jaką stopę zwrotu można więc „wykręcić" z samej dywidendy? Okazuje się, że całkiem sporą.
Foto: Adobestock

Inwestowanie w spółki dywidendowe ma wielu zwolenników. Głównym argumentem za taką inwestycją są regularne wypłaty, które z biegiem lat mogą przynieść spory zarobek posiadaczom akcji.

Efektowne zyski z dywidend

Przyjrzeliśmy się spółkom z GPW, które w ostatnich pięciu latach regularnie co roku dzieliły się wypracowanym zarobkiem z akcjonariuszami. Licząc w odniesieniu do zainwestowanej kwoty, okazuje się, że trzymając się strategii „kup i trzymaj", z samej tylko dywidendy można było wypracować nawet kilkadziesiąt procent zysku.

Najbardziej hojny w ostatnich latach był Asbis. Kto pięć lat temu zainwestował w akcje dystrybutora sprzętu komputerowego, dzięki dywidendzie zarobił 87 proc. Spółka może się pochwalić stabilnie rosnącymi zyskami w ostatnich latach, których dynamika przyspieszyła dzięki pandemii. To przełożyło się na rekordową wypłatę dywidendy z zysku za 2020 r. (wraz z wypłaconą w grudniu zaliczką jej łączna kwota wynosi 16,65 mln USD).

Niewiele mniej, bo 78 proc. zysku, przyniosły dywidendy wypłacone przez Decorę. Co istotne, w ostatnich kilku latach stopa dywidendy w tej spółce systematycznie rosła. Z planów zarządu wynika, że trend ten zostanie podtrzymany także w tym roku. Na tegoroczną dywidendę zarząd producenta artykułów wykończenia wnętrz chce przeznaczyć łącznie 21,1 mln zł, co daje kwotę 2 zł na jedną akcję wobec 1,5 zł przed rokiem. Wyższa dywidenda jest możliwa dzięki rekordowym wynikom, jakie spółka osiągnęła w 2020 r.

Foto: GG Parkiet

Na ponadprzeciętnie wysokie, regularne i rosnące wypłaty mogli liczyć też posiadacze akcji Echo Investment. Pozwoliła na to dobra kondycja finansowa dewelopera. Dzięki dywidendom posiadacze akcji Echa wypracowali 73 proc. zysku. W tym roku zarząd dewelopera podtrzymał zamiar wypłaty dywidendy zgodnie z polityką, która przewiduje na wypłatę dla akcjonariuszy do 70 proc. zysku netto spółki.

Do sowitych wypłat w ostatnich latach przyzwyczaił inwestorów Dom Development. Deweloper z reguły przeznaczał dla akcjonariuszy cały wypracowany zysk, co miało przełożenie na atrakcyjną stopę dywidendy. W efekcie w ciągu pięciu ostatnich lat można było na samej dywidendzie osiągnąć 55 proc. zwrotu z zainwestowanego kapitału.

Ponad 30 proc. zarobili z regularnej dywidendy także posiadacze papierów Ambry, Develii, Grupy Kęty, Leny Lighting czy Eurotela. Ta lista zapewne byłaby znacznie dłuższa, gdyby nie miniony rok, w którym wielu emitentów z uwagi na niepewność związaną z pandemią zdecydowało się zawiesić wypłatę dywidendy lub ją mocno przyciąć. Sporo takich przykładów było m.in. w branży przemysłowej. Ponadto zeszły rok przyniósł zawieszenie wypłat przez banki – zakazał im ich regulator ze względu na pandemię oraz nierozwiązaną kwestię kredytów frankowych.

Dywidenda oznaką dobrej kondycji

Z myślą o budowie portfela spółek dywidendowych analitycy radzą brać pod uwagę branże, w przypadku których dobra kondycja finansowa spółek daje nadzieję na sowite wypłaty w najbliższych latach.

– Poza kwestiami technicznymi głównym aspektem selekcji spółki do takiego portfela jest historia wypłat dywidendy w spółce i potencjał ich utrzymania oraz zwiększania w przyszłości. Strategia bazująca jedynie na wysokiej stopie dywidendy może być zwodnicza dla inwestora. Często takie dywidendy są pochodną jednorazowych zdarzeń i niekoniecznie cena samej akcji może szybko (jeżeli w ogóle) powrócić do poziomów sprzed odcięcia wypłaty – wskazuje Michał Krajczewski, kierownik zespołu doradztwa inwestycyjnego w BM BNP Paribas.

W jego ocenie notowania akcji spółek wypłacających stabilne lub stabilnie rosnące dywidendy w wielu przypadkach w dłuższym terminie zachowują się lepiej od szerokiego rynku akcji. – Wypłata rosnących dywidend, przy utrzymaniu relatywnie bezpiecznego poziomu zadłużenia, jest oznaką siły finansowej spółki, a to z kolei jest pochodną dobrego modelu biznesowego, który umożliwia wygenerowanie na tyle dużej wartości przepływów pieniężnych, że wystarczają one do sfinansowania inwestycji, obsługi zadłużenia oraz wypłat dla akcjonariuszy – argumentuje.

Spółki dywidendowe na celowniku

Ponadprzeciętnie wysokie dywidendy mogą zapewnić akcje deweloperów. W ich wypadku dwucyfrowe stopy wypłaty nie należą do rzadkości. Dla wielu z nich ostatnie lata były rekordowe pod względem wyników, a wiele wskazuje, że dobra koniunktura na rynku mieszkaniowym szybko się nie skończy. – Generalnie cała ta branża powinna dzielić się zyskiem w najbliższych latach. Natomiast wydaje się, że pod względem atrakcyjności dywidend prym będą wieść dwie największe spółki, czyli Dom Development i Atal. Warszawski deweloper w każdym kolejnym roku poprawia wskaźnik zysku na akcję, co bezpośrednio przekłada się na rosnącą stopę dywidendy, i kolejne lata nie powinny przynieść zmiany tego trendu. Spodziewamy się więc, że spółka co roku może zaoferować inwestorom wysoką, jednocyfrową stopę dywidendy. Nie inaczej może być w przypadku Atalu. Cieszyński deweloper w swojej polityce dywidendowej zapisał, że co roku planuje wypłacać pomiędzy 70 a 100 proc. skonsolidowanego zysku netto przypadającego akcjonariuszom jednostki dominującej. Biorąc pod uwagę fakt, że spółka powinna w tym roku zauważalnie poprawić wyniki (względem roku ubiegłego), a kolejne lata powinny przynieść dalszą sukcesywną ekspansję na poziomie zysku netto, można oczekiwać, że i stopa dywidendy pozostanie atrakcyjna w każdym roku – uważa David Sharma, analityk Trigon DM.

Dywidendowe perełki można także znaleźć wśród mniejszych deweloperów. Zdaniem eksperta duży potencjał ma Develia. – Spółka obecnie skupia się głównie na segmencie mieszkaniowym, a w swojej nowej strategii na lata 2021–2025 zapowiedziała coroczną wypłatę ok. 75 proc. zysku netto w formie dywidendy, co moim zdaniem implikowałoby atrakcyjną stopę dywidendy. Uważam też, że beneficjentami dobrej koniunktury w branży będą również mniejsi notowani deweloperzy, jak np. Ronson, który w swojej polityce dywidendowej zakłada coroczną wypłatę minimum 50 proc. zysku netto w formie dywidendy – wskazuje.

Na regularne i atrakcyjne wypłaty z zysków mogą liczyć posiadacze szerokiego grona spółek przemysłowych. Wiele z nich systematycznie od wielu lat dzieli się zyskami, w czym nie przeszkodził im nawet kryzys związany z Covid-19. Zaliczyć do nich można Apatora, Grupę Kęty, Lenę Lighting czy Śnieżkę. W wielu przypadkach tegoroczne wypłaty będą wyższe niż w poprzednich latach, gdyż w tym gronie można znaleźć sporą grupę beneficjentów ożywienia popytu. Do tego grona mogą w tym roku dołączyć firmy, które zawiesiły wypłatę ze względu na pandemię, choć wcześniej chętnie dzieliły się zyskiem.

Potencjał do wypłaty atrakcyjnych dywidend w kolejnych latach mają banki, które na wypłatę mogłyby przeznaczyć także zatrzymane zyski z lat poprzednich. Problem jednak w tym, że nie mogą tego zrobić bez zgody Komisji Nadzoru Finansowego. – Sektor finansowy jest związany zaleceniami nadzoru w kwestii niewypłacania dywidendy w I półroczu 2021 r., jednak stanowisko to będzie rewidowane w drugim półroczu, a intencją np. PKO BP jest wypłata nawet do 75 proc. zysku netto za 2020 r. W gronie banków zdolnych do wypłaty dywidendy wymienia się także Bank Handlowy. KNF w swojej ocenie weźmie pod uwagę sytuację pandemiczną, ale także rozwiązanie sprawy frankowej, tak więc doza niepewności pozostaje – zauważa Łukasz Rozbicki, doradca inwestycyjny w MM Prime TFI. Prędzej czy później dywidendy w bankach wrócą, choć możliwości poszczególnych banków w zakresie jej wypłaty będą się istotnie różnić.

Wśród innych firm finansowych też można szukać kandydatów do wysokich wypłat. – Pewniejszym dywidendowym wskazaniem na dłuższy termin jest PZU. Także GPW wypłaca sowitą dywidendę, a nie jest związana restrykcyjnymi wymogami kapitałowymi. Zakładając kontynuację dobrej passy na rynku usług maklerskich, widziałbym też w XTB kandydata na spółkę dywidendową – wymienia ekspert.

Opinie

Grzegorz Czekaj zarządzający funduszami, Investors TFI

Poprzedni rok był bardzo trudny, jeśli chodzi o dystrybucję zysków. Duża część spółek ze względów biznesowych i regulacyjnych zmuszona była do zawieszenia wypłacania dywidend. W latach 2021–2022 zakładamy stopniową poprawę na tym tle. Przewidywalność otoczenia biznesowego rośnie, w związku z tym część firm będzie mogła wrócić do polityki podziału zysku (np. Kruk, Intercars, Alumetal) czy też realizować ją nieco bardziej hojnie niż w 2020 r. (np. Budimex, Amica). Znakiem zapytania pozostają dywidendy w spółkach Skarbu Państwa. Nie zakładamy tu przełomu, choć część spółek mogłaby powrócić do wypłat (np. PZU, KGHM). Drugim znakiem zapytania są banki, gdzie decyzja zależna będzie od rekomendacji KNF. Dla części banków (jak choćby ING) możliwy będzie powrót do dywidend od II półrocza 2021 lub w 2022 r. Niestabilność polityki dzielenia się z akcjonariuszami jest pewnym wyzwaniem. Zakładamy, że wraz z dojrzewaniem polskiego rynku liczba spółek o stabilnej polityce dywidend będzie rosła, ale jest to proces wieloletni i segment ten cały czas jest dosyć wąski. JIM

Tomasz Wyłuda dyrektor biura doradztwa inwestycyjnego, Credit Agricole

Spółki dywidendowe postrzegane są jako bezpieczniejsze niż spółki niewypłacające dywidendy. Wynika to z faktu, że zazwyczaj mają już zajętą pozycję rynkową i generują pozytywne przepływy pieniężne. Przedsiębiorstwa, które dywidend nie wypłacają, generalnie działają w branżach, które dynamicznie się rozwijają i reinwestują zysk. Są więc postrzegane jako bardziej ryzykowne. Spółki, które nie wypłacają dywidend, powinny cechować się więc większym ryzykiem inwestycyjnym niż dywidendowe. Zgodnie z teorią rynków efektywnych inwestycje w „dywidendowych arystokratów" powinny przynosić mniejsze oczekiwane stopy zwrotu. Praktyka pokazuje, że tak jednak nie jest. Inwestycje w akcje podmiotów regularnie dzielących się zyskami z akcjonariuszami w długim terminie dostarcza wyższych stóp zwrotu niż w podmioty, które zysku nie wypłacają. Jest to anomalia giełdowa – efekt spółek dywidendowych. Wynikać on może z faktu, że spółki, które nie wypłacają dywidend, a są w stanie, poszukują projektów inwestycyjnych, które nie zawsze mogą być rentowne dla akcjonariuszy. JIM

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.