Oczekiwania względem japońskiej polityki monetarnej rosną obecnie w niezwykle szybkim tempie. Rentowność dziesięcioletnich obligacji rządu Japonii przebiła barierę trzech procent, osiągając najwyższą wartość od 1996 roku. Amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent wywiera wyraźną presję na władze w Tokio i stanowczo sugeruje konieczność dalszych podwyżek stóp procentowych dla umocnienia waluty. Rynek wycenia obecnie szanse na wrześniową podwyżkę na poziomie aż 73 procent. Mimo zapowiedzi jastrzębiego zwrotu decydentów z Banku Japonii oraz dynamicznie rosnących rentowności w Azji waluta ta kompletnie nie potrafi odzyskać utraconego gruntu i pozostaje jedną z najgorzej radzących sobie walut w stosunku do USD w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Historyczne niwelowanie gigantycznej różnicy w oprocentowaniu długu między Stanami Zjednoczonymi a Japonią nie przekłada się na gwałtowne umocnienie jena, który trzecią sesję z rzędu niebezpiecznie operuje powyżej psychologicznej bariery stu sześćdziesięciu za dolara.

Niedawna skoordynowana operacja obu państw zyskała na rynkach walutowych zupełnie nowy geopolityczny wymiar. Po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat zaprzyjaźnione kraje połączyły siły i użyły ogromnych publicznych rezerw do bezpośredniego wpłynięcia na wyceny. Sytuacja ta całkowicie zmienia postrzeganie ryzyka przez globalne fundusze. Zaangażowanie rezerw publicznych sprawia, że krótkie pozycjonowanie przeciwko jenowi staje się problematyczne, z jednej strony inwestorzy muszą reagować na ostrzeżenia o kolejnych mocnych ruchach establishmentu Japonii czy USA, a z drugiej strony ostatnie cofnięcie wyraźnie poniżej średniej dotychczasowego trendu wzrostowego na USD część inwestorów może zachęcać do odbudowy swoich dawnych pozycji długich.

Zmienność potęgują dodatkowo amerykańskie ostrzeżenia prezydenta Donalda Trumpa o planach uderzenia na Iran oraz wznowienie ataków na tankowce w Zatoce Perskiej. Generuje to nagłe ucieczki kapitału i wzmożony popyt na bezpieczne aktywa przy jednoczesnej silnej wyprzedaży obligacji. Oliwy do ognia dolewają jastrzębie komentarze szefa amerykańskiego banku centralnego Kevina Warsha wygłoszone podczas sympozjum w Jackson Hole, które dodatkowo podnoszą rynkowe oczekiwania na wrześniowe zacieśnianie w USA do poziomu sześćdziesięciu pięciu procent.

W nadchodzących miesiącach uczestnicy rynków finansowych zmuszeni będą wyceniać nie tylko same wskaźniki gospodarcze ale przede wszystkim decyzje i polityczne nastroje.Biorąc pod uwagę rosnące ryzyko interwencji, wielki kapitał może wkrótce zacząć omijać jena jako główną walutę finansującą popularne transakcje arbitrażowe ze strachu przed drastycznymi działaniami departamentów skarbu. Z czysto technicznego punktu widzenia kurs szybko odreagował po gwałtownym lipcowym załamaniu i znowu z łatwością przetestował poziom stu sześćdziesięciu jenów za dolara. Oznacza to jednoznacznie, że sama polityczna retoryka o potrzebie uporządkowanych ruchów cenowych oraz sporadyczne interwencje mogą nie wystarczyć do trwałego odwrócenia fatalnej passy azjatyckiej waluty. Instytucje monetarne w Tokio będą zmuszone nakreślić wysoce wiarygodną i dłuższą ścieżkę podnoszenia stóp procentowych z docelowym poziomem dochodzącym nawet do dwóch procent. Tylko tak zdecydowane działanie może doprowadzić do zrównoważenia potężnych sił podażowych obecnych na rynku JPY.

Mateusz Czyżkowski

Analityk Rynków Finansowych XTB