Ostatni dzień sierpnia był bogaty w dane makro z polskiej gospodarki. Rynek zaskoczyły zarówno te o dynamice wzrostu gospodarczego, jak i inflacji. Oba odczyty były wyższe od oczekiwań, zatem pretekstów do zakupów nie brakowało. Szczególnie wyższa inflacja sprawiła, że droga do ewentualnego cięcia stóp procentowych oddaliła się. To pomogło bankom, które rozpoczęły poniedziałkową sesję bez wyrazu. Od zdecydowanego wzrostu tydzień rozpoczął z kolei Orlen, który przy 4,5-proc. umocnieniu był bliski ustanowienia nowego rekordu. Czyżby inwestorom spodobały się zwyżki ropy naftowej?

Po południu WIG20 dosięgał 4050 pkt i zrównał się z maksimum środowej sesji. Tym samym indeks dużych spółek odrobił marną sesję z czwartku. Z perspektywy całego rynku wyraźnie zabrakło szerszych zwyżek. Po południu sWIG80 tracił 0,4 proc., a mWIG40 zniżkował o 0,16 proc. Obroty były raczej przeciętne.

Rynki zagraniczne w większości nie podzielały optymizmu widocznego nad Wisłą. Podaż w Europie wzmocniło też słabsze otwarcie handlu za oceanem. Niemiecki DAX pod koniec sesji tracił blisko 0,9 proc., a francuski CAC40 poranny drobny wzrost zamieniał na 0,2-proc. przecenę.

Ciekawiej było natomiast na rynkach obligacji skarbowych, gdzie doszło do sporych wzrostów rentowności. Od rana przeceniały się papiery skarbowe krajów europejskich, gdzie rentowności wydostawały się nawet na kilkunastoletnie szczyty. Od spadków cen (wzrostów dochodowości) zaczęła się też sesja w USA, gdzie rentowność papierów dziesięcioletnich wybiła się na nowy w tym roku szczyt, sięgając 4,76 proc.

Na krajowym podwórku dochodowość papierów dziesięcioletnich rosła o 7 pkt baz., do 6,07 proc. i był to poziom najwyższy od początku 2025 r. Złoty po porannych danych dostał wiatru w żagle i wyraźnie zyskiwał do dolara i euro.