9 lipca odbyła się konferencja prasowa prezesa NBP Adama Glapińskiego. Zgodnie z oczekiwaniami Rada Polityki Pieniężnej nie zdecydowała się na zmianę stóp procentowych, jednak przebieg konferencji można uznać za zaskakujący. Glapiński zapowiedział, że rozważa zgłoszenie wniosku o obniżkę stóp procentowych tuż po wakacjach.
Pomimo zawirowań geopolitycznych inflacja wróciła do celu NBP, wynoszącego 2,5 proc., stąd zapewne wynika bardziej gołębie nastawienie prezesa banku centralnego. Oczywiście nic nie jest jeszcze przesądzone, jednak taka zmiana retoryki doprowadziła do osłabienia złotego. Polska waluta straciła tego dnia 0,4 proc. wobec dolara i 0,5 proc. wobec euro.
Coraz ciekawiej wygląda rozbieżność w komunikacji najważniejszych banków centralnych, a naszym – Fed, EBC i NBP. Za granicą nadal dominuje przekaz sugerujący utrzymanie restrykcyjnej polityki pieniężnej, a nawet możliwość podwyżek stóp procentowych. Tymczasem w Polsce coraz częściej mówi się o ich obniżkach. Trudno oprzeć się wrażeniu, że jedna ze stron może błędnie oceniać perspektywy gospodarcze.
Moim zdaniem prawda leży pośrodku. Banki centralne powinny jeszcze przez pewien czas wstrzymać się z istotnymi decyzjami, ponieważ sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje bardzo dynamiczna. Zakładam, że w ciągu miesiąca lub dwóch wiele kwestii się wyjaśni. Ponadto ceny ropy na światowych rynkach już spadły, dlatego warto poczekać, aż efekt tego spadku zacznie być widoczny w gospodarce i przełoży się na niższą presję inflacyjną.