W 2026 r. nie dojdzie w Polsce do podwyżki stóp procentowych, a po okresie wakacyjnym prezes Glapiński może złożyć wniosek o ich obniżkę (choć raczej nie znajdzie on wymaganej liczby zwolenników wewnątrz Rady). W obliczu powrotu niestabilności na Bliskim Wschodzie, tak śmiała komunikacja ze strony prezesa NBP stanowi dla inwestorów wyraźne zaskoczenie. Rynkowe wyceny znów nieśmiało kierują się w stronę cięć, a para EUR/PLN przebija poziom 4,32, ostatni raz notowany w listopadzie 2024 r.

Biorąc pod uwagę jedynie ostatnie publikacje makroekonomiczne z kraju oraz trendy, które zarysowują się w polskich danych, retoryka przyjęta przez prezesa nie może jednak dziwić. Główna miara inflacji spadła w czerwcu do środka celu NBP (w lipcu wzrośnie z racji na wycofanie CPN, ale pozostanie w akceptowalnym przedziale odchyleń). Konsumpcja wyraźnie słabnie, a dynamika płac w sektorze przedsiębiorstw spowalnia.

Czynniki zewnętrzne, które pozostawały fundamentalne dla notowań złotego w ostatnich miesiącach, będą odgrywać więc jeszcze ważniejszą rolę. Uspokojenie nastrojów na Bliskim Wschodzie z jednej strony będzie wspierało polską walutę poprzez poprawę globalnego sentymentu względem ryzyka, z drugiej zaś będzie jej ciążyło , zwiększając szanse na luzowanie polityki monetarnej przez RPP.

Istotniejszy powinien być pierwszy z tych dwóch efektów, zwłaszcza że sytuacja na rynku surowców będzie odbijać się także na polityce monetarnej Fedu.