Choć można w tej sytuacji mówić o wstępnym sygnale przejścia S&P 500 w fazę korekty, to od tego czasu kurs głównego amerykańskiego indeksu na razie pozostaje stabilny.
Przy tej okazji szczególnie warto jednak przypomnieć, iż sąsiadujące ze sobą kwartały drugi i trzeci trwającego właśnie drugiego roku cyklu prezydenckiego w USA statystycznie wypadają zdecydowanie najsłabiej pośród wszystkich szesnastu kwartałów składających się na pełny 4-letni cykl.
Dla zakończonego niedawno drugiego kwartału drugiego roku cyklu prezydenckiego przeciętny wynik indeksu S&P 500 liczony za ostatnich pełnych 11 kadencji (czyli od 1981 roku) wynosi minus 2,0 proc., natomiast dla trzeciego kwartału jest tylko symbolicznie lepszy, bo sięga minus 1,8 proc.
Tymczasem stopa zwrotu dla S&P500 liczona od początku II kwartału 2026 przekracza obecnie 14 proc., co przy założeniu nawet jedynie częściowego równania do średniej przekłada się na całkiem znaczący potencjał spadkowy.
Dochodzi do tego jeszcze kwestia amerykańskiego dolara. O ile nie pojawiałyby się oznaki jego wzmocnienia, to należałoby uwzględnić możliwość, iż tym razem rynek akcji zachowa się wbrew niekorzystnym statystycznym zależnościom dla drugiego roku cyklu prezydenckiego w Stanach.
Na chwilę obecną jednak czerwcowe wybicie US Dollar Index na nowe 12-miesięczne maksima faworyzuje dla amerykańskiej waluty scenariusz wzrostowy.