Za baryłkę ropy gatunku Brent płacono w piątek po południu prawie 77 USD, a baryłka ropy gatunku WTI kosztowała wówczas nieco ponad 72 USD. Ich ceny rosły o mniej niż 0,5 proc. w porównaniu z czwartkiem.
Były też wyraźnie niższe niż w środę. Wówczas cena baryłki ropy Brent chwilowo przekroczyła poziom 80 USD. Inwestorzy obawiali się wówczas ostrzejszej konfrontacji między USA a Iranem. Amerykanie oficjalnie jednak wstrzymali bombardowania celów w Iranie. (Według nieoficjalnych doniesień prowadziło je jednak lotnictwo Kuwejtu i Bahrajnu.) Udało im się też bezpiecznie eskortować kilka tankowców przez cieśninę Ormuz. W grze pozostaje oczywiście też scenariusz eskalacyjny: powrót amerykańkiej blokady irańskich portów, próby zlikwidowania przywódców Iranu oraz irańskie ataki odwetowe. W piątek jednak inwestorzy raczej liczyli, że do tego nie dojdzie.
Tymczasem Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) prognozuje, że globalny popyt na ropę naftową spadnie w tym roku, po raz pierwszy od 2020 roku, ponieważ wojna w Iranie spowodowała chaos w produkcji i eksporcie na Bliskim Wschodzie. Światowe zapotrzebowanie na ropę ma spaść o 1 milion baryłek dziennie rok do roku w 2026 roku.
„Chociaż bilans globalnego rynku ropy naftowej wygląda tak, że pod koniec roku powróci do nadwyżki, prognoza ta opiera się na założeniu, że przepływy tankowców przez cieśninę Ormuz stopniowo się odbudują” – wskazuje IEA.
Rynek może się więc mierzyć z nadprodukcją ropy naftowej, wcześniej niż tego oczekiwał.