W trakcie ostatniej konferencji prezes NBP ujawnił swoje gołębie oblicze, co odbiło się szerokim echem zarówno na polskich obligacjach, jak i walucie. W minionym tygodniu RPP pozostawiła stopę referencyjną bez zmian, zaś nowa projekcja inflacji nie wzbudziła żadnych kontrowersji. Sporym zaskoczeniem okazała się jednak konferencja prezesa Glapińskiego. Nie dość, że wskazał, iż wśród czynników kształtujących inflację martwi go jedynie kształt polityki fiskalnej polskiego rządu, to jasno zakomunikował, że w przypadku kontynuacji dotychczasowych trendów dezinflacyjnych możemy liczyć na obniżkę stóp procentowych jeszcze w tym roku. Przewodniczący RPP po przerwie wakacyjnej rozważy złożenie wniosku o obniżenie stopy referencyjnej o 25 pb. Jego zdaniem członkowie Rady są w przeważającej części umiarkowanymi gołębiami, zaś ryzyka ograniczające skłonność pozostałych osób do rozluźnienia polityki pieniężnej powinny wygasnąć w połowie przyszłego roku. W konsekwencji kurs EUR/PLN wzrósł o 2 gr, tj. prawie 0,5 proc. w trakcie jednej sesji, zaś rentowność polskich obligacji 10-letnich spadła poniżej 5,4 proc. Zważywszy, że najważniejsze banki centralne, tj. FED oraz EBC dokonały w ostatnim czasie jastrzębiego zwrotu, a inwestorzy wyceniają jeszcze jedną podwyżkę stóp w strefie euro do końca roku, możemy liczyć się z dalszym osłabieniem naszej waluty. Szczególnie, że rynek wydaje się nie uwzględniać jeszcze w pełni wszystkich możliwych do wykonania przez RPP obniżek do końca 2027 r. O ile dla USD/PLN ważny będzie jeszcze aspekt globalnego przepływu kapitału wraz ze zmieniającym się sentymentem na rynku, o tyle dla EUR/PLN wątki lokalne wydają się mieć większe znaczenie. Na tej sytuacji skorzystają niewątpliwie polscy eksporterzy, o czym wydaje się myśleć również prof. Glapiński, dla którego ostatnie osłabienie złotego nie jest powodem do zaniepokojenia. Tematami budzącymi obawy o inflację na świecie pozostają cena ropy i jej wpływ na oczekiwania inflacyjne konsumentów. Coraz częściej wspomina się też o przejściowym proinflacyjnym wpływie rewolucji AI, która nie dość, że podbija ceny surowców przemysłowych, elektroniki czy energii elektrycznej, to może również skłonić pracowników dyskontujących poprawę swojej produktywności do wzmożonej konsumpcji. Niemniej zjawiskiem, które ma największe szanse na wywrócenie tegorocznych prognoz inflacji, jest słynny El Nino. Potencjalne załamanie pogodowe miałoby olbrzymi wpływ na zachowanie cen żywności, które ze względu na swoją wagę w koszyku mogą zmienić percepcję niejednego gołębia.