Środowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej nie była zaskoczeniem – rynek nie spodziewał się zmiany stóp i te nie zostały zmienione. Kierunek polityki okazał się jednak czynnikiem mocno wpływającym na notowania. W obliczu konfliktu na Bliskim Wschodzie rynek spodziewał się raczej możliwości podniesienia stóp procentowych w Polsce na pewnym etapie (szczególnie, że Rada ostatnią obniżkę wprowadziła jeszcze w marcu, już po wybuchu wojny) i choć powrót cen ropy do niższych poziomów ograniczył te oczekiwania, nadal nastawienie było bardziej w kierunku możliwej podwyżki. Tymczasem prezes zapowiedział możliwość złożenia wniosku o obniżkę na wrześniowym posiedzeniu. Co prawda dodał, że nie jest pewien czy znajdzie ona większość w Radzie i że nie ma mowy o dwóch obniżkach w tym roku, jednak jest to ewidentna zmiana kierunku z punktu widzenia oczekiwań rynkowych. Istotnym kontekstem jest też to, że główne banki centralne albo stopy podnoszą (EBC, BoJ, ostatnio RBNZ), albo sygnalizują taką możliwość (Fed, Bank Anglii) oraz to, że ze względu na przywrócenie wyższego VAT na paliwa należy spodziewać się ponownego (choć raczej umiarkowanego) oddalenia inflacji od celu. Wreszcie nic nie wskazuje na trwałe uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie, co jest argumentem w ustach bankierów globalnie, ale – jak widać -nie w przypadku RPP (a przynajmniej nie dla prezesa).
Należy dodać, że złoty jeszcze przed tym sygnałem był trochę „na krawędzi”, niebezpiecznie czając się pod strefą 4,30 na parze EURPLN. Warto tu wskazać na dwa czynniki. Głównym jest postawa nowego prezesa Fed, który wbrew pierwotnym oczekiwaniom zapowiada przywrócenie inflacji w USA do celu, co umacnia dolara i powoduje odpływ kapitału z rynków wschodzących (może nie gwałtowny, ale jednak zauważalny). Drugim są kwestie geopolityczne, a dokładnie coraz bardziej napięta sytuacja za naszą wschodnią granicą. Może na razie nie mają one wielkiego przełożenia na rynek, jednak mogą się dokładać jako czynnik odbierający złotemu nieco argumentów. Finalnie zatem mocny sygnał ze strony prezesa doprowadził do wybicia oporu 4,30 i szybkiego marszu powyżej 4,33. Otwiera to potencjał do dalszego osłabienia złotego, choć na ile będzie on wykorzystany zależy w dużej mierze od czynników globalnych (dalsze umocnienie dolara i ewentualny wzrost awersji do ryzyka). Tak czy owak, tarcza jaką był kanał utrzymujący EURPLN w wąskim, de-facto 10-groszwym przedziale, została przełamana.
Dziś o 11:00 poznamy jeszcze najnowsze projekcje NBP, zaś później w Kanadzie publikowane będą dane z rynku pracy. Inwestorzy nadal śledzić będą sytuację na Bliskim Wschodzie (szczególnie przed weekendem). O godzinie 9:00 euro kosztuje 4,33 złotego, dolar 3,79 złotego, funt 5,09 złotego, zaś frank 4,71 złotego.
dr Przemysław Kwiecień CFA
Główny Ekonomista XTB
przemyslaw.kwiecien@xtb.pl