Warszawska giełda pokazała moc. Dotyczy to zarówno bilansu całego tygodnia, ale przede wszystkim tego, co obserwowaliśmy w piątek na naszym parkiecie. Ten bowiem przyniósł nowe rekordy, które wcale nie były tak oczywiste.
Od początku piątkowych notowań na GPW pachniało rekordami. Indeksy rozpoczęły dzień od wyraźnych wzrostów i brakowało tylko kropki nad „i”. Tę udało się postawić bez większych problemów. O ile rano wzrosty głównych indeksów wynosiły około 1 proc., tak w drugiej części dnia skala zwyżek zaczęła przekraczać 2 proc. Indeks szerokiego rynku WIG wyśrubował więc historyczny rekord do poziomu powyżej 142 tys. pkt. WIG20 otarł się o rekord hossy. Najwyższy poziom w historii osiągnął też indeks średnich firm mWIG40.
Co warte podkreślenia, Warszawa w piątek błyszczała na tle innych europejskich indeksów. Na Starym Kontynencie generalnie też mieliśmy przewagę wzrostów, ale nie były one tak okazałe, jak u nas.
Czytaj więcej
W 2026 roku średnie spółki przejęły pałeczkę liderów hossy na warszawskiej giełdzie. Na ich akcje bardziej łaskawym okiem patrzą zarówno krajowi in...
GPW pręży muskuły
Warszawa, niczym Francja na trwającym mundialu, pokazała moc i zakończyła tydzień z przytupem. Warto zwrócić uwagę, w jakim otoczeniu się to działo. Wydarzeniem tygodnia był przede wszystkim gołębi przekaz szefa NBP Adama Glapińskiego, co przełożyło się na słabość złotego. W teorii powinna być to nie najlepsza wiadomość dla polskiego rynku akcji, ale inwestorzy całkowicie zignorowali ten fakt. Podobnie jest w przypadku banków, którym całkowicie niestraszna okazała się wizja obniżki stóp procentowych. Indeks WIG – Banki w piątek zyskiwał nawet ponad 3 proc. i również znalazł się na nowych, historycznych szczytach.
Na GPW znów więc czuć zapach hossy, a przecież jeszcze na początku tygodnia rynki żyły kolejnymi obawami związanymi z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Warszawa dzielnie jednak pokonuje kolejne przeciwności. Kolejne rekordy wydają się być więc kwestią czasu.