Warszawska giełda pokazała moc. Dotyczy to zarówno bilansu całego tygodnia, ale przede wszystkim tego, co obserwowaliśmy w piątek na naszym parkiecie. Ten bowiem przyniósł nowe rekordy, które wcale nie były tak oczywiste.

Od początku piątkowych notowań na GPW pachniało rekordami. Indeksy rozpoczęły dzień od wyraźnych wzrostów i brakowało tylko kropki nad „i”. Tę udało się postawić bez większych problemów. O ile rano wzrosty głównych indeksów wynosiły około 1 proc., tak w drugiej części dnia skala zwyżek zaczęła przekraczać 2 proc. Indeks szerokiego rynku WIG wyśrubował więc historyczny rekord do poziomu powyżej 142 tys. pkt. WIG20 otarł się o rekord hossy. Najwyższy poziom w historii osiągnął też indeks średnich firm mWIG40.

Co warte podkreślenia, Warszawa w piątek błyszczała na tle innych europejskich indeksów. Na Starym Kontynencie generalnie też mieliśmy przewagę wzrostów, ale nie były one tak okazałe, jak u nas.

Czytaj więcej

Akcje średniaków na celowniku. mWIG40 w pogoni za rekordami

GPW pręży muskuły

Warszawa, niczym Francja na trwającym mundialu, pokazała moc i zakończyła tydzień z przytupem. Warto zwrócić uwagę, w jakim otoczeniu się to działo. Wydarzeniem tygodnia był przede wszystkim gołębi przekaz szefa NBP Adama Glapińskiego, co przełożyło się na słabość złotego. W teorii powinna być to nie najlepsza wiadomość dla polskiego rynku akcji, ale inwestorzy całkowicie zignorowali ten fakt. Podobnie jest w przypadku banków, którym całkowicie niestraszna okazała się wizja obniżki stóp procentowych. Indeks WIG – Banki w piątek zyskiwał nawet ponad 3 proc. i również znalazł się na nowych, historycznych szczytach.

Na GPW znów więc czuć zapach hossy, a przecież jeszcze na początku tygodnia rynki żyły kolejnymi obawami związanymi z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Warszawa dzielnie jednak pokonuje kolejne przeciwności. Kolejne rekordy wydają się być więc kwestią czasu.