Mówimy o spadku z rekordowego poziomu ok. 16 USD do ok. 3,5 USD. To oznacza, że rynek znacznie mniej dopłaca już za natychmiastową dostawę surowca. Innymi słowy licytacja za baryłki ropy w terminowych dostawach się zakończyła.

W praktyce taki ruch zwykle sygnalizuje spadek premii za ryzyko i mniejszą presję na rynku fizycznym, czyli zdaniem rynku słabnie obawa o szybki niedobór baryłek, maleje zachęta do opróżniania zapasów, a ceny najbliższych kontraktów przestają być tak agresywnie windowane przez geopolitykę. Rekordowe backwardation więc pękło, ale 3,5 USD to nadal poziom wysoki względem historycznej średniej przy obecnej cenie ropy, więc nie można mówić o pełnej normalizacji, choć jest do niej już bliżej niż dalej.

Jeśli dalej będzie wygasać premia geopolityczna, poprawią się przepływy surowca, a rynek mocniej skupi się na ryzyku nadpodaży w drugiej części roku, backwardation może jeszcze zbliżać się do średniej historycznej. W takim scenariuszu zejście ropy poniżej 80 USD nie byłoby zaskoczeniem. Na razie krzywa nadal mówi jednak raczej o chłodzeniu napięcia niż o trwałym zejściu cen ropy do niższych poziomów. Jest to jednak scenariusz w tym momencie bazowy, że najgorsze jest już za nami i rynek wycenia odblokowanie cieśniny w najbliższych dniach, ponieważ na dalszą blokadę w postaci kolejnych tygodni zwyczajnie świata nie stać. Nie ma tylu zapasów, aby wtedy nie ograniczać zużycia paliw.