Pożyczka od PKO BP, którą wzięła grup kapitałowa Azotów Tarnów opiewa na 250 mln zł. Spłata długu Polic wobec Agencji Rozwoju Przemysłu to 150 mln zł. Na co pójdą pozostałe środki?
Wykorzystywane będą na bieżącą działalność operacyjną spółek, a przyznawane w zależności od potrzeb każdej z nich, tak Polic, jak i ZAK czy samych Azotów Tarnów. Przypomnę przy tym tylko, że z puli 250 mln zł tylko 140 mln zł pochodzić będzie z kredytu. 10 mln zł dołożą same Police, bo spółka ma gotówkę.
Przy rekordowych zyskach całej grupy, które po trzech kwartałach sięgnęły 303,4 mln zł, po co dodatkowy kredyt?
Pożyczka od PKO BP nie jest dla nas nowa to rozszerzenie dotychczasowego kredytu, który opiewał początkowo na 100 mln zł. Decyzję tę podjęliśmy w związku z włączeniem w tym roku do grupy kapitałowej zakładów w Policach. Podobnie było, gdy przejmowaliśmy kontrolę nad ZAK. Tyle, że wówczas kwotę tę zwiększyliśmy o 60 mln zł, do 100 mln zł.
Jest plan zwiększenia wysokości kredytu, przy założeniu że grupa będzie przejmować kolejne spółki z rynku?
Kwota 250 mln zł to nasz limit. Plan jest taki, by pieniądze działały jak cash pooling (umowa konsolidacji rachunków bankowych - przypis red.), czyli umożliwiały wzajemne bilansowanie sald rachunków spółek należących do całej grupy kapitałowej. Ni mniej ni więcej oznacza to, że spółki z grupy będą korzystały z tych środków w zależności od potrzeb. Z drugiej strony tu także będą lokowały swoje nadwyżki. Oprocentowanie będzie, podobnie jak w bankach, na poziomie ponad 4 proc.
Podstawowym plusem takiego rozwiązanie z naszego punktu widzenia jest fakt, że efektywniej będziemy wykorzystywali pieniądze i obniżymy koszty odsetkowe. Zyskujemy też silniejszą pozycje negocjacyjną i wyższą wiarygodność kredytową.
Dziękuje za rozmowę