Pod koniec października 2025 r. indeks S&P 500 przeszedł z trendu wzrostowego w boczny. Inwestorzy postawili znak zapytania dotyczący trwałości wzrostowego charakteru bezprecedensowych w swojej wysokości nakładów na infrastrukturę AI oraz przyszłej monetyzacji finansowanych projektów. Rynek obawiał się, że inwestycje niedługo mogą osiągnąć swój szczyt, a obietnice prezesów spółek technologicznych o wysokich zwrotach mogą być przesadzone. Przez tę niepewność indeks nie rósł, mimo prognozowanych świetnych wyników na 2026 r.

Sytuacja zmieniła się na przełomie lutego i marca, gdy atak USA i Izraela na Iran doprowadził do zablokowania Cieśniny Ormuz. Wywołało to ogromną zmienność: najpierw gwałtowne spadki, a gdy okazało się, że skrajne scenariusze niedoborów nośników energii są mało prawdopodobne – dynamiczne odbicie i nowe rekordy na giełdzie.

Z perspektywy czasu konflikt na Bliskim Wschodzie okazał się jednak drugoplanowy. Dla trwałości hossy kluczowa pozostaje narracja oparta na fundamentach. Inwestorzy wciąż szukają odpowiedzi na dwa pytania: czy to już szczyt wydatków na AI i czy zyski z tych inwestycji będą tak wysokie, jak zapowiadają zarządy? Nowe światło na te kwestie rzuci najbliższa środa. Poznamy wtedy wyniki gigantów, którzy wydają na sztuczną inteligencję najwięcej: Microsoftu, Mety oraz Alphabetu.