Tym razem zarządzający funduszami są wyjątkowo zgodni (ostrzeżenie?) – warto inwestować w akcje europejskie i akcje rynków wschodzących. W krajach rozwijających się godne uwagi są zresztą nie tylko instrumenty udziałowe, ale również dłużne.

Patriotyzm czy kosmopolityzm?

Klasą aktywów, nad którą eksperci typujący fundusze inwestycyjne do portfela „Parkietu" nie potrafią dojść do porozumienia, są polskie małe i średnie spółki. Niektórzy zarządzający, np. Rafał Lerski z TFI BGŻ BNP Paribas i Wojciech Juroszek z AgioFunds TFI przekonują, że warto inwestować w „misie". Pierwszy z nich zwraca uwagę na czynniki techniczne – wyceny (więcej w wywiadzie), drugi na fundamentalne – perspektywę wyhamowania negatywnych tendencji w wynikach finansowych przedsiębiorstw.

Jednak inni, np. Adam Łukojć z TFI Allianz, wolą ograniczyć udział funduszy polskich „misiów" w portfelu na listopad. Powód? Znacznie ciekawej rysują się perspektywy spółek notowanych w strefie euro.

Na to, że warto tam inwestować – choć niekoniecznie kosztem polskich małych spółek – oprócz Łukojcia zwracają również uwagę Rafał Bogusławski z Amundi i Radosław Sosna z NN Investment Partners TFI.

Akcje z rynków wschodzących też wyglądają ciekawie, a zdaniem Sosny – nawet zbyt ciekawie. Zarządzający NN Investment Partners TFI jako jedyny zwrócił uwagę, że powszechnie panujące wśród inwestorów na całym świecie przekonanie, że giełdy emerging markets będą przyciągały kapitał, powinno budzić ostrożność.

Natomiast już dziś warto jego zdaniem zainwestować w papiery dłużne rynków wschodzących, które – w przeciwieństwie do akcji – mają za sobą wyraźną korektę notowań.

Czas sprawdzianu

Po 13 miesiącach od startu trzeciej edycji portfela funduszy inwestycyjnych „Parkietu" to właśnie inwestycja NN Investment Partners TFI, prowadzona przez Radosława Sosnę, ma najlepszą stopę zwrotu, rzędu 12 proc., głównie dzięki funduszom inwestującym na zagranicznych rynkach, choć do dobrego wyniku przyłożyła się również strategia akcji polskich, w której walory blue chips mają istotny udział.

Na drugim miejscu plasuje się portfel TFI BGŻ BNP Paribas ze stopą zwrotu na poziomie 8,4 proc. Na ostatnim stopniu podium uplasował się Wojciech Juroszek z zyskiem 4,8 proc.

Widać, że ostatnie miesiące wystawiły ekspertów na poważną próbę. Jeszcze w sierpniu portfel TFI PZU był 8 proc. na plusie, dziś jego zysk spadł poniżej 4 proc. Podobnie portfel AgioFunds TFI w lipcu zyskiwał ponad 7 proc., dziś jest poniżej 5 proc.

 

Pytania do... Rafała Lerskiego, członka zarządu, dyrektora inwestycyjnego TFI BGŻ BNP Paribas

W komentarzu na listopad zwraca pan uwagę, że prawdopodobnie większość czynników, które w ostatnich miesiącach dołowały notowania małych spółek, jest już w cenach. Czy niepewna przyszłość otwartych funduszy emerytalnych również? Wprowadzenie pracowniczych planów kapitałowych opóźnia się, o przekazaniu Polakom 75 proc. aktywów funduszy emerytalnych można chyba zapomnieć...

W tym temacie nic dokładnie nie wiadomo, żeby odpowiedzieć na to pytanie, musiałbym się odnieść do kwestii politycznych, a nie inwestycyjnych. Do OFE można jednak podejść również od drugiej strony i przyjąć, że przynajmniej przez jakieś dwa lata, a prawdopodobnie dłużej, fundusze będą działały tak jak teraz. Reguły gry są więc dobrze znane inwestorom giełdowym. Nie wydaje mi się, żeby niepewność związana z OFE mogła jeszcze przez lata ciążyć notowaniom małych spółek, zwłaszcza w sytuacji, gdy wyceny wielu z nich zrobiły się atrakcyjne, a w innych segmentach rynku trwa hossa. Często jest tak, że gdy już dokładnie wiadomo, czemu trwały spadki, to one się kończą, nawet jeżeli brakuje jeszcze wyraźnych powodów do zwyżek.

Jak technicznie mogłoby dojść do odbicia notowań małych firm, skoro napływów do funduszy „misiów" nie ma i w najbliższym czasie raczej nie będzie?

Większość klientów TFI podejmuje decyzje w oparciu o historyczne stopy zwrotu, a te nie zachęcają teraz do inwestycji w portfele małych spółek. Znacznie lepiej prezentują się wyniki inwestycyjne funduszy akcji szerokiego rynku czy mieszanych, które – w niektórych TFI – już przyciągają kapitał. Z czasem te napływy mogą wzrosnąć, jest szansa na pojawienie się zauważalnego popyt na akcje ze strony funduszy, nawet jeżeli nie będą to dokładnie fundusze akcji małych i średnich spółek. Wydaje mi się, że zarządzający aktywami, zachęceni wycenami „misiów", będą sami zmieniali strukturę portfeli w kierunku spółek o niższej kapitalizacji, zastępując nimi duże firmy, które w ostatnich miesiącach już dały całkiem nieźle zarobić.

Spodziewa się pan korzystnych efektów sezonowych na koniec roku?

Staram się nie inwestować w oparciu o efekty sezonowe. Dlaczego? Prowadzony przez mnie portfel dostarcza najlepszej odpowiedzi – w październiku sam poddałem się sezonowości i oczekując korekty na rynkach, obniżyłem udział akcji dużych spółek. To był błąd, osiągnąłbym wyższą stopę zwrotu, inwestując w oparciu o fundamentalne, a nie kalendarzowe przesłanki. Uważam, że akcje nie powinny rozczarować w najbliższych miesiącach, ale byłbym tego zdania, nawet gdyby nie zbliżała się właśnie końcówka roku.

Dzięki jakim inwestycjom fundusz BGŻ BNP Paribas Globalny Dynamicznego Wzrostu – najlepszy w pańskim portfelu w październiku – zarobił ponad 2 proc.?

Przeważaliśmy rynki europejskie, z naciskiem na giełdy w Paryżu i Frankfurcie, oraz rynki wschodzące skupione wokół indeksu MSCI Emerging Markets. Całkowita ekspozycja na akcje w portfelu pozostawała natomiast na poziomie neutralnym, czyli w okolicach 90 proc. portfela funduszu. JAM

 

Portfel funduszy | Zmiana trendu każe na siebie czekać

Największa zmiana w portfelu funduszy inwestycyjnych na listopad objęła akcje polskie szerokiego rynku, których udział spadł o 4 pkt proc. w porównaniu z październikiem, do 10 proc. inwestycji. Per saldo jednak ekspozycja na akcje wzrosła, bo po 2 pkt proc. miejsca zyskały: fundusze polskich „misiów", do 6 proc., akcje zagraniczne rynków rozwiniętych, do 17 proc., oraz papiery udziałowe krajów rozwijających się, do 6 proc. Wzrósł również – o 3 pkt proc., do 16 proc. – udział funduszy mieszanych, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Październik był pierwszym okresem od startu tej edycji portfela funduszy 13 miesięcy temu, gdy inwestycja „Parkietu" odnotowała stratę – eksperci zbyt wcześnie obstawili odbicie notowań „misiów". Dwa fundusze o najwyższej stopie zwrotu znalazły się w portfelu NN Investment Partners TFI – to NN (L) Japonia, z październikowym zyskiem niecałych 6 proc., oraz NN (L) Spółek Dywidendowych Rynków Wschodzących – prawie 3 proc. zarobku. Z kolei najsłabsze fundusze, PZU Energia Medycyna Ekologia – niemal 8 proc. straty, i Allianz Akcji Małych i Średnich Spółek – blisko 4 proc. pod kreską, trafiły do portfeli TFI PZU i TFI Allianz.

 

Mała i średnia kość niezgody zarządzających

 

Dobre perspektywy akcji strefy euro

Rafał Bogusławski, strateg Amundi Polska TFI

W październiku wydarzeniem miesiąca była decyzja EBC o ograniczeniu skupu obligacji z 60 mld do 30 mld euro miesięcznie. Znów w głównej roli wystąpił Mario Draghi, który w taki sposób przedstawił tę decyzję, że inwestorzy uznali ją za gołębią. Szef EBC zaakcentował, że program skupu obligacji może potrwać dłużej niż do września 2018 r. i w razie konieczności zostanie ponownie zwiększony. Stopy procentowe mają pozostać na niskim poziomie jeszcze po zakończeniu programu skupu aktywów. W konsekwencji wzrosły ceny papierów dłużnych w strefie euro, a słabsza waluta dała dodatkowy impuls do zwyżek na giełdach. Fundusz Amundi Globalnych Perspektyw, który ma możliwość geograficznej dywersyfikacji portfela, wykorzystuje pozytywne tendencje panujące na różnych rynkach, dlatego jego udział w listopadowym portfelu jest największy. Fundusz ING BSK Indeks MSCI EMU uzupełnia agresywną część portfela ze względu na dobre perspektywy akcji Eurolandu. Fundusz Amundi Płynnościowy stabilizuje wyniki portfela – komentuje Bogusławski, którego inwestycja zarobiła 0,8 proc. w październiku.

 

Kapitał będzie płynąć na rynki wschodzące

Andrzej Czyrko, dyrektor biura sprzedaży TFI PZU

Przyznaję, że październikowe zachowanie portfela było nieco rozczarowujące. Największą przecenę zanotował fundusz PZU Energia Medycyna Ekologia, który zareagował na bardzo dużą zmienność kursów spółek medycznych w USA. Przecenę spowodowały rewizje prognoz przyszłych zysków przez największe firmy. Na informację, że zyski mogą być niższe od wcześniej zakładanych, inwestorzy zareagowali wyprzedażą, obniżającą wyceny nawet o kilkanaście procent. Biorąc jednak pod uwagę fundamenty sektora oraz niedowartościowanie względem szerokiego rynku, postanowiłem utrzymać tę pozycję, nieznacznie ją zmniejszając, aby wygospodarować miejsce na nowy fundusz – PZU Akcji Rynków Wschodzących. Pojawia się on jako konsekwencja udziału naszych przedstawicieli w konferencji MFW w Waszyngtonie, w trakcie której pojawiło się wiele argumentów za dalszym napływem aktywów na giełdy emerging markets. Portfel naszego funduszu opiera się na ETF-ach śledzących wybrane indeksy – wymienia Czyrko. W minionym miesiącu inwestycja TFI PZU straciła 3,6 proc.

 

W długim terminie problemy „misiów" znikną

Wojciech Juroszek, zarządzający AgioFunds TFI

Pozostawiamy obecną strukturę portfela. Małe spółki od ośmiu miesięcy są w bessie, a to ten segment rynku dominuje w funduszach akcji, które dodałem do portfela. W ostatnim czasie spadki „misiów" przyspieszyły, rosną więc szanse na odwrócenie tej niekorzystnej tendencji. Dlaczego notowania małych przedsiębiorstw notowanych na warszawskiej giełdzie nurkują? Spadki są związane z fatalnymi wynikami małych spółek, które cierpią z powodu drogich surowców. To koszty, których nie da się z dnia na dzień przerzucić na klientów. Presja płacowa występująca w gospodarce dorzuca swoje. Jednak problem drogich surowców w długim terminie zniknie, bo przedsiębiorcy będą systematycznie podnosić ceny produktów, to dlatego kondycja „misiów" nie budzi obaw w długim terminie – mówi Wojciech Juroszek.

W październiku portfel AgioFunds TFI stracił 1,8 proc. 60 proc. jego aktywów stanowią wspomniane fundusze, dające ekspozycję na giełdowe maluchy.

 

Małe spółki coraz bardziej interesujące

Rafał Lerski, członek zarządu, dyrektor inwestycyjny TFI BGŻ BNP Paribas

W listopadzie nie zwiększamy ogólnego udziału akcji w portfelu, ale dosyć istotnie zmieniamy strukturę tej części inwestycji. Silne spadki kursów mniejszych spółek zachęciły nas do znaczącego zwiększenia ekspozycji na ten segment rynku. Powody zniżek są ogólnie znane i wydają się być już w cenach. Spodziewamy się w najbliższej przyszłości co najmniej złagodzenia niekorzystnych tendencji – firmy będą stopniowo przenosić wzrost kosztów na klientów, a złoty nie powinien już znacząco się umacniać. Raczej nie spodziewamy się napływów do funduszy inwestujących w akcje tego typu przedsiębiorstw, ale zakładamy, że zarządzający funduszami szerokiego rynku będą modyfikować strukturę prowadzonych portfeli, zwiększając udziały mniejszych emitentów. Dłużna część pozostaje bez zmian – informuje dyrektor inwestycyjny TFI BGŻ BNP Paribas.

W minionym miesiącu prowadzona przez niego inwestycja osiągnęła 0,2-proc. stopy zwrotu.

 

Europejski Bank Centralny dorzucił do pieca

Adam Łukojć, dyrektor departamentu zarządzania portfelami akcji TFI Allianz

EBC ma kontynuować program skupu obligacji. Ta decyzja jest argumentem zarówno za osłabieniem euro, jak i za dalszym wzrostem cen aktywów, zwłaszcza na Starym Kontynencie. Dlatego w portfelu zwiększamy udział funduszy: Allianz Małych Spółek Europejskich i Allianz Europe Equity Growth Select. Umocnienie euro, do którego doszło w ostatnich miesiącach, nie zaszkodziło szczególnie wynikom spółek z Europy, ewentualne osłabienie waluty może im natomiast pomóc. Większy udział akcji zachodnioeuropejskich finansujemy, zmniejszając zaangażowanie w fundusze polskich „misiów" (które były pod presją odpływów z funduszy i suwaka w OFE) i obligacji dolarowych. Na rynkach instrumentów dłużnych inwestorzy mogą szukać tych miejsc, w których wciąż można znaleźć atrakcyjne oprocentowanie, nawet kosztem wyższego ryzyka – decyzja EBC może zachęcić ich do dalszego kupowania obligacji krajów rozwijających się. Chcąc to wykorzystać, utrzymujemy w portfelu fundusze obligacji emerging markets – wymienia Łukojć. W październiku jego inwestycja wyszła na zero.

 

Niepokojąca jednomyślność inwestorów

Radosław Sosna, młodszy zarządzający NN Investment Partners TFI

W obszarze akcji wprowadzam kilka zmian. Po pierwsze, redukuję istotnie udział Japonii w portfelu po dwóch bardzo udanych miesiącach. W dłuższym terminie wolę rynek europejski, który po przerwie wraca do portfela funduszy NN Investment Partners. Po drugie, ograniczam udział rynków wschodzących z uwagi na krótkoterminowe czynniki ryzyka, takie jak niebezpieczna jednomyślność zarządzających odnośnie do przeważania emerging markets. Kapitał uwolniony w części udziałowej trafia po równo do funduszu NN (L) Dynamicznego Globalnej Alokacji oraz NN (L) Obligacji Rynków Wschodzących. W ramach pierwszego z nich zespół inwestycyjny NN Investment Partners w Holandii na bieżąco może zmieniać alokację pomiędzy klasami aktywów i rynkami. Drugi fundusz wraca do portfela po blisko sześcioprocentowej korekcie w obligacjach krajów rozwijających się (głównie przez osłabienie walut lokalnych do dolara). To pierwszy krok ku odbudowie pozycji w obligacjach emerging markets – wylicza Sosna. W październiku kolejny raz jego portfel osiągnął najlepszy wynik – 1,9 proc. na plusie.