Trzeci rok istnienia był dla Catalyst trudny. Serie defaultów małych spółek, jak Vedia, Widok Energia, TimerOne, które nie spłaciły obligacji na czas, wywarły zapewne negatywne wrażenie na inwestorach detalicznych, którzy obserwowali rynek i zastanawiali się nad postawieniem na nim swoich pierwszych kroków. Nie wspominając o Gancie, który nie wykupił czterech kolejno zapadających serii obligacji notowanych na Catalyst czy o Ideonie, który ogłosił upadłość układową. Na stres narażeni zostali też obligatariusze Redanu i Marki, które musiały porozumieć się z wierzycielami, by ratować płynność. O szybsze bicie serca inwestorów przyprawiły m.in. Jedynka czy Murapol, które wypłaciły odsetki z opóźnieniem. A sprawy takich spółek jak Digate czy Causa GPF są rozwojowe (firmy nie wypłaciły odsetek i chcą układać się z wierzycielami). Mówiąc krótko – było się czego bać.