Od ponad miesiąca mamy korektę na GPW. Jak długo może się utrzymać okres słabości krajowych indeksów?

Wydarzenia ostatnich tygodni traktujemy jako korektę, której siła powinna zacząć się niedługo wyczerpywać. Spodziewam się, że indeksy w okresie wakacyjnym powrócą do zwyżek, kontynuując trend wzrostowy. Dlatego obecną sytuację na rynku postrzegamy jako dobrą okazję do uzupełnienia portfela o przecenione w ostatnich tygodniach akcje. Perspektywy polskiego rynku akcji na najbliższe kilka kwartałów wciąż pozostają dobre.

Czym można uzasadnić tę optymistyczną prognozę?

Trudno sobie wyobrazić hossę bez wzrostu zysków w spółkach. Polskim akcjom na pewno sprzyja korzystne otocznie makroekonomiczne zarówno w Polsce, jak i w strefie euro. Gospodarki weszły we wzrostową fazę cyklu, co sprawia, że oczekiwania inwestorów wobec ich zysków będą rosły. To będzie mocny argument przemawiający za rynkiem akcji. Trzeba zaznaczyć, że powrót do trendu rosnących zysków w kolejnych kwartałach dotyczyć będzie przede wszystkim spółek i branż korzystających z pozytywnych tendencji występujących w naszej gospodarce, jak wzrost konsumpcji czy ożywienie w inwestycjach.

Duże, średnie czy małe spółki? Który z segmentów rynku prezentuje się najatrakcyjniej?

Lepiej postrzegamy segment mniejszych firm z szerokiego rynku, których wyniki są najsilniej uzależnione od panującej koniunktury. Upatruję tutaj szansy zwłaszcza dla spółek, których kondycja jest w dużym stopniu powiązana z wydatkami konsumpcyjnymi. Potencjał dostrzegam także w spółkach związanych z branżą budowlaną, które powinny w największym stopniu skorzystać z przyspieszenia inwestycji w Polsce. Do tego dodałbym atrakcyjnie wyceniane spółki z sektora IT, mające przed sobą niezłe perspektywy wzrostu m.in. dzięki funduszom unijnym.

Co ze spółkami z WIG20?

Istnieje kilka czynników ryzyka, które będą negatywnie ciążyć polskim blue chips. Pierwszym z nich jest uzależnienie od kapitału zagranicznego. Niestety, nastawienie dużych globalnych inwestorów do akcji z rynków wschodzących pozostaje negatywne i na razie nie widać przesłanek , by to zmieniło się w najbliższym czasie. Co więcej, trudno obecnie wśród naszych największych spółek znaleźć takie, których perspektywy mogłyby zachwycić inwestorów globalnych czy regionalnych. Sektor bankowy, który ma najistotniejszy wpływ na indeksy GPW, jest negatywne postrzegany z uwagi na ryzyko związane z wprowadzeniem niekorzystnych regulacji dla branży finansowej. Inwestorzy zapewne będą też omijać szerokim łukiem spółki energetyczne, kontrolowane przez Skarb Państwa, obawiając się ich zaangażowania w „trudne" inwestycje. Do tego trzeba dodać trudne otoczenie rynkowe spółek wydobywczych, gdzie nie ma widoków na szybką poprawę obecnej sytuacji.

Duże znaczenie w najbliższych miesiącach w segmencie największych firm może mieć polityka. Dlatego lepiej nadal unikać spółek narażonych na ryzyko polityczne, zarówno wynikające z bezpośredniego wpływu polityków, jak i z sektorów wrażliwych na pomysły padające w kampanii wyborczej.

W obliczu negatywnego nastawienia zagranicy pozostaje pokładać nadzieję w krajowych inwestorach...

Rodzimi inwestorzy powinni łaskawszym okiem spoglądać na polski rynek. Kluczowym graczem pozostaną TFI zasilane napływającą gotówką i to one w głównej mierze będą decydować o poziomach indeksów szerokiego rynku w nadchodzących miesiącach. Pozytywnie odbieram również wzmożoną aktywność indywidualnych graczy. Pozytywnym tego sygnałem może być rosnące zainteresowanie ofertami rynku pierwotnego. Patrząc na redukcje w transzach dla tej grupy inwestorów przy okazji całkiem sporych wartościowo IPO, można dojść do wniosku, że drobni gracze w coraz większym stopniu poszukują atrakcyjnych stóp zwrotu, co obecnie w praktyce oferuje im jedynie rynek akcji. Z kolei OFE będą raczej zainteresowane zdywersyfikowaniem swoich portfeli, wychodząc w coraz większym stopniu z inwestycjami za granicę. Mają tam znacznie szersze spektrum ciekawych branż, gdzie w dodatku odchodzi problem płynności. Z drugiej strony trudno oczekiwać, żeby OFE stały się źródłem podaży na krajowym rynku akcji, ponieważ odbiłoby się to negatywnie na ich stopach zwrotu. Podsumowując, rosnąca aktywność krajowych inwestorów znajdzie odzwierciedlenie w rosnących wycenach, co będzie przede wszystkim zauważalne na szerokim rynku, który w średnim terminie powinien zostawić w tyle segment WIG20.

Jakiego rzędu zwyżek głównych indeksów można się spodziewać w 2015 r.?

Wzrost na szerokim rynku będzie kontynuowany. W rezultacie jeszcze w tym roku powinniśmy zobaczyć nowe wieloletnie rekordy WIG-u, czyli poziom powyżej 57 tys.

Jak długo hossa może się utrzymać na polskim rynku?

Wciąż jesteśmy w takim momencie rynku byka, że wyceny nie odbiegają jeszcze znacząco od fundamentów. Jeśli nie pojawi się jakieś nieoczekiwany zwrot akcji na globalnych rynkach, wraz ze wzrostem indeksów nastroje inwestorów powinny być coraz lepsze. W takim scenariuszu wydarzeń oceniam, że moment przegrzania rynku może nastąpić w 2016 lub na początku 2017 r. Co oznaczałoby, że przed nami jeszcze przynajmniej kilkanaście miesięcy zwyżek. Przy czym w końcówce zapewne zobaczymy przyspieszenie zwyżek, gdy do „pędzącego pociągu" będą chcieli wsiąść drobi ciułacze, kuszeni wysoki stopami zwrotu. To oczywiście wywoła kolejną bańkę, która w końcu pęknie, co powinno nastąpić nie wcześniej niż w 2017 r.

CV

Roland Paszkiewicz jest licencjonowanym maklerem papierów wartościowych (nr licencji 841). Aktywny uczestnik rynku kapitałowego od 1994 r. Od 2002 r. szef zespołu rozwoju produktów, a od 2007 r. dyrektor działu analiz w CDM Pekao.