Jeszcze większe wrażenie może robić „rozjazd” pomiędzy tegoroczną stopą zwrotu polskiego indeksu blue chips a sWIG80, która oscyluje w przedziale 25-30 pkt. proc. O jeszcze większej różnicy mówimy w kontekście porównania rocznej stopy zwrotu obu indeksów – w tym przypadku wynosi ona ok. 50 pkt. proc. Autorem hossy dużych spółek są niewątpliwie inwestorzy zagraniczni, których skusiły atrakcyjne wyceny, wysoka stopa dywidendy oraz poprawiająca się płynność. Naszą szczególną uwagę zwraca ostatni z wymienionych czynników – fakt, że w ostatnich dwóch latach średnie obroty na GPW zwiększyły się ponad dwukrotnie, sprawia, że WIG20 znajduje się coraz częściej na radarach zagranicy.
Wszystko wskazuje na to, że będzie to drugi rok z rzędu, w którym sWIG80 osiągnie wyraźnie gorszą stopę zwrotu niż WIG20. W XXI wieku nie zdarzyło się, by negatywna passa trzeciej linii spółek trwała dłużej. To jednak „tylko” albo „aż” statystyka. Patrząc od strony fundamentalnej, relacja ceny do wartości księgowej sWIG80 do WIG20 wyraźnie odwróciła się w ostatnim czasie. Jesienią 2024 r. sWIG80 był pod tym względem wyceniany ponad 30 proc. wyżej niż WIG20, podczas gdy obecnie jest około 25 proc. tańszy. To już istotne dyskonto na tle historycznym. Oczywiście nie oznacza to, że małe spółki muszą natychmiast rozpocząć nadrabianie zaległości, ponieważ w przeszłości dyskonto schodziło jeszcze niżej, ale niewątpliwie poprawia to relację potencjalnego zysku do ryzyka.
Tym bardziej że korzystne otoczenie makro powinno sprzyjać utrzymywaniu dobrej passy wynikowej małych spółek. O ile w przypadku dużych spółek wyniki często uzależnione są od czynników zewnętrznych, a także decyzji politycznych, o tyle w przypadku małych spółek są one w większym stopniu pochodną otoczenia gospodarczego. Na koniec dnia, aby dany rynek złapał wiatru w żagle, potrzebne są napływy. W tym kontekście interesująco wygląda perspektywa uruchomienia OKI. Według szacunków BM PKO BP program może od 2029 r. generować około 5 mld zł dodatkowych napływów rocznie, czyli kwotę porównywalną z PPK. Na ten moment możemy z kolei cieszyć się z tego, że wraz z końcem ubiegłego roku zakończyła się negatywna passa odpływów z funduszy akcji polskich. Pomijając marzec, w tym roku miesięczne napływy wynosiły 0,2–0,6 mld zł. To bardzo ważny czynnik, ponieważ ostatecznie małe spółki mogą liczyć przede wszystkim na kapitał lokalny.
I to też naszym zdaniem sprawiło, że w obecnej hossie małe spółki zostały w tyle. Warto zauważyć, że ostatnie lata charakteryzowały się napływem kapitału zagranicznego, który przede wszystkim skupiał się na WIG20, a czasem sięgał po najbardziej płynne walory mWIG40. Należy jednak mieć z tyłu głowy, że zbliżają się wybory parlamentarne. Uważamy, że przy bardzo napiętej sytuacji fiskalnej i presji na konsolidację finansów publicznych mogą pojawić się różne koncepcje sięgania do kieszeni spółek z dużym udziałem Skarbu Państwa. Takie podejście mogłoby zachęcić wspomnianych inwestorów zagranicznych przynajmniej do częściowej realizacji zysków. Zatem podchodzimy obecnie do segmentu dużych spółek ostrożnie, a większe nadzieje pokładamy w segmencie małych i średnich spółek, gdzie efekt ewentualnych decyzji politycznych dociera zawsze w ograniczonym stopniu.