8,8 proc. – takie tempo wzrostu gospodarczego osiągnęła Rumunia w trzecim kwartale. Spośród wszystkich krajów świata, które opublikowały dane za ten okres, jedynie Singapur osiągnął podobne. „Aż nam szczęki opadły" – skomentowali na Twitterze te dane analitycy mBanku. Oczywiście, tak wysokie tempo wzrostu gospodarczego może być uznane za jednorazową anomalię, ale nawet pomijając te dane, nie da się ukryć, że Rumunia osiąga ponadprzeciętny wzrost. W drugim kwartale wyniósł on przecież 6,1 proc., a w pierwszym – 5,7 proc. Tegoroczny rumuński budżet jest zbudowany na założeniu mówiącym, że wzrost gospodarczy sięgnie przez cały rok 6,1 proc., a deficyt finansów publicznych wyniesie 2,96 proc. PKB. Za poprawą sytuacji gospodarczej w Rumunii nie nadążają prognozy międzynarodowych instytucji finansowych. Na początku listopada Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju podniósł prognozę wzrostu PKB do 5,3 proc. i ostrzegł, że rząd może mieć problemy z zamknięciem się w planie deficytu finansów publicznych. W październiku Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozował zaś, że PKB wzrośnie w 2018 r. o 5,5 proc. Wcześniej MFW odradzał rządowi politykę stymulacji fiskalnej, która mocno przyczyniła się do tego, że Rumunia jest liderem wzrostu gospodarczego w Europie.