– Stopy procentowe niemal na pewno nie pójdą w górę w tym roku, a być może pozostaną na rekordowo niskim poziomie jeszcze dłużej. Oprocentowanie kredytów nie wzrośnie, więc sytuacja zadłużonych nie ulegnie pogorszeniu. Posiadacze oszczędności będą nadal skazani na poszukiwanie sposobów obrony przed rosnącą inflacją – zauważa Roman Przasnyski, główny analityk Gerda Broker. Co ciekawe, niskie koszty odsetkowe nie powodują kredytowego boomu, a symboliczne oprocentowanie lokat nie zniechęca do oszczędzania aż tak bardzo.
RPP nie ma się czego bać
Jednym z argumentów za podniesieniem stóp procentowych mógłby być nadmierny wzrost zadłużenia z tytułu kredytów, głównie konsumpcyjnych. – Takie zjawisko, prowadzące do jeszcze mocniejszego wzrostu konsumpcji, a w konsekwencji sprzyjające presji inflacyjnej, mogłoby zaniepokoić Radę Polityki Pieniężnej i skłonić ją do działania. Jednak mimo bardzo korzystnych warunków, czyli utrzymujących się od dłuższego czasu rekordowo niskich stóp procentowych, nie widać wzmożonej chęci konsumentów do zadłużania się. Wręcz przeciwnie, od kilkunastu miesięcy saldo kredytów osób prywatnych powiększa się coraz wolniej – podkreśla Przasnyski. – O ile pod koniec 2016 r. wartość ich zadłużenia rosła o 5,6–5,8 proc., to w grudniu ubiegłego roku dynamika wyniosła zaledwie 1,1 proc., a więc była najniższa od prawie pięciu lat. I to mimo bardzo dobrej sytuacji na rynku pracy, powodującej większe poczucie bezpieczeństwa finansowego, a więc sprzyjającej decyzjom o zaciągnięciu kredytu – przypomina główny analityk Gerda Broker. Z kolei najniższe w historii oprocentowanie lokat nie odstrasza od trzymania oszczędności w bankach. – Co prawda w minionym roku klienci wycofali z lokat ponad 20 mld zł, ale wartość pieniędzy trzymanych na rachunkach zwiększyła się o ponad 36 mld zł, w wyniku czego łącznie wartość bankowych oszczędności wzrosła o 3,7 proc. w porównaniu z grudniem 2016 r. W tym przypadku tendencja jest wyraźnie spadkowa, ale proporcja między wartością oszczędności i kredytów osób prywatnych wciąż utrzymuje się na stałym poziomie, przy wyraźnej prawie 20-proc. przewadze oszczędności. To sytuacja w pełni bezpieczna z punktu widzenia stabilności systemu finansowego – uważa Przasnyski.
Bezpieczeństwo najważniejsze
Nasilająca się inflacja, która według najbardziej pesymistycznych prognoz może w połowie roku zbliżyć się nawet do 3 proc., a średniorocznie sięgnąć 2,4–2,5 proc., czyli znacznie więcej niż ubiegłoroczne 2 proc., będzie coraz mocniej podgryzała realną wartość kapitału. – Aby ją zachować, trzeba poszukiwać instrumentów przynoszących stopy zwrotu rzędu minimum 3 proc. – zwraca uwagę Przasnyski. Ale Polacy nie lubią ryzyka.
Jak wynika z najnowszej edycji raportu BGŻOptima „Polak Oszczędny", Polacy są bardzo konserwatywni, jeśli chodzi o profil ryzyka inwestycyjnego. Gros respondentów trzyma pieniądze w bankach, gdzie oferty sprzyjają lokowaniu w produkty o krótkim terminie zapadalności. Z wypowiedzi badanych wynika, że jest im dość obojętne, czy to jest lokata, czy zwykły rachunek oszczędnościowy.
Zysk ma wtórne znaczenie wobec poczucia bezpieczeństwa, które jest dla Polaków priorytetem. Jest ono rozumiane bardzo wąsko – jako ochrona przed utratą posiadanego kapitału, nawet za cenę utraty potencjalnych zysków. Aż 68 proc. badanych mówi, że trzymanie pieniędzy w banku jest nieopłacalne. Mimo to pieniądze szerokim strumieniem płyną do banków, bo większość Polaków z założenia odrzuca wszelkie instrumenty związane z jakimkolwiek ryzykiem. Jak pokazało badanie BGŻOptima, około 7 proc. badanych nie jest w ogóle zainteresowanych produktami inwestycyjnymi i nic nie jest w stanie przekonać ich do przeznaczenia na nie części oszczędności.
Awersja do ryzyka jest podobna w każdej grupie dochodowej. W sumie aż 81 proc. badanych przedkłada bezpieczeństwo nad zysk. Obawa przed poniesieniem straty jest tak silna, że tylko 4 proc. respondentów zadeklarowało gotowość wejścia w inwestycję bez gwarancji kapitału, gdyby potencjalny zysk wyniósł 10 proc.
Wśród najbezpieczniejszych instrumentów finansowych badani wymienili produkty depozytowe oraz obligacje skarbowe. Bardzo nisko w hierarchii bezpieczeństwa umieścili np. zakup jednostek funduszy obligacji, zrównoważonego rozwoju lub uczestnictwo w Pracowniczych Programach Emerytalnych, które z założenia nie są obarczone wysokim poziomem ryzyka.