Przygotowania do uruchomienia OKI w instytucjach idą pełną parą. Jesienią ma też ruszyć kampania informacyjna. Od niej będzie sporo zależeć.
Jak twierdzą analitycy, przy skutecznym marketingu OKI, dzięki któremu od przyszłego roku będzie można uniknąć podatku od zysków kapitałowych do kwoty 100 tys. zł, może stać się bardzo popularnym produktem. Jaki ma potencjał? Posiadanie oszczędności deklaruje około 83 proc. dorosłych Polaków, z czego 39 proc. ma ponad 30 tys. zł. To oznacza, że liczba potencjalnych klientów sięga około 10 mln osób. Analitycy Trigona DM zakładają, że do 2040 r. trzy czwarte tej grupy otworzy konto OKI, a wśród pozostałych dorosłych na nowy produkt zdecyduje się kolejne 10 proc.
dorosłych Polaków deklaruje, że gromadzi oszczędności.
dorosłych Polaków ma oszczędności przekraczające 30 tys. zł.
Jak zauważają analitycy, stopa partycypacji na około 25 proc. to jednak mniej niż w przypadku szweckich kont ISK, na których wzorowane są OKI. W Szwecji w podobnym okresie stopa partycypacji sięgnęła 40 proc.
Analitycy spodziewają się, że w pierwszych latach oferowania OKI będzie powstawać przeciętnie około 1 mln nowych kont rocznie. Jaki to będzie mieć wpływ na krajowy rynek kapitałowy? Zgodnie z raportem, wpływy do OKI mają rosnąć z 38 mld zł w 2027 r. do 70 mld zł w 2034 r., po czym powinny stopniowo spadać wraz z nasyceniem rynku i osiąganiem przez uczestników limitu 100 tys. zł.
W krótkim terminie wpływ na GPW zdaniem ekspertów Trigona DM będzie ograniczony. Analitycy zakładają, że klienci najpierw wykorzystają limit 25 tys. zł w ramach części oszczędnościowej (depozyty, obligacje detaliczne), a dopiero potem środki popłyną do części inwestycyjnej (akcje, fundusze) do limitu 100 tys. zł.
Z raportu można wywnioskować, że zdecydowana większość napływów do OKI to przesunięcie środków z istniejących produktów (IKE, IKZE, bezpośrednie fundusze) – nie nowy kapitał. OKI ma być po prostu łatwiejsze do sprzedania niż istniejące produkty. Analitycy konserwatywnie zakładają, że OKI samo w sobie nie przekona nowych inwestorów do bezpośredniego kupowania akcji – większość faktycznie nowych napływów popłynie przez fundusze inwestycyjne, a nie bezpośrednio na giełdę.
Czytaj więcej
OKI są praktycznie dla każdego. Trudno wskazać grupę, dla której OKI nie ma żadnego sensu. Wyjątkiem są jedynie inwestorzy korzystający z instrumen...
Szacowane realnie nowe napływy na rynek kapitałowy wydają się skromne. W 2027 r. ma to być około 2 mld zł, a potem sięgnąć do 23 mld zł w latach 2033–2036.
Oznacza to, że dodatkowe zakupy polskich akcji dzięki OKI mogą sięgnąć od 0,3–0,6 mld zł w 2027 r. do 3,5–7,0 mld zł rocznie w latach 2033–2036 – w zależności od struktury sprzedaży funduszy.
Prognozy polskiego Ministerstwa Finansów co do wpływu OKI na najbliższe lata Trigon uważa za znacznie zawyżone – choć po 2033 r. własne szacunki Trigonu zaczynają przewyższać te resortowe. Ministerstwo Finansów zakłada, że OKI skierują na Giełdę Papierów Wartościowych dodatkowe około 74 mld zł do 2040 r.
Przypomnijmy, że w Szwecji napływy do kont ISK także przechodziły głównie przez fundusze inwestycyjne (dziś to około 60 proc. aktywów ISK), a struktura tych funduszy nie różniła się istotnie od ogólnorynkowej – Trigon zakłada analogiczny mechanizm dla OKI.
OKI pojawią się od początku 2027 r. i będą oferowane m.in. przez banki, towarzystwa funduszy inwestycyjnych, zakłady ubezpieczeń czy biura maklerskie. W ramach kont uczestnicy będą mogli uniknąć podatku od zysków kapitałowych do łącznej zgromadzonej kwoty 100 tys. zł W części oszczędnościowej zwolnienie będzie dotyczyć kwoty do 25 tys. zł.