Z jednej strony fenomenalny sezon wyników firm, który został przypieczętowany świetnym raportem Nvidii, sugeruje, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Z drugiej strony rosnące rentowności obligacji skarbowych, a także niesprzyjająca sezonowość września nakazują zachowanie szczególnej ostrożności.
W latach wyborów połówkowych od 1978 r. indeks S&P 500 we wrześniu tracił średnio niemal 2 proc. Wrzesień charakteryzował się niemal zawsze istotnym wzrostem zmienności, który ostatecznie często prowadził do korekty. W kontekście sezonowości roku wyborczego dobra informacja jest jednak taka, że kupowanie akcji tuż po wyborach było z kolei opłacalną strategią dla byków. Od wspomnianego 1978 r. średnia roczna stopa zwrotu z indeksu S&P 500, liczona od dnia wyborów, wynosiła ok. 13 proc. i co ciekawe, zawsze była dodatnia.
Istotnym źródłem zmienności we wrześniu może być posiedzenie Fedu. Wystąpienie Kevina Warsha w Jackson Hole nie dostarczyło konkretnych wskazówek. W swoim przemówieniu prezes Fedu mocno zaznaczył, że głównym celem Rezerwy Federalnej jest stabilność cen, potwierdzając jednocześnie, że cel inflacji pozostaje na niezmienionym poziomie 2 proc. Słowa te wywołały wzrost rentowności obligacji krótkoterminowych, za którym poszedł skok wyceny prawdopodobieństwa wrześniowej podwyżki stóp do poziomu ok. 60 proc. Spadły natomiast rentowności obligacji długoterminowych – to właśnie ich wcześniejszy wzrost był najprawdopodobniej jednym z kluczowych powodów jastrzębiego tonu Warsha. Zbyt neutralna lub gołębia wypowiedź paradoksalnie mogłaby jeszcze bardziej zwiększyć presję na długim końcu krzywej rentowności ze względu na obawy o brak wiarygodności Fedu w walce z uporczywą inflacją.
Naszym zdaniem wypowiedź Warsha nie przesądza o wrześniowej podwyżce stóp procentowych. Większe znaczenie będą miały publikowane w tym tygodniu dane z amerykańskiego rynku pracy oraz sierpniowy odczyt inflacji CPI (publikacja 11 września). Ich jastrzębi wydźwięk nie pozostawiłby jednak pola manewru członkom FOMC, którzy mogliby zgromadzić większość do dokonania na wzór EBC, 1-2 podwyżek mających przede wszystkim udowodnić determinację do osiągnięcia celu inflacji. To paradoksalnie mogłoby pomóc w ustabilizowaniu długiego końca krzywej dochodowości.
Póki co działania podejmowane przez Departament Skarbu USA, mające na celu poprawę kondycji rynku obligacji długoterminowych, spaliły na panewce. Brak skuteczności tych działań znacząco zwiększa prawdopodobieństwo przetestowania we wrześniu psychologicznego poziomu 5 proc. w przypadku amerykańskich papierów 10-letnich. Inwestujący w akcje nie przejdą obok takiego scenariusza obojętnie, w czym dodatkowo nie pomaga wspomniana na początku niesprzyjająca sezonowość września.