Notowania zatrzymały się dokładnie na październikowych maksimach i na trendzie wzrostowym ciągnącym się od czerwcowego dołka – wygląda to tak, jakby rynek ubijał dno i czekał na sygnał do odbicia w górę. Ostatni zjazd o 12 proc. to jedynie nieco głębsza powtórka wcześniejszych –10 proc., co nadal wpisuje się w korektę, a nie zmianę trendu. Piątkowe sesje potrafią jednak zaskoczyć, zwłaszcza gdy inwestorzy redukują ekspozycję przed weekendem.
WIG20 domknął lukę hossy
W kontekście napięć na Bliskim Wschodzie to, co widzimy pod koniec tygodnia, może w poniedziałek wyglądać już zupełnie inaczej. Z perspektywy zagranicy GPW wciąż tkwi w kanale i testuje wsparcie. WIG20 domknął lukę hossy, odbierając podaży ważny argument do gry na krótko. W piątek poprawione zostały lokalne minima, ale pierwsze kwadranse handlu pokazywały chęć do odbicia – czy wystarczy pary na cały dzień, trudno ocenić.
Tegoroczny sufit
Dodatkowym obciążeniem dla rynku akcji pozostaje słabość złotego. W piątek USD/PLN przetestował tegoroczny sufit, wynosząc maksima jeszcze wyżej. Odpływ kapitału z rynków wschodzących podkopuje narrację o kontynuacji hossy nad Wisłą. Z drugiej strony korekta akcji i osłabienie złotego mogą stanowić dla zagranicy ciekawą okazję do ponownego wejścia na rynek. USD/PLN znajduje się w miejscu, w którym formacja podwójnego szczytu mogłaby zacząć się materializować – chyba że obecny risk‑off przerodzi się w ruch spadkowy o większej skali. A gdy WIG-banki złamie linię trendu spadkowego, to ciężko będzie zachować optymizm.