Wtorkowa sesja na światowych rynkach mocniej niż jakakolwiek inna, którą widzieliśmy od wybuchu wojny w Iranie, każe zadać sobie pytanie, czy nie wchodzimy w sytuację całkowitego przegrzania. Na poziomie lokalnym nie ma co do tego wątpliwości – sześcioprocentowe wzrosty w Korei, którym przewodził drożejący o 15 proc. Samsung dowodzą, jak duży mimo problemów geopolitycznych pozostaje apetyt na ryzyko. Je można jednak uzasadnić w pewnym stopniu atmosferą wokół sektora półprzewodnikowego po raporcie AMD (na tyle, na ile kiedykolwiek można uzasadnić wzrost indeksu o 76 proc. w niewiele ponad cztery miesiące, które minęły od początku roku). Trudniej byłoby znaleźć argumentację np. za siedmioprocentowymi zwyżkami srebra.

Historia jest usłana trupami analityków i zarządzających, którzy próbowali wieszczyć zagładę miesiące lub lata za wcześnie, dlatego do redukcji swojej alokacji w akcjach podchodzimy bardzo ostrożnie. Z jednej strony, trudno nie widzieć, że rynek akcji zupełnie oderwał się w ocenie sytuacji na Bliskim Wschodzie od długu i surowców. Z drugiej, nie można lekceważyć faktu, że sezon wyników firm w USA wygląda na razie na spektakularnie dobry. Implikowana zagregowana dynamika wzrostu zysków na poziomie 27,1 proc. r/r, najwyższym od 2021 r., ponad 80 proc. spółek bijących prognozy zarówno na poziomie zysków, jak i przychodów to nie są liczby, które można lekceważyć.

Łatwo jest patrzeć na hiperbole rysujące się na wykresach takich spółek jak Micron, Samsung czy SK Hynix i pukać się w czoło, ale wystarczy przyjrzeć się ich wynikom i prognozom na kolejne kwartały, by zobaczyć, że mają one całkowite uzasadnienie w tym, jak dramatycznie rewolucja AI odmieniła te biznesy – Micron jest obecnie jedną z 10 najtańszych wskaźnikowo spółek S&P 500 (mierząc to wyprzedzającym wskaźnikiem ceny do zysku). Jeżeli jednak ktoś czuje się niekomfortowo kupując coś, czego wartość wzrosła wielokrotnie w ciągu kilkunastu miesięcy, powinien zwrócić uwagę na najbardziej oczywistą inwestycję, megacapy. Wyceny Magnificent 7 znajdują się blisko dolnego ograniczenia przedziału z ostatnich kilku lat, olbrzymie niespodzianki wynikowe sprawiają, że dynamika ich zysków przekracza 60 proc. r/r i jest czterokrotnie wyższa niż dla pozostałych 493 komponentów S&P 500, a dotychczasowa tegoroczna stopa zwrotu przed sesją wtorkową to niecałe 2 proc. Popularna od stycznia strategia „sprzedaj Amerykę, kup cokolwiek innego” straciła w naszej ocenie sens. W szczególności, nieatrakcyjna wydaje nam się Europa, na którą będziemy chcieli utrzymywać skrajnie niską ekspozycję, będzie ona też pierwszym miejscem, w którym będziemy myśleć o otwieraniu znaczących krótkich pozycji.