W maju banki i SKOK-i udzieliły 27,6 tys. kredytów mieszkaniowych o wartości ponad 13,1 mld zł – podało Biuro Informacji Kredytowej. To trzeci miesiąc z rzędu, gdy wartość przekraczała 13 mld zł, temperatura rynku tylko lekko opadła – wobec rekordowego kwietnia liczba osób skurczyła się o 5,3 proc., a wartość sprzedanych pożyczek 4,2 proc. Rok do roku dynamika wygląda imponująco – liczba osób, które wzięły kredyt urosła o 47 proc., a wartość o 59 proc.

W ciągu pięciu miesięcy 2026 r. banki i SKOK-i sprzedały łącznie 130,2 tys. kredytów o wartości 60,6 mld zł. To o odpowiednio 49,5 i 61,5 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2025 r., kiedy rynek wciąż blokowany był wysokimi stopami (cięcia ruszyły w maju).

Czytaj więcej

Sukces oferty publicznej. Robyg przydzielił wszystkie akcje

Jedna trzecia kredytów mieszkaniowych zaciągana jest na refinansowanie

– Majowa wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych wyniosła ponownie ponad 13 mld zł. Średnia kwota udzielonego kredytu mieszkaniowego osiągnęła 476,14 tys. zł (wzrost o 8 proc. rok do roku), co jest historycznie najwyższą wartością – skomentował Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK. – Głównym powodem tak wysokiej aktywności w tym segmencie jest rosnąca zdolność kredytowa, będąca efektem zarówno obniżenia kosztu kredytu w porównaniu z poziomem sprzed roku, jak i dalszego wzrostu wynagrodzeń, zarówno w ujęciu nominalnym, jak i realnym. Czynniki te sprzyjają nie tylko zaciąganiu nowych kredytów, ale również przyspieszają decyzje o refinansowaniu kredytów mieszkaniowych zaciągniętych w poprzednich latach, w większości opartych na okresowo stałej – wyższej niż obecna – stopie procentowej. Obecnie refinansowania stanowią już 1/3 bieżącej akcji kredytowej. Dodatkowym impulsem sprzyjającym większemu zainteresowaniu kredytami mieszkaniowymi była sytuacja na pierwotnym i wtórnym rynku mieszkaniowym, który wszedł w fazę lekkiego trendu wzrostowego – dodał.

Eksperci: kredyt na 30 lat, ale warto monitorować warunki na bieżąco

Według wcześniejszych danych BIK, w maju o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 45,1 tys. osób, o 17 proc. więcej niż rok wcześniej i o 6,7 proc. więcej niż w kwietniu. Duży apetyt na pożyczki zatem nie gaśnie, przy czym apogeum przyniósł marzec z aż 63,3 tys. wnioskujących.

– Obecne dane pokazują dwa równoległe zjawiska: odbudowę popytu na zakup nieruchomości oraz wzrost zainteresowania refinansowaniem. Klienci coraz częściej traktują kredyt hipoteczny nie jako jednorazową decyzję na 25 czy 30 lat, ale jako zobowiązanie, które warto kontrolować i regularnie weryfikować. To duża zmiana w porównaniu z poprzednimi latami – powiedziała Żaneta Chryczyk, ekspertka kredytów hipotecznych w Lendi. – Na rynku widać powrót klientów, którzy wcześniej nie mieli wystarczającej zdolności kredytowej albo nie akceptowali wysokości raty. Dziś ponownie sprawdzają możliwości finansowania, ale do decyzji podchodzą znacznie ostrożniej niż kilka lat temu. Interesuje ich nie tylko to, czy otrzymają kredyt, ale również jego całkowity koszt, wpływ na domowy budżet w dłuższej perspektywie i możliwe scenariusze zmian rat. Klienci są coraz bardziej świadomi i chcą dokładnie wiedzieć, jak dana decyzja wpłynie na ich sytuację finansową za kilka czy kilkanaście lat. Do ekspertów kredytowych zgłaszają się już nie tylko osoby kupujące pierwsze mieszkanie. Coraz częściej są to klienci, którzy chcą obniżyć ratę lub całkowity koszt wcześniej zaciągniętego kredytu. Przy większych kwotach zobowiązań różnice między ofertami banków potrafią być naprawdę istotne, dlatego klienci coraz dokładniej analizują swoje obecne umowy kredytowe – dodała.

Czytaj więcej

Rekord na rynku hipotek. Co trzeci kredyt w Polsce to refinansowanie

Kredyt mieszkaniowy na stopę okresowo stałą czy zmienną? 

Jak wskazują eksperci pośrednika kredytowego Credipass, w związku z zawirowaniami makroekonomicznymi i geopolitycznymi obserwowanym w ostatnim czasie trendem jest składanie równolegle co najmniej dwóch wniosków kredytowych – w jednym banku na ofertę z okresowo stałym, a w drugim – ze zmiennym oprocentowaniem.

– Coraz większa grupa klientów decyduje się dziś na jednoczesne ubieganie się o kredyt ze stałym i zmiennym oprocentowaniem, w dwóch różnych bankach. Dzięki temu nie muszą podejmować ostatecznej decyzji na początku procesu, lecz dopiero wtedy, gdy mają już decyzje kredytowe i mogą ocenić aktualną sytuację rynkową – skomentował Paweł Rudzik, ekspert firmy Credipass. – Klienci oczekują, że ekspert finansowy wskaże im właściwą odpowiedź: stałe czy zmienne oprocentowanie. Tymczasem przy obecnej zmienności rynku znacznie ważniejsze jest zachowanie możliwości wyboru. Kredyt hipoteczny zaciągamy często na 25 czy 30 lat, ale nie oznacza to, że wszystkie decyzje trzeba podejmować pierwszego dnia. Skoro banki i tak potrzebują kilku tygodni na wydanie decyzji kredytowej, warto wykorzystać ten czas i wybrać rozwiązanie najkorzystniejsze w danym momencie – dodał.