Co do niższej rok do roku sprzedaży, właściwie dla całej branży I kwartał był trudny, nowe kontrakty nie weszły jeszcze w fazę realizacji, do tego mieliśmy srogą zimę. Cały trud ostatnich kilku lat, kiedy pracowaliśmy nad poprawą działalności grupy, spowodował, że mimo mniejszych przychodów konsekwentnie poprawiamy rentowność. W tym roku notujemy już bardzo radykalną poprawę.

Reklama
Reklama

Cały czas podkreślamy, że rynek jest bardzo skomplikowany. Opóźnienia w podaży kontraktów powodują, że jest bardzo duża konkurencja w przetargach, co przekłada się na ogromną presję cenową, wojnę konkurencyjną, szczególnie w budownictwie ogólnym, mieszkaniowym. Czasami spotykamy się z kilkunastoma firmami w postępowaniach za niecałe 100 mln zł. Myśląc o uzyskiwaniu stosownej marży, staramy się być bardzo selektywni. W konsekwencji nie udało nam się w I półroczu podpisać dużo kontraktów, ale w III kwartale widać już ujawnienie potencjału. Podpisaliśmy duże kontrakty na obwodnicę Starogardu Gdańskiego i filharmonię w Bydgoszczy – w sumie ponad 300 mln zł netto. Mamy nadzieję, że to będzie już początkiem pewnego nowego trendu, bo, jak wszyscy wiemy,, rynek też nabiera odpowiedniego tempa i coraz więcej kontraktów będzie się pojawiać w III kwartale. Na dziś portfel podpisanych zamówień to ok. 4 mld zł, a w poczekalni mamy jeszcze 1,9 mld zł. Czekamy na rozstrzygnięcia, mamy nadzieję, że portfel już będzie rósł.

Czytaj więcej

Budimex przygotuje grunt pod budowę elektrowni jądrowej

Mówił pan o ogromnej konkurencji na przetargach, to każe zapytać o rentowność zdobywanych kontraktów. Mamy wojnę w Zatoce Perskiej, mamy perspektywę kumulacji prac infrastrukturalnych. W I półroczu pokazaliście poprawę rentowności. Co dalej?

Bardzo lubimy podpisywać kontrakty z drugiego albo z trzeciego miejsca – i tak też się dzieje. Te kontrakty, które dzisiaj są w poczekalni, potencjalnie podpiszemy właśnie z drugiego lub trzeciego miejsca. W ostatnich latach bardzo intensywnie pracowaliśmy nad budową i redefinicją naszych zespołów kosztorysowych, technicznych i projektowych – szczególnie w przypadku kontraktów, które obejmują również projektowanie (formuła „projektuj i buduj”). Czujemy się odpowiednio wzmocnieni kompetencyjnie. W związku z tym jestem przekonany, że będziemy mogli tak podpisywać te kontrakty i tak uczestniczyć w przetargach, aby pod żadnym pozorem nie zachwiać rentowności w kolejnych okresach.

Jeżeli chodzi o efekty wojny na Bliskim Wschodzie, to na razie sytuacja jest dość stabilna. Oczywiście ceny rosną, rośnie też inflacja w budownictwie, ale z tego, co czytamy i analizujemy, wynika, że jest ona głównie spowodowana zmianą cen energii. Cena asfaltu również rośnie, choć nie tak radykalnie. Wzrost cen paliwa spowodował, że rosną koszty transportu, co małymi krokami przekłada się na zmianę trendu, jeżeli chodzi o inflację w budownictwie. Jeżeli spojrzymy na wykres, widać, że inflacja osiągnęła dołek w IV kwartale 2025 r. i od tego momentu, praktycznie z kwartału na kwartał, zaczyna rosnąć. Dzisiaj mamy inflację na poziomie ok. 5,5 proc. rok do roku, z tendencją wzrostową. Pamiętajmy jednak, że kontrakty o charakterze liniowym, dzięki elastycznemu podejściu zamawiającego i ogromnej pracy całej branży, mają już element waloryzacji. To w naturalny sposób pozwala wszystkim spółkom – nie tylko nam, ale całej branży – z większym spokojem podpisywać i realizować te kontrakty.

Przejdźmy do fabryki drewnianych modułów konstrukcyjnych. Unihouse to prawdziwa gwiazda I półrocza, choć niektórzy stawiali na spółce krzyżyk. 160 proc. wzrostu przychodów rok do roku i zysk brutto. Czy to trwała tendencja?

Mamy oczywiście nadzieję, że tak. Przy tej okazji chcę wszystkim kontrahentom podziękować za zaufanie. Od lat staraliśmy się zredefiniować model biznesowy Unihouse’u i to w końcu zadziało i zostało dostrzeżone. Umożliwiono nam uczestnictwo w dwóch dużych przetargach: na budowę mieszkań we Frankfurcie – ten jest już w toku – i mieszkań dla Bechtela, na terenie elektrowni atomowej w Choczewie – trwają prace projektowe, produkcja ruszy w przyszłym roku. W efekcie Unihouse ma portfel zamówień o wartości ponad 400 mln zł i to mocny portfel na najbliższe 2-3 lata. Będziemy szukać kolejnych możliwości. Uczestniczymy dzisiaj w przetargach na koszary dla Bundeswehry. Mam więc nadzieję, że w kolejnych okresach będziemy mogli się pochwalić rosnącymi przychodami oraz utrzymaniem rentowności, jeśli nie wzrostem.

Czytaj więcej

Sądny dzień dla Mirbudu i kilku innych budowlanych spółek. Chodzi o megakontrakt

Jakie są perspektywy spółki deweloperskiej? Unidevelopment zwiększył w I połowie sprzedaż o 49 proc., ale z bardzo niskiej bazy – do 164 mieszkań. Jaką skalę może osiągnąć spółka?

Deweloper ma w tym roku nieco trudniejszą sytuację. Przypomnę, że w latach 2024–2025 był naszym koniem pociągowym. W okresie, w którym część ogólnobudowlana musiała się reorganizować, to właśnie od niego otrzymywaliśmy wsparcie w postaci dywidendy. Dzisiaj pozycja gotówkowa Unibepu jest bardzo dobra i jesteśmy w stanie wspierać naszego dewelopera w odbudowie jego potencjału rozwojowego i w poszukiwaniu takich działek, które będą idealnie wpisywać się w potrzeby rynku. Sprzedaż wzrosła, akcja kredytowa na rynku mieszkaniowym jest historycznie wysoka – to pokazuje, że Unidevelopment ma ogromną szansę uczestniczyć w tym potencjale. Spółka była mocno związana z segmentem popularnym, teraz kierujemy większą uwagę na inne lokalizacje, bardziej prestiżowe. Przygotowujemy się do zakupu gruntów, mamy do dyspozycji kilkadziesiąt milionów złotych. Naszym głównym obszarem zainteresowania jest oczywiście Warszawa, jesteśmy również obecni na rynku trójmiejskim.