Obecnie codziennie na wodowskazie w Kolonii odnotowywany jest nowy, historyczny, niski poziom wody. W czwartek w południe odnotowano poziom wody wynoszący 49 centymetrów. Według najnowszej prognozy w niedzielę poziom wody w Kolonii może osiągnąć 47 centymetrów. Byłoby to o 22 centymetry mniej niż poprzedni historyczny najniższy poziom wody, wynoszący 69 centymetrów, odnotowany 23 października 2018 roku, przed poważną suszą. „To nie jest tylko trochę poniżej najniższego punktu – to jest naprawdę solidne zapadnięcie się” – powiedział agencji dpa Markus Neumann, dyrektor regionalny w Zarządzie Dróg Wodnych i Żeglugi Renu.
Kanał żeglugowy jest, co prawda, znacznie głębszy niż poziom wody na brzegu – na przykład w Kolonii aż o 1,11 metra. Przy poziomie wody 47 centymetrów oznaczałoby to łącznie 1,58 metra głębokości kanału żeglugowego.
„Żegluga zatrzyma się sama z siebie” – powiedział Neumann. – Chociaż statki nadal mogą żeglować, nikomu nie opłaca się tego robić – dodał.
Ren wysycha, a konsekwencje ekonomiczne stają się coraz poważniejsze
W czwartek niemiecki minister transportu Steffen Bilger spotkał się z władzami portowymi, firmami transportowymi i przedstawicielami branż zależnych od transportu wodnego.
Wodowskaz na Renie w Kaub, niedaleko Skały Loreley, wynosi obecnie poniżej 25 centymetrów i prawdopodobnie spadnie jeszcze bardziej. Punkt ten stanowi punkt odniesienia, ponieważ ma wyjątkowo płytki kanał żeglugowy o głębokości 1,90 metra.
Największy niemiecki szlak wodny dla żeglugi handlowej wpływa obecnie na branże, które i tak już borykają się z problemami gospodarczymi. W przemyśle stalowym utrudniony jest głównie transport złomu, a trzy stowarzyszenia recyklingowe wyraziły już swoje problemy w apelu politycznym.
Statki mogą obecnie przewozić tylko jedną trzecią swojego normalnego ładunku, co potroiło koszty transportu na mniejszych jednostkach, powiedział ekspert ds. logistyki ze stowarzyszenia recyklingu BVSE. Podaje przykład ładunku złomu przeznaczonego na eksport z Frankfurtu do Rotterdamu, który zazwyczaj kosztuje około 10 euro/tonę, ale obecnie przekracza 30 euro/t.
Dla większości podmiotów w łańcuchu stali niedostatki transportu morskiego nie mogą zostać w pełni zrekompensowane przez kolej ani ciężarówki. Zastąpienie jednej barki może wymagać nawet 150 ciężarówek.
ArcelorMittal jest zależny od transportu wodnego na Renie i Zagłębiu Ruhry w Duisburgu, a także w Bremie nad Wezerą oraz w Eisenhüttenstadt nad Odrą. Zgodnie z oświadczeniem, firma dostosowała produkcję w zakładzie w Duisburgu z powodu niedoborów dostaw. Grupa twierdzi jednak, że wpływ ten jest możliwy do opanowania, a dostawy do hut i klientów są bezpieczne.
Covestro, dostawca zaawansowanych technologicznie materiałów polimerowych, ogłosił stan siły wyższej dla niektórych produktów z zakładu Dormagen, ponieważ barki nie są już w stanie przewozić wystarczającej ilości ładunku. Evonik, spółka specjalizująca się w chemikaliach, również odczuwa presję, Salzgitter przenosi transport węgla na kolej, a przedsiębiorstwo energetyczne Uniper informuje o spadku produkcji energii elektrycznej.
Landy znoszą zakaz ruchu ciężarówek w niedziele
Regionalna organizacja reprezentująca huty w Saarze zażądała tymczasowego zniesienia zakazu ruchu ciężarówek w niedziele, co zasugerował również minister transportu Bilger. Coraz więcej niemieckich landów tymczasowo znosi zakaz ruchu ciężarówek w niedziele, ponieważ niski poziom wody na głównych rzekach zakłóca żeglugę śródlądową, co spotkało się z krytyką ekologów. Berlin i Brandenburgia poszły w ślady Szlezwiku-Holsztynu, Hamburga, Nadrenii Północnej-Westfalii, Dolnej Saksonii, Nadrenii-Palatynatu i Saary, które zawiesiły zakaz, donosi gazeta Die Zeit.
Badenia-Wirtembergia, Bawaria i Meklemburgia-Pomorze Przednie mają pójść w ich ślady w nadchodzący weekend. Niemcy są w dużym stopniu uzależnione od rzek, a zwłaszcza Renu, w transporcie towarów takich jak węgiel, chemikalia i zboże, a niski poziom wody wielokrotnie zakłócał łańcuchy dostaw w ostatnich latach. Zmiany klimatyczne powodują, że susze i okresy niskiego poziomu wody na europejskich rzekach są częstsze i bardziej dotkliwe.