Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie dwa sektory usług odpowiadają za ponad połowę obecnego wzrostu inflacji bazowej.
  • Dlaczego, mimo wzrostu cen ropy, szok energetyczny ma obecnie ograniczony wpływ na ceny.
  • W jaki sposób import z Azji i rola Polski jako hubu logistycznego ograniczają presję cenową.
  • W jakim kierunku, według prognoz ekonomistów, będzie zmierzać inflacja bazowa w najbliższych miesiącach.

Odczyt okazał się wyższy niż w czerwcu (3 proc. r/r) oraz od średniej prognozy ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (również 3 proc.). Jest to – na równi z wynikiem 3,1 proc. r/r z maja – najwyższa wartość od września 2025 r., a więc dziesięciu miesięcy.

Warto przypomnieć, że inflacja bazowa mierzy dynamikę cen z pominięciem żywności oraz energii i paliw, czyli elementów charakteryzujących się największą niestabilnością. Narodowy Bank Polski stosuje ten wskaźnik, aby wyeliminować wpływ tymczasowych i zewnętrznych zawirowań – takich jak gwałtowne zmiany cen ropy na rynkach światowych czy anomalie pogodowe – i rzetelnie zbadać długofalową, krajową tendencję inflacyjną.

Czytaj więcej

GUS publikuje dane o PKB w drugim kwartale. Polska gospodarka przyspieszyła

Co napędza inflację bazową?

Z jednej strony, inflacja bazowa sporo urosła względem lutego, czyli momentu przed inwazją USA i Izraela na Iran. Wówczas spadła do 2,5 proc., najniżej od października 2019 r. Oczywiście sam fakt wzrostu cen paliw nie wpłynął bezpośrednio na inflację bazową, ale w tym czasie silnie wzrosły m.in. ceny transportu lotniczego czy turystyki zorganizowanej. W lipcu ceny transportu lotniczego urosły aż o 7,7 proc. względem czerwca, w turystyce zorganizowanej tylko w ciągu jednego miesiąca ceny urosły o ponad 10 proc. „To stanowiło istotny komponent inflacji bazowej” – komentują ekonomiści PKO Banku Polskiego. Można szacować, że wzrost cen w transporcie (m.in. powietrznym) oraz turystyce zorganizowanej wpłynął na wzrost inflacji bazowej w ciągu ostatnich pięciu miesięcy w ponad połowie.

Z kolei analitycy Banku Millennium zwracają uwagę na generalny wzrost w kategorii cen usług, który w skali miesiąc do miesiąca wyniósł 1,4 proc., najwyżej od 2023 r. Jak podkreślają, to – obok efektu rosnących cen turystyki zorganizowanej i transportu pasażerskiego – także wpływ wzrostu cen usług telekomunikacyjnych. „Po wyłączeniu tych kategorii wzrost cen w pozostałych segmentach wydaje się ograniczony” – zauważają jednak.

Czytaj więcej

GUS potwierdza dane o inflacji. Ceny paliw w górę, żywność wciąż tanieje

Ograniczony zasięg szoku energetycznego

Z drugiej strony – właśnie wciąż chyba jeszcze za wcześnie, aby mówić, że szok cenowy znad Zatoki Perskiej szeroko rozlewa się po gospodarce. I to nawet mimo tego, że po czerwcowym spadku cen ropy i paliw, w lipcu i sierpniu notowania znów wyraźnie wzrosły. Wzrosty inflacji bazowej skumulowały się na razie głównie w sektorach najmocniej odczuwających wzrost cen surowców energetycznych. Jednocześnie antyinflacyjnie działa m.in. wzmożona konkurencja cenowa ze strony krajów azjatyckich, m.in. w segmencie dóbr trwałego użytku (sprzęt domowy, samochody).

– Import z Chin ma w Polsce znacznie silniejsze działanie deflacyjne niż w pozostałych krajach europejskich. Tak było przed wybuchem wojny w Iranie i jest dalej. Pełnimy rolę chińskiego centrum logistycznego – przez nasz kraj przepływa ogromna ilość towarów, które trafiają także bezpośrednio na rodzimy rynek – mówi Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Jak dodaje, Chińczycy właśnie u nas testują pewne towary przed ekspansją na Europę, co widać chociażby po bardzo dużej podaży chińskich aut.

Jak ocenia, przełożenie szoku energetycznego na ceny detaliczne będzie ograniczone. – Przedsiębiorcy przesadzili ze wzrostem cen podczas poprzedniej fali inflacji i dzisiaj nie ma już przestrzeni na dalsze podwyżki – mówi. – Szok energetyczny przekłada się na inflację bazową jedynie w wąskim zakresie, głównie poprzez komponenty najbardziej wrażliwe na ceny paliw. Na pozostałe elementy, w tym towary oraz wiele usług, szok w zasadzie nie miał wpływu – podsumowuje Benecki.

Podobnego zdania jest Marcin Kujawski, starszy ekonomista BNP Paribas Bank Polska. – W danych wciąż nie widać, aby szok naftowy mocno rozlewał się po gospodarce – ocenia. Ostrzega jednak, że częściowo uważa, że wpływ droższych surowców energetycznych na ceny jest odroczony w czasie i ujawni się dopiero w kolejnych miesiącach. – Dotyczy to np. cen żywności, które przez wyższe koszty nawozów mogą wzrosnąć w dłuższym horyzoncie – dodaje (choć akurat inflacja bazowa nie obejmuje cen żywności).

Szok energetyczny podbił też m.in. ceny produkcji sprzedanej przemysłu, więc generalnie presja na wzrost cen detalicznych zwiększyła się. – Jednocześnie sądzimy, że warunki panujące obecnie w krajowej gospodarce nie są aż korzystne dla przerzucania wyższych kosztów na klientów, jak miało to miejsce w latach 2021-23 – wyjaśnia Kujawski. Wówczas gospodarstwa domowe nadal dysponowały znaczącymi oszczędnościami zgromadzonymi w trakcie pandemii, co na poziomie makro skłaniało do bardziej agresywnej polityki cenowej, bo pozwalało liczyć przedsiębiorcom, że mimo podwyżek cen popyt nie spadnie. – Obecnie popyt konsumpcyjny, choć solidny, nie wykazuje aż takiej siły – reasumuje ekonomista.

Warto dodać, że skala szoku energetycznego 4-5 lat temu była znacząco wyższa niż obecnie. Nie ma też tak istotnych zatorów w handlu międzynarodowym jak wówczas. Dodatkowo, mieliśmy w 2021 r. znacząco luźniejszą politykę pieniężną (do września główna stopa NBP wynosiła 0,10 proc., dziś to 3,75 proc.), a sytuacja na rynku pracy była zdecydowanie mniej napięta – obecnie tempo wzrostu płac jest najniższe od pięciu lat, a wskaźniki popytu na pracę wyraźnie niższe niż przed pół dekady.

Czytaj więcej

Główna ekonomistka Alior Banku: Czeka nas hamujący wzrost

Inne miary inflacji bazowej

Choć powszechnie inflacją bazową nazywa się miarę po wyłączeniu cen żywności i energii, to NBP wylicza też inne wskaźniki. Inflacja z pominięciem cen administrowanych (m.in. prądu, gazu, energii cieplnej, zimnej wody, wywozu śmieci, usług kanalizacyjnych, usług pocztowych, biletów okresowych w komunikacji miejskiej) sięgnęła w lipcu 2,8 proc. r/r, wobec 2,1 proc. w czerwcu. Inflacja po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych (czyli skupiająca się na długoterminowych trendach) sięgnęła zaś 3,4 proc. r/r, wobec 2,8 proc. przed miesiącem. Tak istotny wzrost to efekt droższych paliw.

15-proc. średnia obcięta (czyli miara z wykluczeniem cen o skrajnych dynamikach, czyli rosnących najmocniej oraz rosnących najsłabiej lub spadających) wyniosła z kolei 2,8 proc., tyle samo co w czerwcu.

Co dalej z inflacją bazową?

Jak komentują ekonomiści Erste Bank Polska, w kolejnych miesiącach spodziewają się oni stopniowego przyspieszania inflacji bazowej w kierunku 3,4-3,5 proc. r/r. „Z jednej strony może ono wynikać z pojawiających się efektów rozlewania się wysokich cen paliw na inne kategorie, a częściowo odzwierciedlać będzie efekty niższej bazy niektórych kategorii w drugiej połowie 2025 r.” – wyjaśniają. Zgodnie z lipcową projekcją inflacyjną NBP, inflacja bazowa urośnie do (średniokwartalnie) 3,3 proc. na przełomie 2026 i 2027 r., a następnie przez kolejny rok będzie opadać w kierunku 2,5 proc.