Mimo mało optymistycznych nastrojów na pozostałych europejskich parkietach, inwestorzy handlujący w Warszawie łaskawym okiem spojrzeli na krajowe walory. W efekcie poniedziałkowa sesja na warszawskiej giełdzie przyniosła odbicie indeksów, choć pierwsze minuty handlu przebiegały jeszcze pod znakiem lekkiej przewagi podaży. W dalszej fazie handlu popyt rozkręcił się na tyle, że indeksom udało się niemal w całości odrobić piątkowy spadek. WIG20 finiszował ponad 1,8 proc. na plusie. Wzrosty krajowych indeksów kontrastowały z kolorem czerwonym obecnym na większości europejskich rynków akcji, gdzie początkowo przeważała podaż. Górę jednak wzięła chęć odreagowania piątkowych spadków i w dalszej części dnia część rynków przyłączyła się do zwyżek. Do zakupów nie zachęcała niepewność na Bliskim Wschodzie, przeciągająca się blokada cieśniny Ormuz i rosnące ryzyko ponownej eskalacji konfliktu w związku z groźbami prezydenta Donalda Trumpa kierowanymi w stronę Iranu, co, jak pokazał przebieg sesji, jednak nie odstraszyło inwestorów.
Duże spółki wróciły do łask
W Warszawie zdecydowana większość spółek z WIG20 przystąpiła do odrabiania piątkowych strat. Na celowniku kupujących znalazły się walory spółek detalicznych Modivo, Pepco i LPP, które przewodziły zwyżkom w indeksie. Do rajdu w górę podłączyły się również papiery Orlenu, z powodzeniem odrabiając piątkowe straty mimo spadających cen ropy na świecie. Do łask wróciły także papiery koncernów energetycznych, CD Projektu i KGHM. Mniej przychylnym okiem inwestorzy spoglądali natomiast na akcje największych banków PKO BP i Pekao, ale finalnie wybroniły się przed korektą.
Na szerokim rynku nieco więcej do powiedzenia mieli sprzedający, spychając pod kreskę notowania większości mniejszych spółek. Nie brakowało jednak spółek, które mogą pochwalić się efektownymi wzrostami. Do tej grupy można zaliczyć Cognora, Creotech czy Lubawę, które znalazły się na oficjalnej rządowej liście beneficjentów SAFE.