Pauza EBC ciągnie się od lipca, a inercja, w której bank centralny znalazł się dzięki stabilnej, dwuprocentowej inflacji, stała się jeszcze bardziej komfortowa dzięki ostatnim przetasowaniom na rynku walutowym.

Euro weszło w w 2026 r. na wysokim C. W ubiegłym roku wspólna waluta umocniła się względem dolara amerykańskiego o ok. 13 proc., najwięcej od 2017 r., a styczniowa korekta została wymazana w zaledwie kilka dni w reakcji na powrót tzw. „sell America trade”. Geopolityczny chaos i obawy o niezależność Fedu wyniosły wówczas kurs EUR/USD powyżej symbolicznego 1,20, najwyżej od blisko 5 lat.

Kurs walutowy sam w sobie nie stanowi elementu polityki EBC, niemniej temat EUR/USD wybrzmiał podczas czwartkowego posiedzenia banku. Biorąc pod uwagę eksportowy charakter unijnej gospodarki, nadmierna aprecjacja euro mogłaby istotnie przechylić bilans ryzyk banku centralnego na niekorzyść aktywności gospodarczej. Luis de Guindos, wiceprezes EBC, wskazał w zeszłym roku poziom 1,20 jako swoisty „próg bólu” dla europejskich producentów.

Widmo zbyt silnego euro i dalszego spadku konkurencyjności unijnych towarów nieco oddaliło się wraz z powrotem kursu w okolice 1,18, luzując nieformalną presję na powrót obniżek w strefie euro. Nominacja Kevina Warsha na szefa Fedu oraz narracja sekretarza skarbu USA zaoferowały dolarowi solidne odbicie w tym tygodniu, dlatego brak wyraźnie negatywnych niespodzianek na rynku pracy w USA powinien sprzyjać lokalnej stabilizacji w zakresie 1,175 – 1,185.