Początkowy wzrost cen okazał się wszystkim na co w tej chwil stać stronę

popytową. Trochę to smutne, bo w końcu niewiele brakuje, by pokusić się o

zbliżenie do okolic szczytów hossy. Dziś nie na to warunków. Drepczemy w

miejscu czekając na jakieś impulsy. Na rynku kasowym daje się zauważyć

brak cierpliwości. Tu ceny się osuwają i nowe minima są dość

prawdopodobne. Z 80-81