Ostatnia sesja przed wyborami przebiegła w bardzo spokojniej atmosferze.
Obrót nie jest duży, co wskazuje na powstrzymywanie się inwestorów przed
decyzjami. Powód? Można byłoby powiedzieć, że powodem jest niepewność
wyniku wyborczego, ale byłoby to zbyt proste. Zauważmy, że dzień wcześniej
nie było takich hamulców i nikt wyborami się nie przejmował. Czwartkowa
przecena była szybka i znaczna. Nikt wyborów się nie obawiał, bo i nie ma
się czego obawiać. Polityka już dawno przestała absorbować inwestorów.
Teraz wydarzenia na scenie politycznej tylko się obserwuje, ale nie mają
one większego wpływu na podejmowane decyzje. Gospodarka toczy się własnym
torem. Wpływ polityki na szczęście jest ograniczony.
Ten spokój na sesji w większym stopniu wynikał z faktu, że rynek wykreślił
odbicie wczorajszego spadku cen. Odbicie, które należy w tej chwili uznać
za korektę. Niska aktywność i ograniczony zakres zwyżki pozwalają na takie
wnioski. W trakcie dzisiejszej sesji nie została zanegowana ostatnia
przecena. Tym samym można przypuszczać, że spadek cen może być
kontynuowany. Jak spojrzymy na wykresy, można dojść do wniosku, że na
razie nie można mówić o utraconej przez popyt przewadze na rynku. Owszem,
czwartkowa przecena mogła wywołać zaniepokojenie, ale za wcześnie jest
mówić, że teraz większą szanse na sukces ma gra na krótko. W końcu nie jesteśmy aż
tak daleko od rekordów. Dla części graczy może nie ma już podstaw do
utrzymywania długich pozycji, ale gra na spadek obarczona jest znacznym
ryzykiem straty.
W skali kilku tygodni przebywamy w trendzie wzrostowym, który na wykresie
kontraktów da się opisać kanałem. Jego znaczenie jest ograniczone. Po
pierwsze, jest on nachylony dość mocno, co lepiej widać na wykresie
dziennym, a po drugie jest częścią trwającej od wielu miesięcy
konsolidacji. Tym samym wyjście dołem z tego kanały, które nie jest
wykluczone, nie będzie jeszcze sygnałem rozpoczęcia bessy. O bessie na
razie nie ma co mówić, gdyż najpierw muszą pojawić się symptomy jej
pojawienia się. Na razie jesteśmy w kanale wzrostowym. Może ktoś stracił
cierpliwość i wyszedł z rynku. Tego nie można ganić. Z grą na spadek jest
warto się wstrzymać. Nadal jesteśmy w tygodniu, w którym kontrakty były na
poziomie rekordu.