W efekcie notowania ropy wciąż utrzymują się w okolicach 100 dolarów za baryłkę. Taki obrót spraw nie zaciążył jednak istotnie na sentymencie rynkowym. Piątkowa sesja na Wall Street zakończyła się ustanowieniem nowych rekordów, a spółki technologiczne zyskały nawet ponad 2%. W poniedziałkowy poranek notowania kontraktów terminowych na amerykańskie indeksy nieznacznie się cofają, a futures na S&P 500 pozostają powyżej 7400 pkt. Sesja na Starym Kontynencie przebiega w mieszanych nastrojach — niemiecki DAX osunął się poniżej 24 500 pkt.

Pozytywnie może być odbierany fakt, że brak porozumienia pomiędzy USA a Iranem nie przełożył się na silniejsze wzrosty cen ropy naftowej. Rynek wydaje się przekonany, że żadna ze stron nie jest zainteresowana dalszą eskalacją konfliktu i obecnie poszukuje drogi wyjścia z impasu. W tym tygodniu Donald Trump wybiera się do Chin. Podczas rozmów z Xi Jinpingiem będzie pojawiał się temat zakończenia konfliktu z Iranem oraz odblokowanie Cieśniny Ormuz.

Sezon wyników oraz poprawa sentymentu wobec sektora technologicznego są obecnie silniejszą siłą napędową Wall Street niż rozmowy pokojowe. Cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta, a ceny ropy utrzymują się na podwyższonym poziomie. Nie można więc wykluczyć, że część banków centralnych będzie zmuszona do reakcji. Na taki ruch może zdecydować się Europejski Bank Centralny — z tego powodu euro może dziś zachowywać się lepiej niż dolar, a kurs EURUSD kieruje się w stronę 1,18. Złoto lekko traci i notowane jest poniżej 4700 USD za uncję. Wyższe ceny ropy zwiększają ryzyko bardziej restrykcyjnej polityki monetarnej na świecie. Lekkie pogorszenie nastrojów osłabia również złotego, choć skala przeceny pozostaje ograniczona — kurs EURPLN utrzymuje się poniżej 4,24. Prezes NBP Adam Glapiński zaostrzył retorykę po ostatnim posiedzeniu, co może skłaniać rynek do stopniowego wyceniania ryzyka podwyżek stóp procentowych w przypadku utrzymywania się wysokich cen ropy.