Ubiegły tydzień rynek w USA zakończył w dobrym nastroju, co ma szanse
przełożyć się na początek naszych notowań w nowym tygodniu. Indeksy
wzrosły i ponownie przychodzą oczekiwania na dalszą zwyżkę i próbę
pokonania oporów dj.gif Nasdaq.gif SP500.gif Rynkowi pomagały wieści ze
spółek. Makroekonomia tym razem była mało przydatna. Inflacja okazała się
nieco niższa od prognoz, ale przecież to tylko PPI. W tym tygodniu pojawi
się wartość CPI, do której przywiązuje się większą wagę, choć i ona nie
jest przecież najważniejszą miarą dynamiki cen. Nikomu nie przeszkodziła
niższa od oczekiwań wartość wskaźnika nastrojów konsumentów. To
zaskakujące zważywszy, że obecnie to właśnie konsumpcja pozostaje jedynym
poważnym motorem gospodarki amerykańskiej. Ona więc powinna być w tej
chwili obserwowana ze szczególną uwagą.
Tym bardziej, że może być zagrożona problemami rynku nieruchomości. Na
razie nic się nie dzieje, ale sprawy tu się dopiero rozwijają. Dość
powiedzieć, że ostatnie ruchy pożyczkodawców mające na celu poprawę
jakości kredytów hipotecznych szybko są neutralizowane przez inne
podmioty. I tak, gdy zbyt duża wartość kredytu hipotecznego może zagrozić
ocenie kredytowej dłużnika, firmy operujące na rynku kart kredytowych
proponują powiększenie zadłużenia (droższego) na karcie w celu szybszej
spłaty części rat kapitałowych kredytu hipotecznego. Mniejsza wartość
zadłużenia hipotecznego poprawia sytuację kredytową dłużnika wobec
pomiotu, u którego ten kredyt zaciągnął. Dzieje się to jednak pewnym
kosztem. Nowy dług na karcie jest droższy, a tym samym wzrasta ryzyko
kłopotów z realizacją wszystkich zobowiązań. Ciekawe, że takich działań
dokonuje się już teraz. Co będzie, gdy ceny nieruchomości spadną bardziej?
Wracając do spółek na piątkowej sesji. Świetnie sobie radził Merck po
informacji o rewizji w górę prognozowanych wyników spółki za cały 2007
roku. To nie częsty przypadek, gdyż większość spółek raczej spodziewa się
słabszych wyników w tym roku, a i te uzależnia od sytuacji gospodarki. Nie
wszystkie spółki trzymały się równie dobrze. Intel i IBM lekko spadły.
Trzeba wiedzieć, że obie wkrótce mają pochwalić się swoimi wynikami
finansowymi. Podobnie jak wiele innych, bo w tym tygodniu mamy już sezon
wyników w pełni. Będziemy zasypywani kolejnymi informacjami o przychodach
i zyskach. Z czasem waga tych informacji będzie maleć. Ponownie do gry
wrócą wiadomości ze sfery makro. Nie byle jakie. Mamy przecież w planie
publikację CPI, a także dynamiki sprzedaży detalicznej, wielkości
przepływów kapitałowych netto do USA, dynamiki produkcji przemysłowej,
czy wreszcie informacji z rynku nieruhomości. To będzie ciężki tydzień.
Zanim jednak przytłoczy nas ten ogrom informacji skupmy się na dzisiejszym
otwarciu. Tu można oczekiwać sporych plusów. Po pierwsze pomoże wspomniana
piątkowa zwyżka w USA, ale nie tylko ona. Trzeba bowiem pamiętać, że
kontrakty indeksowe w USA kontynuują wzrost i są obecnie powyżej poziomu
zamknięcia z piątku. To m.in. zasługa dobrych nastrojów na rynkach
azjatyckich. Jen po chwilowym umocnieniu się w piątek ponownie traci na
wartości, o sprawia, że inwestorzy nie obawiają się zamykania pozycji w
ramach carry trade. To też jest czynnik, który bezpośrednio nam pomoże.
Pewnym zgrzytem może być u nas polityka, ale nie przeceniałbym tego
aspektu w tej chwili. Wyjście Marka Jurka i pewnie kilku posłów z nim z
PiS to nie jest jeszcze tragedia. Tym bardziej, że sam Jurek zapewnił, że
nadal popiera obecny rząd. Te poparcie jest ważne choćby ze względu na
plany związane z forsowaniem ustaw w ramach pakietu Kluski. Tnt prowadzenia polityki w Polsce, do czego wszyscy
inwestorzy zdążyli się już przyzwyczaić. Spokojna reakcja złotego na ta
sytuację jasno pokazuje, że rynki nie mają zamiaru zbyt mocno się tym
emocjonować póki zagrożenie nie stanie się bardziej prawdopodobne.