W poniedziałek polska waluta w zasadzie zyskała niewiele, we wtorek było podobnie. Czy to wina EUR/USD, który zatrzymał się przy 1,16? W regionie lepiej od złotego zachowują się forint czy korona czeska – w tym drugim przypadku rynek wiąże nadzieje z środowym posiedzeniem Banku Czech. W przypadku złotego rynkowi zdaje się brakować tzw. story. Nie oznacza to jednak, że złoty nie zyska w kolejnych tygodniach. Wiele będzie zależeć od utrzymania globalnego nastawienia oraz interpretacji przekazu, który popłynie w środę wieczorem z Fedu. Kevin Warsh może stać się zakładnikiem silnej grupy „jastrzębi”, która będzie oczekiwać takich zmian w komunikacie, które dawałyby furtkę do podwyżki stóp procentowych na kolejnych posiedzeniach w razie konieczności. Nowe projekcje makroekonomiczne najpewniej będą determinować taki scenariusz, choć wiele będzie zależeć od faktycznych odczytów z rynku pracy oraz inflacji. To pokaże też na ile presja cen w amerykańskiej gospodarce zależy od wahań na rynku ropy, a na ile od jeszcze innych czynników. Ich obserwacja może być kluczowa dla podjęcia stosownych decyzji. Realnie wydaje się, że nie ma jednak powodu, aby rynek miał się zacząć bać scenariusza podwyżki stóp przez Fed już po wakacjach. W efekcie dolar może być słabszy w kolejnych dniach, co dałoby argumenty za umocnieniem złotego (oczywiście nie mówimy tu tylko o USD/PLN).