Finalna umowa EPC (engineering, procurement and construction) na budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej między inwestorem ze strony polskiego rządu, a więc Polskimi Elektrowniami Jądrowymi (PEJ), a amerykańskim konsorcjum firm Westinghouse (WEC) i Bechtel jest obecnie w fazie intensywnych negocjacji. Wbrew nadziejom PEJ, nie uda się przyspieszyć harmonogramu.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że wpływ na negocjacje może mieć zapowiadany przez polski rząd przetarg na drugą elektrownię jądrową (EJ2), w której Amerykanie także chcą walczyć o kontrakt. Polska strona zaprzecza spekulacjom, które można usłyszeć w branży. Amerykanie także dystansują się od tych doniesień, ale jednocześnie podkreślają korzyści wynikające z wyboru ich technologii także dla drugiej elektrowni.

W marcu prezes PEJ Marek Woszczyk mówił, że spółka celowała operacyjnie w 30 czerwca jako termin zamknięcia negocjacji. Była to forma wewnętrznego zobowiązania spółki, że uda się wyprzedzić harmonogram względem rządowych planów. – Wtedy chcemy sobie uścisnąć dłonie (...) i oczywiście pozostawić sobie wtedy te kolejne miesiące, lipiec i sierpień, tyle, ile czasu będą strony potrzebowały, aby mogły nastąpić decyzje korporacyjne w tym zakresie, akceptujące formalnie umowę – mówił wówczas Woszczyk. Rozmowy jednak przedłużyły się.

– Nie zamknęliśmy jeszcze wszystkich rozdziałów naszych negocjacji, z powodów obiektywnych, a nie z jakichkolwiek innych. My i Amerykanie nie jesteśmy jeszcze technicznie gotowi na zamknięcie tych rozmów. Jednak dzięki umowie pomostowej nie ma to żadnego wpływu na nasz harmonogram i postępy prac przy realizowanym projekcie – słyszymy od osób zbliżonych do toczących się rozmów. W tym kontekście przypomnijmy, że pod koniec 2025 r. PEJ podpisała z konsorcjum Westinghouse-Bechtel aneks umożliwiający realizację kolejnego etapu prac w projekcie pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, w ramach tzw. umowy pomostowej EDA (engineering development agreement). Na obecnym etapie opóźnień w projekcie nie ma, a PEJ udaje się dotrzymać wszystkie ustawowe terminy.

Czytaj więcej

Mapa drogowa dla polskiego atomu gotowa. Resort energii podał liczbę elektrowni

Polacy zaprzeczają, Amerykanie kuszą

Nieoficjalnie słyszymy jednak, że rozmowy ws. finalnej umowy na budowę pierwszej elektrowni jądrowej nie są łatwe. W branży słychać też spekulacje o wpływie na te rozmowy planowanego na 2027 r. wyboru partnera dla drugiej elektrowni jądrowej. Amerykanie, obok Francuzów (EDF) i Kanadyjczyków (AtkinsRealis) staną w szranki w postępowaniu konkurencyjnym na dostawę technologii dla drugiej elektrowni. Zapytaliśmy zainteresowane strony, czy jednym z warunków strony amerykańskiej na podpisanie umowy EPC jest deklaracja polskiego rządu, że to Amerykanie będą mogli liczyć na wybór w postępowaniu na dostawę technologii dla drugiej elektrowni.

Biuro pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Wojciecha Wrochny, sekretarza stanu w Ministerstwie Energii, zaprzeczyło spekulacjom. – Stanowczo zaprzeczamy tezie, że „jednym z warunków strony amerykańskiej jest deklaracja/zapewnienie/przychylność polskiego rządu, że to WEC/Bechtel otrzymają kontrakt na budowę EJ2” – czytamy w odpowiedzi na nasze pytania.

Dostawca technologii firma WEC, zaznacza, że wybór dostawcy dla drugiej elektrowni jądrowej jest odrębny w stosunku do następnych planowanych inwestycji w energetykę jądrową przez polski rząd. – Dzięki efektowi skali, szacujemy, że bloki w drugiej lokalizacji mogłyby być nawet o 15-20 proc. tańsze niż te w lokalizacji pierwszej. Co ważne, Państwowa Agencja Atomistyki, Urząd Dozoru Technicznego, jak również inne instytucje i administracja rządowa uczestniczące w procesie realizacji inwestycji jądrowej na Pomorzu w oparciu o reaktor AP1000, miałyby ułatwione zadanie wynikające z krzywej uczenia, co obniża znacząco ryzyko przy realizacji projektów jądrowych – wskazuje firma.

Partner WEC, firma Bechtel wypowiada się w podobnym tonie.

Czytaj więcej

Polski atom coraz bliżej. Decydujący wniosek

Umowa jesienią?

Niezależnie od tych spekulacji zapytaliśmy także o stan prowadzonych rozmów dotyczących umowy EPC. PEJ odpowiada, że negocjacje umowy EPC są na zaawansowanym etapie oraz wskazuje, że obie strony chcą, aby zakończyć je w br.

Bechtel dodaje w kontekście umowy, że wiele uwagi skupia się na kwestii zakresu odpowiedzialności stron kontraktu i modeli zaangażowania polskich firm, czyli local content. – Dla nas są to bardzo ważne kwestie. Wszystkie strony muszą być odpowiednio zmotywowane do terminowej i bezpiecznej realizacji projektu. Dlatego tak ważne jest właściwe zbalansowanie zapisów umowy, a ostatnio dwa ważne przetargi wygrały firmy z Polski – podkreśla spółka.

Czy brak porozumienia w tym roku zagraża terminowi rozpoczęcia budowy w 2028 r.? PEJ podkreśla, że podejmuje z wyprzedzeniem konieczne działania, aby projekt pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce realizowany był zgodnie z przyjętym harmonogramem. Spółka uspokaja, że obowiązująca obecnie umowa z konsorcjum Westinghouse-Bechtel (EDA) umożliwia realizację kolejnych kamieni milowych projektu zgodnie z przyjętym harmonogramem, w tym m.in. kontynuację badań geologicznych z uwzględnieniem prac na morzu oraz postępujące zaawansowanie prac przygotowawczych, a także kontynuację wsparcia procesu licencyjnego, rozpoczętego złożeniem 31 marca 2026 r. przez PEJ do PAA wniosku o zezwolenie na budowę. Agencja ma dwa lata na rozpatrzenie tego wniosku. Uspokaja także WEC. – Wylanie „pierwszego betonu” w IV kw. 2028 r. jest ambitne i pozostaje naszym celem. Co istotne, wniosek o zezwolenie (licencję) na rozpoczęcie budowy pierwszej elektrowni jądrowej został przygotowany przez PEJ kilka miesięcy przed terminem przewidzianym w harmonogramie. Bez wydania zezwolenia PAA niemożliwe będzie uzyskanie pozwolenia budowlanego dla budowanej elektrowni w gminie Choczewo, a tym samym „wylanie pierwszego betonu” dla pierwszego bloku elektrowni – zapewniają Amerykanie.

Im dłużej będą jednak trwały rozmowy, tym mocniej będzie na nie padać cień przyszłorocznych wyborów. Może to zwiększać skłonność polskiej strony do szybszego zamknięcia rozmów. Długie negocjacje nie są także korzystne dla Amerykanów, dla których polski projekt ma być przykładem dla UE, że Amerykanie są wiarygodnym partnerem.