Rynek niemal w pełni wycenia utrzymanie stóp procentowych w dotychczasowym przedziale 350-375 pb. Deeskalacyjne doniesienia z regionu Zatoki Perskiej zdejmują z Komitetu część presji, odpisując premię geopolityczną z cen ropy i osłabiając najbardziej jastrzębie scenariusze dla ścieżki stóp. Niedawna obawa o utrwalenie presji inflacji przez droższą ropę, nawet przy wysokim koszcie pieniądza, schodzi dziś na dalszy plan, co widać po spadku rentowności długich treasuries. Rentowność amerykańskiej 10-latki utrzymuje się poniżej 4,45 proc. Posiedzenie nie będzie jednak wyłącznie decyzją o stopach. Będzie także pierwszym poważnym testem tego, jak rynek powinien czytać Fed pod nowym przewodnictwem.
Kiedy pod koniec stycznia Trump nominował Warsha na stanowisko przewodniczącego, natychmiast rozgorzała debata o niezależności amerykańskiego banku centralnego. Pamiętamy przecież, jak podczas senackiego przesłuchania Elizabeth Warren określiła go mianem „pacynki Trumpa”. Dominująca narracja, sprowadzająca Warsha do politycznego wykonawcy niższych stóp i słabszego dolara, jest moim zdaniem nadmiernym uproszczeniem. Jednocześnie, nawet jeśli odłożymy na bok polityczny wymiar tej krytyki, taka interpretacja ma swoje logiczne uzasadnienie. Koszt pieniądza w Stanach Zjednoczonych pozostaje wysoki, a cięcia stóp są bardziej kwestią czasu niż kierunku. Zgodnie z parytetem stóp procentowych niższy koszt pieniądza powinien działać w kierunku słabszego dolara, zwłaszcza jeżeli Fed pod nowym kierownictwem okaże się skłonny tolerować wyższą inflację.
Problem z Warshem jest taki, że trudno go zaszufladkować jako klasycznego gołębia. W latach 2006-2011, za czasów swojej pierwszej kadencji w Radzie Gubernatorów, był raczej kojarzony z ostrożnym, wręcz jastrzębim podejściem. Od lat krytykuje także nadmiernie „rozdmuchany” bilans Fedu i opowiada się za jego redukcją. Gdyby Fed pod nowym kierownictwem nadał redukcji bilansu większą wagę, oznaczałoby to ograniczenie płynności w systemie, a więc sygnał jastrzębi, potencjalnie wspierający dolara. Dlatego stawianie prostego znaku równości między Warshem, niższymi stopami i słabszym dolarem może okazać się błędem. Rynek będzie musiał ocenić, czy pod wodzą nowego przewodniczącego Fedu czeka nas proste luzowanie polityki pieniężnej, czy raczej przebudowa jej konstrukcji. Na tym etapie bardziej prawdopodobny wydaje mi się Fed ostrożny niż rewolucyjny.