Rynek amerykański oczywiście wczoraj nie pracował. Zatem nie można się
doszukiwać impulsów z jego strony. Dziś w Azji nastroje są mieszane.
Indeks w Hong Kongu spada, a w Szanghaju i Japonii rosną. Dla nas
najważniejsze jest w tej chwili, dlaczego wzrósł Nikkei, gdyż ten sam
powód sprawił, że wzrosła wartość jena. Nieznacznie i na razie jeszcze nie
jest to zagrożenie, ale z pewnością ruch na japońskiej walucie tłumi
pozytywny aspekt wzrostu tokijskiego indeksu.
Dobre nastroje w Japonii to wynik zaskakująco dobrych danych o wielkości
bezrobocia oraz dynamiki popytu gospodarstw ze strony domowych. Stopa
bezrobocia spadła do 3,8% z 4% utrzymujących się od listopada. Rynek
oczekiwał, że stopa i tym razem będzie na tym samym poziomie. Dynamika
wydatków gospodarstw domowych miała wykazać nieznaczny wzrost (prognoza
mówiła o 0,2%), a okazało się, że faktycznie było to +1,1%. Zaskakująco
dobre dane pomogły japońskiej walucie, a to jest niezbyt dobra wiadomość
dla graczy opierających swoją strategię o carry trade. Im mocniejszy jen,
tym większe ryzyko porażki, gdyż właśnie w jenach zaciągane są kredyty na
inwestycje. Te kredyty trzeba kiedyś oddać.
Na rynku złotego poranek nie odbiega znacznie notowaniami od tego, co było
widoczne wczorajszego dnia. Kontrakty w USA notują poziomy zbliżone do
piątkowego zamknięcia, lub minimalne plusy. My prawdopodobnie zaczniemy
notowania w okolicy wczorajszego zamknięcia. Tu nadal kluczową sprawą
będzie pokonanie poziomu oporu na 3590 pkt. Wczoraj rynek z nim flirtował,
ale warunki do ataku zdecydowanie nie sprzyjały śmiałym akcjom popytu.
Można mieć nadzieję, że dziś będzie już z tym lepiej, a tym samym ruchy
cen staną się bardziej wiarygodne.