Dobiega końca kolejna nudna sesja. Niska aktywność i niewielkie zmiany cen
nie ułatwiały życia inwestorom, którzy postanowili wytrwać do końca. Drugi
dzień tego tygodnia i drugi dzień, który zostanie szybko zapomniany.
Trzeba zacisnąć zęby i czekać na większe zainteresowanie graczy
dokonywaniem transakcji.
Brak chęci do składania zleceń po części oczywiście wynika z faktu, że w
trakcie dnia nie było żadnych nowych informacji, które byłyby dla kogoś
choćby niewielkim zaskoczeniem. Czy mały deficyt budżetowy w okresie
styczeń-maj jest zaskoczeniem? Nie jest. Czy plan inwestycji KGH jest w
stanie coś zmienić? Mało prawdopodobne. Przecież wypowiedź ministra o tym,
że rząd weźmie pod uwagę plany inwestycyjne KGH przy podejmowaniu decyzji
o wielkości dywidendy to tylko mydlenie oczu. Jasnym jest, że przeważa
chęć drenażu spółki z gotówki. Jest wielce prawdopodobne, że wysokość
ustalonej dywidendy będzie większa od propozycji zarządu mówiącej o
skonsumowaniu 40% zysku netto z ubiegłego roku. Z jednej strony to
zastrzyk gotówki dla akcjonariuszy, ale tylko jednorazowy i wynikający
jedynie z dobrej koniunktury na rynku miedzi.
Z technicznego punktu widzenia dzisiejsza sesja oczywiście niczego nie
zmieniła. W trakcie dnia widać było pewne próby wyjścia ponad poziom
oporu, ale przy tak małej aktywności trudno byłoby je uznać za wiarygodnym
sygnał kupna, czy choćby tylko przewagi kupujących. Tu przewagę mógł mieć
każdy, a "zrobienie" końcówki w takich warunkach nie wymaga szczególnych
środków. Może jutro będzie ciekawiej, a może dopiero w czwartek, gdy
poznamy dynamikę PKB w I kw. 2007 roku. RPP przecież nas jutro nie
zaskoczy, a GUS ma szansę.