Przebieg wczorajszej sesji w USA sprawia, że w tej chwili ważniejsze jest
to, co jest przed nami, a nie to, co zostało za nami. Notowania w USA nie
są w stanie znacznie wpłynąć na poziom naszego otwarcia. Zmienność
indeksów nie była duża. Dane o wielkości tamtejszego PKB nie wyrządziły
większych szkód, gdyż rynek spodziewał się, że odczyt będzie gorszy od
wcześniejszej wartości.
Teraz myślami wracamy już do tego, do czego przygotowywaliśmy się
wcześniej - poznamy raport o stanie amerykańskiego rynku pracy. Tu już nie
będzie wymówek. Nikt nie wątpi, że dane te są istotne, a nie trudno tu o
zaskoczenie. Oczekiwania są optymistyczne. Po ostatnim słabszym miesiącu,
rynek spodziewa się, że liczba miejsc pracy w sektorze pozarolniczym
wzrosła o 135k. To są prognozy oficjalne. Warto zauważyć, że rynkowe
oczekiwania (wyznaczone na bazie aukcji derywatów ekonomicznych) oscylują
raczej w okolicy 120k. Dane zawarte w raporcie ADP tych oczekiwań nie
zmieniły, choć sam raport okazał nieco niższą wartość zmiany miejsc pracy
w sektorze prywatnym. Nonfarm Payrolls to jednak nieco więcej niż 97k
jakie pokazał raport ADP. Moody`s szacuje się, że sektor publiczny dodał
netto ok. 15k i w związku z tym prognoza agencji jest raczej bliższa 110k.
Ze względu na ostatnie różnice między estymacją ADP, a faktycznym wynikiem
zawartym w raporcie o rynku pracy, można przypuszczać, że różnica między
prognozą, a odczytem nie większa niż 20k nie zrobi na rynku większego
wrażenia.
Wraz z ze zmianą liczby miejsc pracy w sektorze pozarolniczym poznamy dziś
szereg innych danych makro. Jeszcze przed południem pojawi się wskaźnik
aktywności PMI dla przemysłu strefy euro. Godzinę później poznamy wielkość
bezrobocia w strefie euro oraz zrewidowaną dynamikę PKB. Na 14:30
zaplanowana jest publikacja raportu o rynku pracy, który zawierać będzie w
sobie także stopę bezrobocia, choć jak uczy doświadczenie, nie będzie
miała ona większego wpływu na rynek. W tej samej chwili pojawi się również
kwietniowy wskaźnik PCE oraz dynamika przychodów i wydatków gospodarstw
domowych. O 16:00 poznamy wskaźnik nastrojów konsumentów oraz wskaźnik
aktywności IMS liczony dla przemysłu USA.
Jak widać, czeka nas wiele wrażeń. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że
wczorajsza zwyżka podbiła ceny kontraktów na poziomy nowych rekordów.
Wprawdzie w końcówce sesji popytowi nie udało się utrzymać cen tak wysoko,
to można podejrzewać, że kupujący nie powiedzieli jeszcze ostatniego
słowa. Można zaryzykować tezę, że inwestorzy już się powoli przyzwyczajają
do tego, że po zaliczeniu maksa rynek się cofa, by później jednak ponownie
zaatakować. Gdy przyzwyczai się wystarczająco duża liczba graczy, nowego
maksa już nie będzie, ale to pewnie jest kwestia dzisiejszej sesji. Tu i
tak końcówkę mogą ustawić dane makro.