Po zaliczeniu szczytu na poziomie 3755 pkt rynek się uspokoił. Aktywność
jest niezła, choć mogłaby być większa w chwili zaliczania rekordów hossy.
Nie ma co marudzić. Nadal rynek nie wszedł w fazę euforii. Owszem jest już
nieco więcej optymizmu, ale to jeszcze nie euforia, czy panika zakupów.
Nie ma jeszcze wyścigu po akcje niezależnie od ceny. Na terminowym nie
widać panicznej ucieczki posiadaczy krótkich pozycji. Wzrost jest, ale
jeszcze nie na tyle szybki, by przestraszyć niedźwiedzi. Łapacze szczytów
nadal próbują szczęścia. M 42-43