Ostatnio pojawiło się kilka informacji, które mogą wprowadzić mały zamęt w
głowie gracza trzymającego się trendu. Pojawiają się dylematy, co jest
ważniejsze, trend, czy sygnały, że ten się wyczerpuje. Sygnały ważne, a
więc tym bardziej uciążliwe w wytrwaniu w dotychczasowym postępowaniu. Z
jednej strony mamy wspomniany trend, a z drugiej mamy za sobą sesję spadku
o ponad 100 pkt. Z jednej strony pojawiają się sygnały, że polska
gospodarka ma się dobrze, a z drugiej rośnie zagrożenie inflacją. Podobna
sytuacja dotyczy gospodarki USA - powolny wzrost, który ma szansę nieco
przyspieszyć, z jednej strony, a z drugiej ciągłe zagrożenie inflacją,
które ostatnio przejawia się również we wzroście rentowności tamtejszych
obligacji (patrz Weekendowa). Co jest ważniejsze? Rekordowo małe i nadal
spadające rezerwy gotówki w amerykańskich funduszach (na koniec maja
gotówka stanowiła raptem 3,6% wartości posiadanych przez fundusze
aktywów), które sygnalizują brak przygotowania tamtejszych instytucji na
okres spadków cen akcji i możliwość szybszej wypłaty środków przez
klientów. Z drugiej strony nastroje nie są jest tak optymistyczne, by w
horyzoncie kilku dni oczekiwać spadek cen (wskaźnik HSNSI liczony przez
Marka Hulberta na podstawie wskazań newsletterów inwestycyjnych wynosi w
tej chwili 53,1%. Jest to wartość nie tylko mniejsza od rekordowej, ale
także mniejsza od tej sprzed kilku tygodni, gdy indeksy były znacznie
niżej). No i wreszcie nasz rynek funduszy - co jest ważniejsze? Ciągły
napływ środków do funduszy inwestycyjnych, czy też przymus redukowania
pozycji w akcjach przez fundusze emerytalne ze względu na przekroczone
przez część z nich progi inwestycyjne? Pytań jest więcej, a to tylko
próbka najważniejszych.
Co jest ważniejsze? Trend. Skoro cen rosną, to nie należy się z tym
spierać. Dziś spadły, ale na tyle mocno, by zagrozić kluczowym wsparciom.
Pozostaje więc trzymać się wcześniej ustalonych założeń. Póki spadek nie
jest wystarczająco głęboki, by zagrozić pozycjom, zmiany cen przyjmujemy
ze spokojem. Owszem, spadek cen robi wrażenie, ale już mniejsze, gdy
zauważymy, że wraz ze spadkiem spadał także obrót oraz spadała liczba
otwartych pozycji. LOP zaczęła ponownie rosnąć, gdy ceny kreśliły dołek i
później lekko rosły. Wiadomością negatywną jest fiasko próby wyjścia ponad
poziom południowej konsolidacji (3700). To teraz jest pierwszy opór. Jego
pokonanie będzie sygnałem powrotu byków do gry, a więc i możliwości
powrotu w okolice maksów hossy, a może i wyznaczenia nowych.